Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

   Fan i Idol
   Problem warunków...
   Czasopisma...
   Rola języka
   Jezyk graczy
   Młodzież edukuje..
   Świat prasy...
   Co to jest zin?
   Językowy...


O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

Młodzież edukuje się sama albo o antyestetyce muzyki w czasopismach subkultury "metalowców".

* * *


Inspiracją dla tej pracy jest opublikowany 20 lat temu w "Zeszytach Prasoznawczych" artykuł Walerego Pisarka: "Słownictwo oceniające w recenzjach", gdzie opracowawszy materiał językowy zaczerpnięty z 200 recenzji literackich ustalono, jakich wyrazów i zwrotów używa się najczęściej w celu oceny: całości utworu, stylu, tematyki, słuszności, roli społecznej, kompetencji autora, sposobu wydania ***1/. Postanowiłem zrobić rzecz podobną, w odniesieniu do ok. 120 recenzji muzycznych z 10 czasopism subkultury "metalowców": "Apology Zine", "The Haunted Zine", "Ripping Sky", "Equilibrium of Noise", "Cataleptic Zine", "Xyster Mag.", "Temple of Noise", "Reincarnation Mag.", "Purgatory Magazine", "Fucking Bitch." (z lat 1993- 1995). Zgromadziwszy oceniające (lub też akurat ocenie służące) słownictwo pokusiłem się o zrekonstruowanie pewnej konwencji oceniania, wychodząc z założenia, że powie ona coś o sposobie postrzegania, wartościowania świata charakterystycznym dla subkultury miłośników death i black metalu.
Typowo muzyczna subkultura metalowców - a właściwie jeden z dwu jej nurtów, tj. "satanistyczny" ***2/ - "nieświęty" - wydaje się gromadzić miłośników horrorów z jego pośmiertną makabrą, młodych ludzi (przynajmniej werbalnie) zbuntowanych przeciw najogólniejszym zasadom moralności i chrześcijaństwa, a bliskich postawom ateizmu, neopogaństwa, w skrajnych wypadkach - rzeczywiście satanizmu. Ziny o których tu mowa - są amatorsko wydawanymi i dystrybowanymi magazynami muzycznymi, wydawanymi najczęściej przez samą młodzież, a recenzje mają charakter po części informacyjnych not, po części reklam poświęconych nowościom - kasetom (tj. * demo ) amatorskich zespołów * sceny Black , czyli "metalowego" * undergroundu oraz wydawnictwom profesjonalnych zespołów grających muzykę w ulubionym stylu. Podaję przykłady tekstów (z reguły opuszczono czysto informacyjne fragmenty, wyliczenia: wydawcy, nazwiska, tytułów:
* CHRIST'S FLESCH [Accipite Et Manducate Ex Eo Omnes] Bardzo fajna taśma z '93 r. Zawiera 8 długich kawałków w klimatach doom/death metalowych. Zespół postawił na klimatyczność w swoich utworach i ta zmiana wyszła im chyba na dobre. Brakuje mi jednak jakichś oryginalnych partii solowych. Reszta bez zastrzeżeń.
* Tutaj nie będzie litości. IMPALED NAZARENE całkowicie zgniata brutalnością i siłą, jaką emanuje ich muzyka. Ale od początku... dostajemy kopa w pysk za sprawą krótkiego "Goadzied". Następnie [tu tytuł utworu] niemniej szybki i brutalny. [...] Wszystkie kawałki to pokaz ultra-sadomasochistycznego, brutalnego Black-Death. Tutaj nie ma miejsca na klimaciki, chociaż użyto keyboards! Muzyka niszczy wszystko i jeśli po kilku przesłuchaniach stwierdzisz, że leżysz na ziemi w kałuży krwi, doszczętnie zmasakrowany, to będzie to znaczyło, że zakochałeś się w tej muzyce. Muzyce iście diabelskiej. Opętane vocale, zabijające gitary, ultra szybka perkusja. Musicie to mieć w swoich zbiorach. To doskonały prezent dla waszego wroga. Gdy dostanie paczkę, wyciągnie i włączy płytę, trup na miejscu! Polecam maniakom wyziewu!
* Trójka Nieświętych z Przasnysza przynosi stos bluźnierczych wymiotów podpartych klasycznymi gitarami, suchymi partiami solowymi (niezbyt to miłe dla ucha) i pięknym intrem oraz autrem. Wszystko jest zagrane sprawnie, mrocznie, szybko i wolno. Nie obyło się bez podobieństw. Wstęp do utworu tytułowego jest kopią PAN-THY-MONIUM z ich pierwszego LP. Ogólnie jest to niezły kawałek bluźnierstwa, który może się podobać.
* Kawał bluźnierczej muzy jaką zaprezentował zespół na powyższym materiale może zaskoczyć niejednego maniaka. Osobiście chyba bym nie poznał, że to polska kapela, słysząc ten brutalny sound i ekspresję, z jaką przekazują to słuchaczowi. Głównymi chyba atutami tego materiału są cholernie nisko zestrojone wiosła i wręcz diabelski voice - coś w stylu DEICIDE. Muzyka cechuje się bardzo częstymi zmianami tempa, choć głównie jest utrzymana w średnio-szybkim i specyficznymi "polkami" a la CELTIC FROST. Mało chyba który zespół potrafi stworzyć tak potężną ścianę dźwięku z klawiszami, które tworzą odpowiedni smaczek w "Eternal Flaw", który jest chyba najlepszym numerem z tej taśmy. Reszta kawałków to też prawdziwa rzeź, trwająca w sumie ponad 30 min. Więc nie pozostaje nic innego jak tylko zdobyć ten materiał wszystkim spragnionym totalnego wypierdu.
* Witamy w świecie, gdzie brutalność jest naczelnym prawem - takim hasłem powinna być opatrzona wkładka [nazwa płyty] . Muzyka zamieszczona w tym wydawnictwie utrzymana jest w konwencji mistrzów od masakrowania naszych mózgów - CANNIBAL CORPSE, SUFFOCATION itp. sfor. Dlatego właściwie doskonale zdajemy sobie sprawę, czego możemy się spodziewać po tym materiale - siły, agresji i dźwiękowego okrucieństwa. Zespół zdecydowanie stawia na dynamikę i niezbyt skomplikowane aranżacje, z ogromną siłą - bez zbędnych ozdobników - prze ostro do przodu, nie oszczędzając nikogo ani niczego (a w szczególności własnych instrumentów, ha, ha). Nie są to na pewno podwaliny nowego gatunku, zresztą - cóż na tyle nowatorskiego można wymyślić w sferze brutalnego death metalu - ale miło jest tego posłuchać, chociażby po to, by przypomnieć sobie nie tak odległe znowu czasy, gdy akurat ten styl grania obowiązywał w kręgu zespołów spod znaku Death Metal. Refleksja końcowa? Hmm... może tak: demo z przeznaczeniem dla maniaków ostrej rzezi.
* Qrwa! Ale chore, obłędne. Wreszcie upragniona płytka, na którą chyba wielu czekało. Jak zwykle bardzo brutalnie i ciężko (chyba sobie 10 kg ciężarki poprzyczepiali do gitar). Wokal tak jakby inny niż przy demosach, przepuścili go przez coś (chyba przez maszynkę do mielenia mięsa). Kiedy słucham tej płyty rzuca mnie po ścianach, już nie mogę... Wysiadam ... To jest dla maniaków extremalnego napierdalania.
Jak widać, chodzi o teksty mniej lub bardziej ekspresywne, o różnym stopniu rozbudowania, które zawierają: informacje o wydawnictwie, opis treści muzyki. opis wrażeń przez nią wywołanych, specjalistyczne rozważania o jakości gry, kwalifikację stylistyczną utworów. Oprócz części opisowo- informacyjnej teksty posiadają także człon, czy też "ogniwo pozyskujące" ***3/ ze względu na drugą swą funkcję - reklamy (wysuwającą się na czoło w tekstach krótszych).
Z materiału liczącego ok. 11000 słów (licząc powtórzenia) wybrano leksemy napotkane przynajmniej trzykrotnie (inne, co ciekawsze wyrazy i wyrażenia przytaczane będą jako szczególnie ekspresywne wyjątki) uznawszy, że zrekonstruować obraz konwencji pozwoli to, co powtarzalne. Fakt zaś, że na konwencję realizowaną w tekstach poszczególnych recenzji składają się: wizerunek nadawcy-recenzenta i będącego jego "odbiciem lustrzanym" odbiorcy-miłośnika oraz samego dzieła i niesionych przezeń wartości - przesądza o konstrukcji naszego wywodu. Ponieważ niekiedy interesuje mnie frekwencja występowania danego wyrazu, podaję - dla porównania - słowa dla próby sztandarowe: * muzyka - {120}, * death - {85}, * metal - {80}, * taśma i * tape - {61}, * black - {40}, * płyta - {40}, * perkusja (i pokrewne) - {19}, * nagranie - {21}, * demo - {25}, * kapela - {25}, * grupa - {28}, * wydanie , * wydany - {22}, * brutalny - {55 +14 pokrewnych}, * klimat - {53 + 9 pokrewnych}, * ciężki + pokrewne - {21}. Frekwencję będę w razie potrzeby podawał za pomocą cyfr w takich nawiasach.

