Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

   Z Mojego Archiwum II
   Lagry i Łagry
   Władysława...
   Obok ,,bruLionu''    Kiedy dwóch...
   Wstęp do ,,Solaris''


Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch


Obok "bruLionu" - tematy i prądy najmłodszej prozy polskiej.



Artykuł omawia charakterystyczne tematyczne i estetyczne prawidłowości, które dały się zauważyć w trakcie lektury 227 utworów prozatorskich, zamieszczonych w latach 1989-1995 na łamach 16 alternatywnych czasopism literackich lub literaturą zainteresowanych: "A to ci dopiero..." (Tychy), "Brytan od nowa. Osobliwe Pismo Literackie" (Siedlce), "Die Hulle. Pisemko Literackie" (Zielona Góra), "Helikon. Rewia Kontrsztuki" (Lublin), "Lampa i Iskra Boża" (Warszawa), "Litera" (Kraków), "Mała Ulicznica. Magazyn Sztucznej Sztuki" (Lublin), "Okno. Zine" (Piaseczno), "Opiekun. Magazyn Legend Polskiego Pismiennictwa" (Gdańsk), "Raj Głupców" (Gliwice), Strategia" (Poznań), "Szelest" (Poznań), "Vae victis. Antybiotyk Artystyczny" (Bydgoszcz), "Wątroba" (Oława), "Żaden" (Szczawno Zdrój). Nie są to pisma posiadające (jak "bruLion") drugoobiegową przeszłość ***1/, piszą w nich, często używając nie nazwisk lecz środowiskowych tzw. "ksywek" ludzie urodzeni (o ile można się zorientować) mniej więcej po 1965 ***2/ roku i młodsi.
Chodziło mi o zorientowanie się, jakie problemy godne artystycznego wyrazu widzą wokoło siebie ludzie, którzy stworzą pierwsze pokolenie literackie III Rzeczpospolitej (a w każdym razie jego "alternatywne" skrzydło) i jakimi metodami estetycznymi pragną je rozstrzygać czy dawać im wyraz. Ograniczenie się natomiast do prozy uzasadniam względami praktycznymi.
We wspomnianych utworach można wyróżnić pięć wątków (a zatem i grup) tematycznych: wątek zaangażowany, wątek środowiskowy, wątek poświęcony dzieciństwu i młodości, wątek psychologiczno- egzystencjalny oraz artystowski. Uczestniczące w tych wątkach utwory realizują przede wszystkim (choć nie tylko) założenia poetyki postnowofalowej lub surrealistycznej.