Recenzent i fan

Podmiot mówiący recenzji rzadko korzysta z "dorosłego" modelu zakładającego istnienie autorytetu recenzenta uprawniającego go do wygłaszania tez bez uzasadniania, do formułowania prawd obiektywnych. Rzadko spotyka się wywody w 3 osobie typu: * muzyka urozmaicona jest szeptami, co wprowadza słuchacza w mistyczny klimat , * zauważalne są również elementy Trash, czy oficjalne zwroty typu: * Na uwagę zasługują na pewno gitary, * Na uwagę zasługuje ciekawa okładka. Autorytet omawiającego budowany jest raczej na o wiedzy, doświadczeniu, własnym przykładzie.
Ta pierwsza demonstrowana jest przy okazji klasyfikowania i wskazywania na podobieństwa do znanych zespołów (* keyboardy kojarzą mi się trochę z , * nagrania trochę przypominają , * kiedyś mój mózg rejestrował coś podobnego ), doświadczenie czyni przekonywującymi pochwały lub nagany (* BURZUM jest najlepszym kultowym projektem, jaki słyszałem od czasów wydania... , * to najsłabsza grupa z Norwegii, jaką kiedykolwiek słyszałem , * Najbrutalniejszy voice jaki kiedykolwiek słyszałem!!! ). Prezentacja przeżyć ma zapewne podkreślić atrakcyjność propozycji wydawniczej, ale i dowieść, że oto recenzent zna muzykę, kocha i umie ją odczuć.
Związane z brzmieniem całych utworów, ich części, grą poszczególnych instrumentów przeżycia są przede wszystkim gwałtowne. Recenzentów muzyka: * do głębi wstrząsa , * powala , * doprowadza do ekstazy , sprawia że * nie możesz się od niej oderwać , i że * momentami przechodzą ciarki. Słuchaczowi * opada szczęka (co jest idiomem oznaczającym zdziwienie, niekiedy przekształconym: * po usłyszeniu nie mogłem domknąć ust przez kilka dni i nocy ). Z reguły - co jest dla metalowców dodatkową atrakcją - przeżycia bywają (dla wszystkich innych) niezbyt przyjemne ( * ogarnął mnie szok , * po dwukrotnym przesłuchaniu niewiele ze mnie zostało ), grożą utratą zdrowia (* doprowadzenie do obłędu , * wyprucie ostatków krwi z żył ) lub są szczególnie ideologicznie nacechowane (w czasie słuchania: * moja czarna dusza krzyczy , * dusza znalazła się w otchłani mroku , zaś muzycy byli * zwierciadłem mojej ciemnej duszy ). Wszystkie rodzaje reakcji mogą być opisane zwięźlej - ale i obrazowo (* Kiedy słucham tej płyty rzuca mnie po ścianach, już nie mogę... wysiadam , * człowiek ma ochotę tylko na jedno - schować się w jakimś najciemniejszym kąciku przed tą kaskadą bezlitosnych dźwięków , * poczułem, jak w moją duszę stopniowo wpełza prawdziwa moc wszechświata, w moich oczach odbiły się mroczne postacie ).
Wyrzeczenie się statusu autorytetu oraz wspomaganie się jedynie naturalnymi argumentami nie wyczerpuje zagadnienia. Recenzent stara się wzbudzić zaufanie, podkreślając właśnie brak swego autorytetu, bycie w stosunku do fanów "pierwszym wśród równych" i ścisły z nimi kontakt. Zasługuje na zaufanie, bo:
1) - Nie próbuje być nieomylnym, przyznaje, kiedy zawodzi go kompetencja i możność oceny (* nie potrafię nazwać tej muzyki , * o muzyce trudno mi pisać, bo nie można tego do niczego odnieść , * nie wiem, czy zapisać im to na plus, czy na minus ), potrafi powołać się na kogoś (* jak sami chłopcy piszą w bio, są pod wpływem SLAYER'a ), pozostawić osąd czytelnikowi (* najlepiej, jak sami przesłuchacie i ocenicie ); wie, że jego tezy są hipotetyczne (* [elementy gry] są zbyt wyeksponowane, ale może właśnie o to chodzi? ).
2) - Nie absolutyzuje swojego zdania, nie narzuca go innym, będąc świadom istnienia różnych gustów (* Podsumowując, może spodobać się maniakom KANNIBAL CORPSE , * brzmienie stanowi dla mnie pewien mankament, ale innym może się podobać , * jedni to lubią, inni nie a ja jestem "za" ).
3) - Nie ustala sobie zdania pochopnie, niepewnie wyraża osąd. W materiale ponad 40 razy wystąpiły wyrazy * może i * można właśnie w funkcji osłabienia kategoryczności stwierdzenia (np: * riffy. może trochę przypominające , * może tu jest sporo wpływów z gotyckiego rocka ); często efekt ten jest dodatkowo potęgowany (* może kojarzyć się co nieco , * może trochę za bardzo ). Nieco rzadziej spotyka się takie wyznaczniki niepewności jak: "wydaje się" (* niezłe wydają się być też solówki ), "raczej" (* gra raczej wolno ), "trochę" (wyraz prymarnie wyznacza np. natężenie występowania cechy, ale pośrednio - ze względu na nieokreśloność - wnosi informację o niezdecydowaniu tego, kto "mierzy" (jak w wyrażeniach: * muzyka trochę nostalgiczna , * bluzgający vokal, trochę w tle ), użycie trybu przypuszczającego.
4) Waha się, czy używa właściwej terminologii (* oryginalne, rzekłbym dziwne brzmienie , * muzykę można nazwać żygającym [sic!] bluźnierstwem ), co należy odróżnić od sytuacji, kiedy tryb przypuszczający jest ozdobnikiem autotematycznym (metajęzykowym), sugerującym jakoby recenzent zastanawiał się był nad twierdzeniem i przez to wzmacniającym wagę powziętej decyzji: (* serwuje nam potężną dawkę chłodnego, powiedziałbym że wręcz zimnego, nasyconego złem death metalu ). Tłumaczy się z niej niekiedy, a tym samym dodatkowo objaśnia: (* napisałem wymiotowymi, gdyż wokalista naprawdę sprawia wrażenie jakby womitował , * teksty to "blesphemowa" (ażeby nie pisać po raz piąty "bluźniercza") filozofia opętanych ).
5) Akcentuje subiektywizm swoich poglądów: często używając 1. osoby liczby pojedynczej i zwrotów typu: * osobiście (wystąpiło 10 razy), * według mnie {6}, * moim zdaniem {5}, * na mój gust , * wydaje mi się , * takie jest moje zdanie , * dla mnie (* stanowi dla mnie mankament , * dla mnie jest za ubogie ). Występują tu szerzące się ostatnio, niezbyt prawidłowe konstrukcje eliptyczne (bez czasownika) o schemacie: "dla mnie coś" (* dla mnie płyta roku 94 , * dla mnie rewelacja!!! ).
Jednym słowem można wstępnie orzec, że podmiot omawianych recenzji zachowuje się dokładnie tak, jak się nie zachowuje zły, despotyczny i nieprzyjemny nauczyciel szkolny. Wrażenie niezłego opanowania przez zinowych recenzentów zasad metodyki i pedagogiki pogłębia się, jeśli spojrzeć na stosowany przez nich sposób perswazji. Recenzent przestrzega następujących zasad:
1) - Używa argumentów emocjonalnych, którym nie sposób przeciwstawić logicznych kontrargumentów, np.: * bardziej mi odpowiada , * jestem cholernie podjarany tą pozycją , * tego się słucha i czuje , * to jest to, co mój mózg lubi najbardziej , * słucha się z przyjemnością , * nie lubię takich rzeczy.