*

1. O utworach zaangażowanych

Jest to pokolenie, do tego stopnia inne, że z punktu widzenia swoich poprzedników "pisze o niczym" lub "o czymś całkiem innym". Wystarczy zaznaczyć, że w całej próbie znalazłem jedną złośliwość antyrosyjską (obok antyamerykańskiej zresztą - [177]) i jeden powrót do lat stanu wojennego, w "Dryfujących sobotach" [60] Jana Sobczaka i to powrót niestereotypowy:
Mianowicie, włócząca się grupa narkomanów-palaczy zostaje zatrzymana przez patrol. Prymitywni zomowcy, wiejskie chłopaki dla ciekawości próbują marihuany z żałosnymi dla siebie skutkami. Pojawiają się oszołomieni na happeningu Pomarańczowej Alternatywy; tam namaszczają dowódcę patrolu narkotykową maścią czarownic i ten ląduje na sabacie, gdzie diabeł gwałci go - tu następuje powrót do rzeczywistości. Okazuje się że nieświadomy kapral oddał swoją nerkę synowi generała. Nie pocieszony perspektywą służbowych nagród ze strachu znów traci przytomność, a tam już czeka uszczęśliwiony diabeł ze swoim (dosłownie) kaktusem.
Zomowcy ośmieszeni są tu jednak nie jako komuniści czy słudzy komunistów, a "wiejskie chamy", podlizujące (dosłownie) się władzy, pozbawione wrażliwości i honoru. I równocześnie bohaterowie podkpiwają z solidarnościowej opozycji (rewolucjonista a'la wczesna solidarka).
Martyrologiczne wątki najnowszej historii też nie mogą liczyć na życzliwość młodych autorów. Znowuż J. Sobczak, w noweli "Kapitan Kogut" [48] jawnie śmieje się z kombatanctwa. Owszem, Rosjanie zabijają tam dowódcę oddziału partyzanckiego ale... gdy - jak zwykł - odbywa seksualne triumfy: w pewnym łonie został za długo. [...] Pierwszy strzał rozerwał kapitanowi piętę. Poderwał się spomiędzy ud, ból okazał się katalizatorem i nasienie trysnęło na piersi i twarz ostatniej żony, ostatniej, bo druga kula rzuciła go z powrotem w ramiona; jakby nic się nie stało, mokry kuta wrócił między wargi. [...] W płytkim zagłębieniu, tam gdzie szyja przechodzi w ramię, na chwilę, w równych proporcjach, obrazując flagę kraju, o który walczył spotkała się sperma z krwią. Cała historia jest tu więc nie tyle przypominaniem orężnych tradycji, co okazją dla zaprezentowania wysmakowanego poczucia absurdu.
Inne wspomnienie wojny, to Romana (Red) Praszyńskiego: "Dlaczego jestem Żydem" [59]. W oblężonym pod koniec wojny Wrocławiu babkę bohatera - polską Żydówkę zapładniają kolejno: esesman, Rosjanin, Amerykanin. Dla bohatera (i czytelnika) jednak jest najważniejsze, że mimo tak skomplikowanej genealogii na podwórku i tak dzieciaki krzyczą za nim "Ty pierdolony Żydzie" .
Do postaw ideowych i politycznych najczęściej wykpiwanych należały: właśnie ksenofobia [167], antysemityzm ([139] nieźle oczyszczony - jak bimber - rasizm ze szczególnym uwzględnieniem pejsów , także [167], [138]), przekonanie o światowej sławie Polski [54], nasza świadomość przynależności do Europy [12], polonijny patriotyzm [108], [115], [138], [167], militaryzm [57] [166], nawyk strajkowania [1], mieszanie katolicyzmu i nacjonalizmu: parodiując charakterystyczne gesty podczas pielgrzymek - jak całowanie ziemi - nie oszczędzono Papieża tj. (streszczam) dziwnego nieznajomego w białym stroju i butach narciarskich , który przed odwiedzanym mieszkaniem długo poszukiwanego Polaka, Klaudiusza (nomen omen) Popiełuszki ślini wycieraczkę [191]. Podkpiwa się w omawianych tekstach z: politycznej frazeologii ( Czy to, że po nocy następuje dzień i na odwrót nie jest ciosem w plecy demokracji ? [225], informacja o totolotku p.t. "Totalitaryzm" [51]), pewnych politycznych "haseł wywoławczych" ( styropian [213]), treści sloganów ("Poznaj siłę swoich pieniędzy" [1], "wejście do Europy" [101]). Niezbyt poważnie reaguje się i na modne wówczas publicystyczne rozważania o ruszeniu na nas "głodnej fali" ze Wschodu [58]. Protesty "serio" dotyczyły stałej obecności propagandy politycznej w życiu dzisiejszego człowieka [88] i ustawy antyaborcyjnej (fabułka: parze urodziły się... 2 jajka. Nie wysiedzieli ich nawet zjedli z nich jajecznicę. Dokonali aborcji? [208]).
Autorzy sprawiają wrażenia jakby polityka "dorosła" zbyt ich nie obchodziła. Spotkałem tylko jedną bezpośrednią i trochę nietypową deklarację: [138] deklaruję się lewacko (Marx plus psychoanaliza). Atmosfera polityczna interesującego nas okresu odebrana została przez nich jako chaos bezsensownych sloganów. Nie wydają się też kultywować tradycyjnego patriotyzmu i narodowych kompleksów. Wyjątkowo wymowna jest pod tym względem złośliwa parodia "Legendy o giewonckich rycerzach" Jana Kasprowicza. Najpierw narzekają rycerze, że tyle się ostatnio przeróżnego tałatajstwa dobija i wszyscy chcą zło niszczyć, ochronę środowiska propagować, dekomunizację przeprowadzać, grubą kreską odcinać, przyśpieszać, nowe jakości kreować, a niektórzy to i kredytów żądać i rządy niwelować. Zaś następnie, gdy bohater budzi ich wszystkich - po długim śnie zaczynają obficie oddawać mocz, skutkiem czego następuje generalna powódź. Oto koniec: - Ba, zauważył najgłówniejszy z nich - naród się potopił ale ojczyzna uratowana, teraz dopiero... nastanie pokój, potoki jezior ułożą się w błękit. (Jan Sobczak "Ba" [133]).
Nadmiar patriotyczno-politycznej propagandy w życiu społecznym spowodował więc efekt repulsji (także [143] [166]).
Polityka w badanych tekstach zajmuje w ogóle miejsce mało istotne, ale jeśli już - to jest to polityka specyficznie młodzieżowa. Pisarzom walczącym ze społecznym złem nie szkoda więc czasu by poświęcić cały utwór złośliwym portretom skinów, wywodzących się ze społecznych nizin, powiązanych z rodzimymi kapitalistami niechlujnych rasistów z okrwawionymi glanami (jak dowodzi Marek Miron "Gała" Galewski [174]), ukazać ich żałosny koniec, jak w przypadku tego, co samą przebraną za punka śmierć chciał zabić ([110]). Z negatywnymi doświadczeniami związane są być może reminiscencje z ulicznych "zadym" [219] lub kłopotów z rewizjami przeprowadzanymi przez UOP (?) [152]. Daje się zauważyć negatywne nastawienie do idei społeczeństwa konsumpcyjnego [20] i kapitalizmu (bohater jednej z "prozek" z krzykiem giń kapitalisto! zabija królika Bugsa [194]) oraz współczucie dla tych, którym się w tym systemie "nie wiedzie" - clochardów [159], [213], pijaków [160] itd.
Natomiast do rzędu politycznych idei propagowanych należą: dbałość o ekologię (zaliczam tu ostrzegające wizje zniszczenia Ziemi atomową eksplozją [176], [184], spekulacje o wyprodukowaniu wirusa HIV [177]), a z drugiej strony poetyckie wizje pięknej przyrody [179], [183], niekiedy z okolic "najbliższej ojczyzny" wydawcy zina [180], [182]) i pacyfizm [198] (niekiedy rozumiany szeroko, jako imperatyw walki z każdą przemocą, społecznym złem [121]). Można się też doszukać pogłosów feminizmu [207], [156].
Od 1939 roku polityka i ideologia były głównym żywiołem polskiej literatury, a temat patriotyczny (do 1989 roku - zwłaszcza podkreślający "tematy zakazane") wręcz automatycznie zapewniał powodzenie. Tymczasem ustosunkowuje się do niej (i to często "przy okazji", lub w pełni negatywnie) zaledwie 40 spośród badanych tekstów - dominanty tematyczne omawianego odłamu najmłodszej literatury polskiej wydają się więc być różne od dotychczas obowiązujących.
Młodzi piszą w zasadzie tylko o swoich problemach życiowych i kwestiach psychologicznych, egzystencjalnych.