2) - Jeśli już uzasadnia, wykazuje prawdziwość swoich ustaleń, stara się, by były potraktowane jako oczywiste. Wielkie usługi oddają mu tu wyrażenia: * po prostu - {9} (np.: * extremalny wokal po prostu rządzi , * po prostu wszystko gra , * wokal po prostu nie wypada najlepiej , * muzyka ma po prostu w sobie to "coś" ), * widać teraz, że lub * widać, że - {4}. Zauważyć przy tym należy, że zastosowanie "po prostu" w przeciwieństwie do "oczywiście" i "bez wątpienia" nie sugeruje, jakoby mówiło się rzeczy, w które wątpić wprost nie wypada i nie sugeruje własnej przewagi w inteligencji i wiedzy nad przekonywanym.
Najpopularniejszym z wyłącznie werbalnych środków perswazji jest powoływanie się na wartości, które młodzież niezwykle ceni: na szczerość i prawdę. Do niewątpliwych słów sztandarowych zinowych recenzji należy słowo * naprawdę {40} - "tak, jak jest w istocie, w rzeczy samej; zgodnie z prawdą, prawdziwie, istotnie, rzeczywiście" (wedle definicji słownika Mieczysława Szymczaka.) Ten, kto mówi "naprawdę" sugeruje, że wierzy w to, co mówi. Przykładów można by przytaczać wiele (* Materiał hołduje naprawdę dzikim klimatom, prawdziwa dawka chłodu , * naprawdę zajebisty koleś , * naprawdę dobry, emanujący złem black metal , * naprawdę totalny materiał , * naprawdę potrafi znużyć, itp.). Zapewnienia tego używa się w momencie ferowania ocen zdecydowanych dotyczących tak poziomu muzyków, jak i szans ich kariery, jakości utworu bądź jego elementu, a na koniec - przy opisie dziwnego zjawiska.
Ponadto spotyka się: * na pewno {9}, * bez wątpienia {4}, * z pewnością . Natomiast użycie słowa * oczywiście bywa także wstępem do wyrażenia wątpliwości (konstrukcja typu: oczywiście...ale ) i ogólnie nadaje podawanej informacji mniejsze znaczenie (* Oczywiście jest to Black Metal , * oczywiście nieodzowny w tego typu "potrawach" wokal ). Z kolei * zresztą służy wprowadzeniu argumentów będących kolejnym uzasadnieniem tezy (* Nie są to na pewno podwaliny nowego gatunku, zresztą - cóż na tyle nowatorskiego można wymyślić [w tym gatunku])
Dysproporcja pomiędzy "naprawdę" a innymi słowami-środkami perswazji wskazuje jakby na to, że recenzent woli zdecydowanie argumenty emocjonalne ("naprawdę" używa się, gdy jesteśmy mocno przekonani o czymś, a trudno sformułować nam uzasadnienie) od arbitralnego narzucania odbiorcy swojego zdania.
Recenzent stara się - co jest kolejnym warunkiem niezłej dydaktyki - przełamać dystans między sobą a fanem (* deathmaniakiem , * blackmaniakiem , * maniakiem wyziewu , czy jak się go określa) i przedmiotem wykładu - zespołem i jego grą. Kierunki działania są dwa: jednej strony buduje swój obraz, jako kogoś także poznającego, także słuchającego, formującego swoje zdanie, itd., z drugiej - wciąga odbiorcę w rozmowę.
Zaznajamianie fana z recenzencką "kuchnią" odbywa się poprzez prezentowanie licznych uwag autotematycznych, za pomocą których recenzent: objaśnia porządek swoich czynności (* Chcąc przybliżyć jego zawartość zacznę może od sklasyfikowania produktu ), odsyła do fragmentów swojego tekstu (* jak już wspomniałem ), zapowiada inne (* koniecznie muszę jeszcze wspomnieć o megaorginalnym kawałku , * należałoby jeszcze wspomnieć o , * teraz coś, do czego nie wiedziałem, jak się odnieść , * no, ale przejdźmy do samej muzy ), zaznacza kiedy i w jakiej kolejności zbiera argumenty (* pierwsze , co rzuciło mi się w uszy , * interesującym zabiegiem wydaje się też ), a kiedy wyciąga wnioski ( tak więc mamy do czynienia z niezłym debiutem , * ogólnie {7} jest to , * w sumie {7}), pokazuje hierarchię argumentów za pomocą kwalifikatorów ważności typu: * przede wszystkim {6} (np.: * jest ona przede wszystkim oryginalniejsza ), * również {12} (np.: * taśma również wydana jest bardzo profesjonalnie ), zapowiada koniec tekstu (* i nie pozostaje mi nic innego jak ); uwagami w rodzaju * na szczęście , wykrzyknieniami typu: * wręcz przeciwnie! pokazuje na koniec, że temat go obchodzi.
Tego typu ułatwiające odbiór recenzji zabiegi przechodzą w całe mikroscenki, pokazujące, jak recenzent zabierał się do przesłuchiwania (* Wkładając tape do magnetofonu zastanawiałem się, jak IMPALED NAZARENE wypadnie w surowych, koncertowych warunkach ), jak wahał się, zastanawiał (* Refleksja końcowa? Hmm... może tak: demo z przeznaczeniem dla maniaków ostrej rzezi ), bywał zaskakiwany (* i nigdy po nich nie spodziewałem się takiej dawki śmiertelnego Black Metalu ), gromadził dane do oceny (* Już na początku zwróciłem uwagę na zajebistą sekcję rytmiczną ), przeżywał (* po pierwszym przesłuchaniu długo nie mogłem ochłonąć , * Uf...takiego materiału nie słyszałem już dawno ), zapominał czegoś powiedzieć, miewał zastrzeżenia, itp. itd.
Ważnym środkiem zniwelowania dystansu (a przez to wzbudzania do siebie zaufania) jest nawiązywanie dialogu. Rzadziej - z recenzowanym zespołem (* życzę Wam chłopaki jeszcze szybszego napieprzania ) przede wszystkim - z czytelnikiem. Najprostszym środkiem zaakcentowania wspólnoty jest użycie 1 osoby l. mn. (* wreszcie możemy posłuchać dźwięków z "The Ulimate Incancation" ; * ponad dwa lata musieliśmy czekać na nowy album bogów z Florydy ), rzadko jednak używanym, bo przypominającym pluralis majestaticus stylu naukowego (służy tam niepożądanej w zinach obiektywizacji wywodu). Zaintrygowanie odbiorcy wywołują wszelkiego typu rertardacje (* I co my tu mamy? Na pewno bardzo, ale to bardzo smakowity kąsek , * Co my tu mamy: wspaniałe, porażająco mielące gitary ; * Powiem jedno - jest dobrze! ), zwłaszcza kiedy zawierają zwrócone niby to do czytelnika pytanie retoryczne (* paradoksalne, co? Ale prawdziwe ; * A wiecie, co mi się najbardziej podoba w CINIS? ). Można też hipotetycznego czytelnika świadomie sobie wymyślić (* Ktoś może powiedzieć: co w tym ciekawego ; * Wiem, że ta recenzja może odstraszyć co niektórych ). Recenzent jednak najczęściej bezpośrednio i demonstracyjnie do fanów się zwraca: albo krótko ( * radzę Wam, mówię Wam - {10}), albo z całym wywodem w rodzaju: * Radzę wam, przed wysłuchaniem Szwedów zażyjcie jakiś środków uspokajających, bo dla niektórych może to być zabójcze. Gorąco polecam !!!!! ,
* Tak oto pokrótce podałam Wam przepis na demo "Light", Jak smakuje ??? Pycha!!!
Dopełniają obrazu charakterystyczne wstawki w nawiasach, typu: * [Zespół z Zachodu] stwarza o wiele mroczniejsze klimaty (przepraszam was, polscy maniax - He! He!) .

Cele i wartości (1)

Nasuwa się pytanie, czemu w zasadzie służą te niewielkie, teksty o stylu gawędziarskim i wysoce potocznym, które traktują młodego czytelnika tak jak by pragnął, dokładnie na odwrót niż (najczęściej) bywa traktowany w szkole - więc "na równi", dając poczucie współuczestnictwa, bez upokarzania demonstrowaniem intelektualnej przewagi?
W dużej mierze służą po prostu reklamie kaset. Ziny finansują się same, zależy im na zdobyciu czytelnika, a ten chce dowiedzieć się muzycznych nowin. By się tak stało - trzeba mieć kasety zespołów, które - nadesławszy takowe - spodziewają się z kolei, że redakcja zachęci "maniaków" do kupna. Może i stąd się bierze zasadniczy (są też wyjątki) aprobatywny ton omówień, stąd też widoczna dążność do jasnego określenia grupy odbiorców, wśród których dana pododmiana muzyki metalowej jest popularna. Recenzent pragnie skojarzyć zespół (* kapelę , * hordę , * sforę , * band ) ze słuchaczem, wskazując, że kaseta jest dla; zwolenników: * grind czy noise , * brutalnego Deatch Metalu ; * miłośników smutku ; * maniaków : * ostrej rzezi , * extremalnego napierdalania , * bezkompromisowego rżnięcia , * wyziewu , * muzy z Północy itd.
Merkantylne cele odsłaniają się z reguły na końcu. Bez ogródek, zgodnie ze współczesnymi wzorami agresywnej, bezpośredniej reklamy ***4/. Istnieje kilka odmian takich zakończeń. Najczęściej recenzent (* z całą odpowiedzialnością ) uprzejmie * poleca , lub * gorąco poleca {17} kasetę. Rzadziej - wzywa: * musicie to zdobyć , * musicie to mieć {6}, * warto to mieć , * trzeba to mieć , albo oznajmia, że: * to mus , lub * absolutny mus dla kogoś.
Obok tych zwięzłych - istnieją ogniwa pozyskujące bardziej rozbudowane, utrzymane w różnorakich tonacjach emocjonalnych i wykorzystujące różnorakie preteksty formalne. Bywają zachęty: w tonacji rubasznej (* jeżeli jeszcze nie zachęciłem was do kupna tego krążka, to niech was szlag trafi ), zachęcające do sprawdzenia wiarygodności (* kaseta jest totalna, jeśli nie wierzycie, sami się o tym przekonajcie .), z lekkim, emocjonalnym szantażem (* jeśli spowodowałem, że sięgniecie po ten produkt, będzie mi bardzo miło ), odwołujące się do poczucia grupowej przynależności (* jeśli jesteście fanami Black - musicie to mieć , * demo powinno znaleźć się w demotece każdego deathmaniaka , [jeśli nie kupicie lub] * pozwolicie, by pokrył ją [kasetę] kurz na Waszej półce, to spokojnie możecie pozbyć się długich włosów ), do gustu i stopnia zaangażowania (* jeśli ktoś kocha trash metal, niech się nawet nie zastanawia ), wskazujące na wysoką wartość (* postarajcie się to zdobyć. Czterdzieści minut naprawdę ciekawej muzyki , * Zachęcam was do zdobycia tej taśmy. Jest zajebiście wydana ).
Bywają reklamy żartobliwe (* To doskonały prezent dla waszego wroga. Gdy dostanie paczkę, wyciągnie i włączy płytę, trup na miejscu! ). Bywają takie, które obiecują niezwykłe przeżycia (* to superzabawa!!! , * Musicie to mieć. To rozpieprzy Wasze głowy , * dostajesz kopa w chuj! ).
To, że obiecywane doznania bywają nieprzyjemne nie jest przypadkiem. Muzyka Black i Death metalowa jest dla członków tej subkultury także nośnikiem swoistych wartości, których propagowaniem omawiane recenzje - siłą rzeczy - zajmują się także.
Recenzent, omawiając dany utwór umiejscawia go w kilku "siatkach współrzędnych", dobiera na jego (lub jego elementów) określenie epitety zaczerpnięte z kilku systemów klasyfikacyjno-oceniających.
1) Systemu podgatunków, czy stylów; w jego ramach się sprawdza * jaki stylistycznie jest materiał , * wciska w gatunkowe ramki jego * klimat czy * konwencję . Gatunki to przede wszystkim dwa główne: * death metal i * black metal oraz: * trash - "młócenie", * grind - "miażdżenie", * doom - "zguba" (w znaczeniu - "zgubny los"), do tego parę określeń przymiotnikowych (* techno , * speed , * brutal , * depressive , * sick ). Utwór z reguły stanowi mieszankę stylistyczną i wtedy określenia zestawia się w konstrukcje typu: * death doom grind core - "śmiertelnie zgubny, miażdżący", * techno-trash - "techniczne młócenie", * grind core death , * sick grinding death metal , * ultra horror death grind , * brutal death grind, * techno death , * doom death metal , * unholy (satanic black metal) , * unholy black metal , * depressive doom metal , * motordeath metal , * winter black metal , * sado black metal itd. Do tego dochodzą tzw. * fascynacje - tj. * wpływy poszczególnych zespołów (* materiał przypomina dokonania Sepultury ) z danych okresów ich twórczości (* brzmienie przypominające trochę wczesny Terrorized ) oraz styl gry obowiązujący na poszczególnych scenach (najważniejsze: norweska, amerykańska, grecka, szwedzka, szwajcarska, skandynawska, polska tj. krajowa).
2) Ranking środowiskowy; ceni się klasykę - to, co * stare , * stare, dobre , (w sumie {10}) * weteranów, * dojrzały produkt . Istnieje też hierarchia współczesna, gdzie najniżej stoją debiutanci (w sumie, z pokrewnymi - {16} użyć), najwyżej się ceni: * czołówkę , * rewelację , * światowe gwiazdy śmiertelnej muzyki , * bogów {6} (* uznać za swoich bogów , * dorównać bogom, * to zdecydowani bogowie ), to co * kultowe . "Kultowość" jest naczelną kategorią wartościującą (* album stał się niemalże kultowym ), kategorią estetyczną (* pieśń, z której bije kult i klimat ), oznacza też tyle co: idea, ideologia subkultury (* prawdziwy kult Black Metalu tkwiący we wspaniałych dźwiękach , * [płyta] jest najlepszym kultowym projektem ) i po prostu - subkulturę (* norweski kult nigdy nie umrze ) - (w sumie {8}).
3) Orginalność - najlepiej być * megaorginalnym {1}, * oryginalnym {28},i * nowym {16} lub * nowatorskim {3}, * specyficznym {7}, * świeżym , * niekonwencjonalnym , * dziwnym {4}, * odkrywczym {3}; gorzej - * typowym {9}, najgorzej - * tchnąć starocią , * śmierdzieć [czyimiś dokonaniami] lub być czyimś * kolejnym klonem {1}.
4) Stopień profesjonalizmu. Recenzenci z upodobaniem zajmują się sprawami technicznymi - mniej niż co 10 recenzja szeroko omawia jakość * nagrania , * zgrania (* ciekawie zgrana perkusja ), * realizacji , * wykonania (więc wszystkim, co pozwala uzyskać dobre * brzmienie ), * wydania . Pochwałą bywają określenia * profesjonalizm , * profesjonalnie {razem 20}, * umiejętny, * niezła robota , * dobra robota , * dobra , * świetna , * znakomita jakość , * mistrzostwo , * wysoki (* dobry ) poziom {10}. Występuje przy tym jakby wzdraganie się przed określaniem utworów jako dzieł sztuki. Określenia: * dzieło (oraz * hymn ) występują w charakterze wielkiej pochwały. Nie nacechowany oceniająco w języku ogólnym * utwór - występuje 86 razy, ale już lekceważące nieco w języku ogólnym określenia: * kawałek lub ekspresywny * kawał - 43 razy (np. * kawał bluźnierczej muzy , * wspaniały kawał muzyki , * kawał zajebistego materiału ), * numer - 6 razy, * produkt i * produkcja - 19, * materiał - 53. Wygląda więc, że miłośnicy i muzycy metalu mają pewien kompleks niższości i niedowartościowania w stosunku do innych muzyków i melomanów.
Istotnym aktem jest także wyróżnienie podlegających późniejszej ocenie cech i elementów samej muzyki. Recenzentów głównie interesuje tempo (czy jest * szybka tj. * brutalna , czy * wolna tj. * klimatyczna , czy np. * średnio-szybka , czy też ze * zmianami tempa ); brzmienie; wyróżniają obecność pewnych typów motywów muzycznych czy sposobów aranżacji (* riffy , * walec , * ściana dźwięków , * ostry drive ); wyróżniają, czy ad hoc tworzą nazwy sposobów śpiewu (* growl , * głos ubolewającej kobiety ); zajmują się elementami składu (* gitara , * klawisze lub * keybords , * bas , * vocal , * perkusja ), ustalają ich wzajemną hierarchię (* tak, wokalista rządzi ); wyróżniają człony prezentacji na płycie (* autro , utwory i * intro ). Wszystko to stanowi wstęp do późniejszego wartościowania już nie zespołu, a samej muzyki. Istotny jest także jej * nastrój , tj. * klimat .

3. Cele i wartości (2)

Wartościując muzykę, recenzent dokonuje zasadniczo podobnej czynności, jak w wypadku ogólnego oceniania zespołu. "Rzutuje ją" na pewną "siatkę" wartości, sytuuje w ramach systemu, który składa się (1) z kategorii estetycznych formalnych ugruntowanych w języku lub innych kategorii, utworzonych z określeń normalnie wiążących się z: (2) zawartością intelektualną, (3) emocjami, (4) wrażeniami zmysłowymi, (5) cechami charakteru i zachowania, (6) nastrojami psychicznymi, (7) wartościami czy "antywartościami" z dziedziny religijno-etycznej. Ma więc do dyspozycji w sumie 7 podsystemów.
(1) Określenie negatywne ogólne mamy tylko jedno: * słaby ( słabo, słabiutko ) {3}; podstawowym i zasadniczo neutralnym staje się * dobry , dobrze {57} - w zgodzie z tendencją do wygłaszania sądów emocjonalnych, gdyż określenie to ma wątłą treść ***5/. Podobną funkcję pełnią * niezły i nieźle {20}. W sytuacji takiego przesunięcia akcentu w stronę aprobaty recenzenci mają kłopoty z wyrażeniem entuzjazmu i muszą używać licznych określeń bardzo pozytywie wartościujących: * wspaniały, wspaniale {33}, * lepszy i * najlepszy {17}, * znakomity, znakomicie {12}, * niesamowity, niesamowicie {16}, * totalny, totalnie {14}, * zajebisty {13}, * świetny, świetnie {6}, * udany {3}, * super {4}, * ultra {4}.
Z używania określeń jakości formalnych o charakterze estetycznym wnosić można, że gust recenzentów zakłada dbałość o zgodność z kanonem (* doskonały, doskonale {22}, * cudowny {7}, * idealny, idealnie {5}, * piękny - np.: * piękne intro , ale i ironicznie: * nie ma miejsca na piekne solóweczki ), są wyczuleni na: jednolitość (* czystość {5} (np.:[vokal] * to niesamowity, czysty, nieskażony growl , * czysty death metal bez żadnych pierdół ), natężenie występowania cech (* umiarkowany Death Metal , ale i * extremalny Death Metalowy kawałek ), cenią różnorodność i ozdobność (* na okrasę bardzo ciekawy wyziew wokala , * wszystko okraszone kopem , * rwane riffy , * przeplatane wokale , * wykwintne solówki , * pokręcone solówki , * wyrafinowana melodia , * skomplikowane aranżacje ), wirtuozerię formy (* muzyka niesamowicie techniczna, odkręcona , * techniczne granie , * techniczne riffy ), ale i prostotę (* partie solowe oparte na prostocie ). Jego zasady oceny uwzględniają: harmonię (* zajebisty pod każdym względem , * zabija pod każdym względem ), koherencję (* unikalna całość dźwiękowa , * pasujące do całości riffy , * utwory bardzo dobrze poskręcane , * składna gra gitar ; z drugiej strony negatywnie: * prymitywna rąbanka , * kompletne pomieszanie ), kompozycję (* rozbudowany, rozbudowywać {8}). Niewiele natomiast spotyka się terminów muzycznych (* wolny , * szybki , * melodyjny ).
(2) Cenione są przez recenzentów wartości intelektualne i wszystko co sprzyja zaangażowaniu umysłu, skoro akceptowane przez siebie cechy muzyczne zwykli określać jako: * ciekawe {34} (np. * ciekawy wyziew wokala ), * zasługujące na ( przykuwające, zwracające ) uwagę {20}, * prawdziwe {16}, * interesujące ( mogące zainteresować ) {10}, * tajemnicze {6}, i * przemyślane {4}, * genialne {4}; natomiast narzekają na: * niekontrolowane ryki, * banalne riffy, * niezrozumiałe przyśpieszenia . Z brakiem zawartości intelektualnej (i emocjonalnej) związane jest też niezbyt lubiane przez nich uczucie nudy (* nie można się nudzić , * najważniejsze, że nie nudzi, * bez żadnego przynudzania ).
(3) Istnieje jeszcze sfera wartości wspólna dla "metalowców" i innych subkultur. Lubią oni w ogóle przeżywanie gwałtownych emocji (na razie nie wchodźmy w to - jakiego rodzaju), cenią sobie otrzymanie * po prostu dużej dawki energii . Stąd akceptowanymi kategoriami są: * potęga (to co * potężne , * najpotężniejsze ) {29}, * moc (i to co * mocne ) {16}, * ogrom (* ogromny ) {9}, * siła (bycie * silnym ) {9}, * żywiołowość (* żywiołowy , * żywiołowo ) {7}, * energia , * energiczność i * energetyczność {6}, * czad ( czadowy ) {5}. Swoistą, nader pożądaną własnością jest * kop (* nadawać muzyce kopa , * wokalista ma niezłego kopa , * [muzycy] potrafią nieźle dokopać , * piekielnie mocny kop , * kop w pysk , * kop w chuj ). Podkreślają energię gry takimi jej określeniami jak * wymiatanie (* totalny wymiot gitar , * świetnie wymiatająca perkusja ), * łupanie (* energetyczne łupanie ), * młocka , nie mówiąc o wulgarnych (* extremalne napierdalanie , * totalny wypierd , * wypierdol , * szybkie napieprzanie ). Podziw dla możliwości emocjonalnego działania na słuchacza widoczny jest w obrazowych metaforach, np.: * Uważam tę kapelę za bombę, która ma zaraz eksplodować ; * [słuchać danej muzyki to jak] stać twarzą w twarz z dziką, wściekłą bestią, której zadaniem byłoby sprzątnąć wszystko z powierzchni ziemi , * muzyka jak dzikie zwierzę w zamknięciu szaleje .
I na tym w zasadzie kończy się zakres odczuwania muzyki i myślenia o jej wartościach (jak i w ogóle myślenia o wartościach ujawniającego się przy okazji oceniania muzyki) wspólnego dla miłośników metalu i ... całej reszty ludzkości.
(4) Pewną "strefą przejściową" są pozytywnie wartościujące określenia muzyki i jej elementów, które zaczerpnęli krytycy z repertuaru określeń normalnie nazywających i określających wrażenia zmysłowe. Naturalne niejako są określenia śpiewu wokalisty nawiązujące do odgłosów spotykanych "w życiu". Muzyk metalowy może krzyczeć (* krzykliwy wokal ), * drzeć ryja , wrzeszczeć (* piekielny wrzask ), śpiew może być: * tępy , * bluzgający , * oschły , * rozdzierający . Ale czujemy już pewną przesadę, gdy podkreśla się podobieństwo do odgłosu wymiotów: * wymiotowy song , * rzygające bluźnierstwo , * bluźniercze wymioty .
Podobnie przy ocenie muzyki i tzw. "ogólnego wrażenia" lub klimatu. Nikogo nie dziwią zachwyty typu: * miodzio , * smakowity kąsek , * smakołyk , * dodawać smaku , * chwytliwy {3} (* chwytliwe dla ucha utwory ), * soczysty {3} ( soczyste brzmienie ), * przyjemny w odbiorze , * przyjemność {razem 7}. Zdziwienie narasta w momencie, gdy metalowiec wykorzystuje w charakterze kategorii estetycznych wrażenia związane z dotykiem. Najpierw tylko niezbyt przyjemnym, czegoś co: "brudne" (* brudne brzmienie ), "chropowate" (* chropowate gitary ), "chłodne" (* gitary brzmią chłodno, duży plus!!! ), "zimne" (* nadzwyczaj zimne kawałki ), "twarde" (* twarda sekcja rytmiczna ); potem - z dotykiem nieprzyjemnym i trochę niebezpiecznym - np. "ostre" (* ostre riffy , * ostra, szybka muzyka , * totalny wymiot ostrych "chropawych" gitar, * dzikie riffy i opętane solówki tną niczym ostrze , * totalna sieka ). Chcąc oddać intensywniejszy podziw używa określeń zgoła źle się kojarzących. Skoro podstawową kategorią metalowej estetyki jest * ciężkość {20} (* ciężkie brzmienie , * ciężki utwór , * muzyka paraliżująca i wgniatająca w fotel swoją ciężkością ), to dobra muzyka metalowa: "miażdży" {6}(* miażdżące brzmienie , * solówki miażdżące wszystko w zasięgu ręki ), "mieli" {5} (* porażająco mielące gitary ), "masakruje" {4} (* Rzeź, masakra i gnijące ciała, to krajobraz, jaki pozostawiają po sobie [tu tytuły utworów], * konwencja mistrzów od masakrowania naszych mózgów - CANNIBAL CORPSE ), w najrozmaitszy, często wyszukany sposób zabija (* muzyka zabija z szybkością huraganu śmierci , * muzyka jest bardzo dołująca, powolna jak śmierć, która miażdży nas wolno i systematycznie ). Naliczyłem 18 użyć wyrazów wiążących się ze śmiercią i zabijaniem (np.: * śmiertelny black metal , * muzyka niszczy wszystko , * śmiertelna muzyka , * zabójcza muzyka , * zabijające gitary , * mordercze riffy ). Mnogość zabójstw to szczególnie entuzjastycznie oceniana rzeź, (* rzeź ponad wszystko! , * Rzeź w znakomitym wydaniu, 10 numerów rzezi, rzeźnickie klimaty - w sumie także 18 użyć z wyrazami pokrewnymi). Konsekwencją śmierci jest grób i rozkład. Stąd - zwłaszcza omawiając muzykę wolniejszą, * klimatyczną , odznaczającą się nie tyle zdolnością do ekscytowania słuchacza, co raczej możliwością budzenia nastroju refleksyjnego - recenzenci mówią o * zagrobnych klimatach , i tworzą wizje typu: * Muzyka COFFIN to totalnie grobowa kołysanka dla zmarłych leżących w sarkofagach, marzących o śmierci w postaci Lilith. A póki co przyśpiesza rozkład zwłok i tworzy klimatyczną, grobową mgłę.
(5)(6) Pojęcie śmierci i jej zadawania jest dla estetyki death i black metalu tak kluczowe, że dalsze jej elementy - pożądane przez * maniaks i ponoć w tej muzyce obecne estetyczne kategorie określane są nazwami niezbędnych mordercy cech charakteru i zachowania się oraz nazwami nastrojów psychicznych związanych zazwyczaj z wyrzutami sumienia.
W rzędzie tych pierwszych mieści się naczelna kategoria tych stylów - * brutalność (z wyrazami pokrewnymi typu: * brutalny , * brutalnie ) {70 z pochodnymi}, * agresja (* agresywny ) {22}, a następnie: * dziki i * dzikość {10}, ekstremalność, bycie * extremistą , * extremalnym {w sumie: 10}, * bezkompromisowym {z wyrazami pokrewnymi, w sumie: 5}, * wściekłość {5}, bycie * mordercą lub * morderczym {4}, nienawiść {3}. Charakterystyczny przykład [o utworze]: * brutalny to mało powiedziane, zawiera on takie pokłady niepohamowanej agresji, wściekłości, wręcz nienawiści że ...
Ponieważ zabójcy bywają nienormalni, w tym rzędzie można umieścić przypisywane utworom lub ich elementom kategorie prymarnie oznaczające chorobę psychiczną, lub utratę zmysłów: * szaleć i pokrewne ({5} - np.* Black Metalowe szaleństwo , * muzyka szaleje ), * opętać, opętanie, opętany {8} (np.: * najbardziej opętał moją duszę utwór , * opętany wokal, opętańcza perkusja ), * obłęd (* Porwać w obłęd brutalnych riffów ), choroba (* ale chore, obłędne , * chora muzyka i rzeźnickie klimaty ).
Te drugie, jak przystało na * muzę powstałą w prawdzie opętanej duszy to: * melancholia ( melancholijny ) {9}, * dołowanie kogoś {4}, * smutek {6}, * depresja {4}, * szok i pokrewne {4}, * groza {3}, bycie * ponurym {3}, * zaduma {3}, * przygnębienie , * nostalgia itd.

* * *

Pozostaje problem oceny. Z jednej strony to tylko zabawa, recenzenci świadomi są, że piszą o * rzeźni w przenośni , o * dźwiękowym okrucieństwie . Zabawa przypominająca "świat na opak", czasem rzeczywiście jest zabawna, kiedy np. ortodoksyjny redaktor zina życzy czytelnikom * złej lektury , albo kiedy autorowi tekstu zdarza się przejęzyczenie i nagle używa jakiegoś słowa zgodnie ze znaczeniem ogólnie przyjętym - np.: * nie ma miejsca dla nieudolnej, ciężkiej muzyki (tu słowo * ciężki - jak wszędzie indziej - jest negatywnym określeniem estetycznym). Zabawne też bywają przeprosiny za "niemetalowe" słowa, gdy takie się zdarzą (* Kończąc ten hymn pochwalny (he, he) , * [nietrafny] dobór intra z autrem, każde z innej parafii. (Przepraszam) ). Ale z drugiej strony (tu włącza się podsystem (7)) autorzy omawianych tekstów widzą w tej muzyce pewną ideologię, która może dla niektórych zespołów i fanów być tylko pozą - ale wcale nie musi. Otóż kiedy mowa o * najczarniejszym black klimacie , * najmroczniejszym Black metalu , * klimacie symbolizującym wieczne posłannictwo ciemności , * mrocznej muzyce zespołu wciąż pokazującej ZŁO w całej jego potędze , * zajebistej muzyce tchnącej prawdziwym złem , * jednym z najbardziej bluźnierczych bands, * potężnej dawce chłodnego, powiedziałbym że wręcz zimnego, nasyconego złem Black metalu - widać, że przypisuje się tej muzyce przeznaczenie specjalnie dla * podążających lewą stroną , czyli satanistów. Kluczowe dla tego zagadnienia określenia, bardzo tu pozytywnie wartościowanych kategorii wymowy ideologicznej utworów to (w swym metaforycznym znaczeniu): * mrok , * mroczny {15}, * ciemno , * ciemny {4}, * czarny , * czarno {4}, oraz * bluźnierstwo , * bluźnierczy {9}, * zło , * zły {5}, * diabelski {4}, * złowieszczy {3}, * niszczycielski , * niszczyć {5}, * wyziew {3}, * nieświęty lub * unholy {4}.
Osobiście kwestii satanistycznych lub satanistycznopodobnych ambicji bym nie przeceniał, zwłaszcza że nie zawsze traktowane są przez autorów omawianych tekstów poważnie. Zresztą każdy ideologicznie nagabywany ma szansę bronić się sam. Za bardziej niebezpieczne z pedagogicznego punktu widzenia uważam pewne językowe struktury będące efektem zderzeń podsystemu pierwszego i siódmego, nieuniknionych, gdy dokonuje się oceny całymi szeregami epitetów. Mam na myśli np.:
* stanęli na wysokości zadania i zrobili destrukcyjne dzieło * 7 utworów czystego i bluźnierczego Black metalu
* naprawdę dobry , emanujacy złem black metal
* niezły kawałek bluźnierstwa , który może się podobać
* jakże brutalny ale doskonały wokal
Otóż sądzę, że właśnie obecność takich ciągów oceniających jest wysoce edukacyjnie niewłaściwa, gdyż z jednej strony niezauważalnie przyzwyczaja do myślenia o tym, co złe w kategoriach atrakcji, a z drugiej - wprowadza bałagan do systemu aksjologicznego języka, zubaża, redukuje ten system.
Rzecz polega na tym. Nazwy wartości (i pozytywnych, i negatywnych) są polisemantyczne: mają zawsze znaczenie odnoszące się do cech (A) formalnych (lub intelektualnych) oraz (B) cech etycznych. Leksemy z powyższych przykładów, w różnych kontekstach, znaczą:



Otóż analogiczną tabelkę można byłoby sporządzić dla słów * destrukcyjny , * bluźnierstwo , * zło , * brutalność i okazało by się, że w normalnym użytkowaniu ewokują one brzydotę, głupotę i inne formalne lub intelektualne wartości negatywne. Nasz językowy system aksjologiczny tak jest zbudowany, że zazwyczaj dobro kojarzy nam się z pięknem a zło z brzydotą. Formalne (typ A) określenia piękna konotują automatycznie dobro (typ B) i na odwrót. Rzecz jasna, taka składnia określeń wartościujących jaką prezentują powyższe przykłady podobną możliwość likwiduje.

Przypisy:

***1. Zob. Walery Pisarek: "Słownictwo oceniające w recenzjach", "Zeszyty Prasoznawcze" 1969 nr 1, ss. 30 - 44.
***2. Określenie Mirosława Pęczaka, patrz: M. Pęczak: "Mały słownik subkulktur młodzieżowych", Warszawa 1992, ss. 54.
***3. Zob. Maria Kniagininowa, Walery Pisarek: "Język w reklamie prasowej", [w:] P. Dubiel, E. Kamiński, M. Kniagininowa, W. Pisarek, R. Dyoniziak: "Reklama w prasie. Zawartość - język - odbiór", Kraków 1965, tu s. 43, a także Ignacy S. Fiut: "Rozważania o utworze reklamowym", "Zeszyty Prasoznawcze" 1993, nr 3-4, tu s. 6.
***4. Zob. W. Pisarek: "Słowa na usługach reklamy", "Zeszyty Prasoznawcze" 1993, nr 3-4, tu s. 74. Warto zauważyć, że wedle ustaleń Jacka Kołodzieja słowa "mieć" i "móc" stały na liście frekwentacyjnej czasowników używanych w reklamie polskiej roku 1993 na drugim i trzecim miejscu. Zobacz: J. Kołodziej "Reklama - gra słowami", "Zeszyty Prasoznawcze" 1993, nr 3-4, tu s. 82.
***5. Zob. Jadwiga Puzynina: "Język wartości", Warszawa 1992, s. 52. Zdanie: "Świat jest dobry." proponuje się tam eksplikować jako: "Świat jest w zasadzie taki, jaki (ludzie w ogóle, pewna grupa ludzka, jakiś autorytet i) nadawca chce, żeby świat był".

Uwaga! Artykuł "Młodzież edukuje się sama albo o antyestetyce muzyki w czasopismach subkultury "metalowców"", opublikowano w tomie: "Media a edukacja", Poznań 1997, UAM w Poznaniu, Zakład Technologii Kształcenia, Wydawnictwo eMPi2, ss. 514, tu s. 381-393;