2) Tematy środowiskowe

Najprostszym sposobem rejestracji własnych radości i smutków jest dla młodych autorów literatura środowiskowa. Jej przykładem może być drukowana w odcinkach w "Małej ulicznicy" anonimowego autorstwa "Never ending story" ([98], [107], [120]) - kreacjonistyczno-oniryczna opowieść o niezwykłych (prywatki, podróże, kręcenie filmu w Paryżu) przygodach przyjaciół z Lublina. Jej bohaterowie mają pseudonimy, pod którymi zapewne zainteresowani się rozpoznają, tak samo jak i bohaterowie opowiadań będących zbiorem towarzyskich anegdot [125], czy migawek z kawiarni i restauracji [129]. Czasem drukowana opowiastka ma być zrozumiała tylko dla adresata dedykacji [151], czasem na odmianę cały tekst - będąc literacką fikcją, a operując prawdziwymi nazwiskami - staje się atakiem, w którym wiadomo o kogo chodzi, a tylko wtajemniczeni wiedzą: o co. Przykładem - Andrzeja Stefana Rodysa: "Morska róg Kwiecistej" [83]. Mowa tu o miasteczku gdzie nigdy nic się nie dzieje, wszyscy żyją ciągle tak samo i kolejno umierają. Kiedyś mieszkał tam chłopiec, za sprawą którego miało się coś zmienić, ale dorósł i wyjechał. Bohaterowie mają nazwiska pisarzy "bruLionu". Są to: piekarz Marcin Świetlicki, fryzjer Jacek Podsiadło, stara Olga Tokarczuk w oknie z pelargoniami i Natasza Goerke, która ma warsztat kapeluszniczy. Czasem aluzję tylko się podejrzewa [84].
Niektóre z tych utworów natomiast łączą autentyzm (lub niby-autentyzm) bohaterów z poruszaniem "na poważnie" specyficznych problemów środowiska. Chodzi głównie o swoiste "kombatanctwo" wierność zasadom alternatywego stylu życia lub "wydoroślenie", sprzeniewierzenie się. Rzecz można poruszyć w konwencji alegorycznej opowiastki [52] albo fantazyjnego reportażu, jak w przypadku "Zwyczajnej historii" Almanzora [61], opowiadającej, jak podstarzały alternatywista (dziennikarz "Życia Warszawy") wybrał się na koncert Pidżamy Porno, ale "odleciał" w pociągu, okradli go skini i wylądował w towarzystwie starych kumpli (ni to biznesmenów, ni bandytów, ni UOP). Włóczący się swobodnie starzy punkowcy pokazują się i w innych utworach [73], na przemian z przygodami początkujących, szukających miejsca do grania "załóg" [222]. Innym problemem jest świadomość małej, praktycznej doniosłości własnych działań, mimo wielkich planów sprowadzających się do tego, by browar pić i dzień i noc, noc i dzień przy stole wielkim w gronie przyjaciół - pijany już błazenadą [77] .

3) Dzieciństwo, młodość, dorosłość

Następnym wielkim tematem omawianych tekstów są doświadczenia dzieciństwa i młodości w powiązaniu ze światem ludzi dorosłych.
W opisach dzieciństwa pojawiają się pogłosy przykrości rzeczywistych a długo pamiętanych, jak np. przyjętego w polskich domach zwyczaju tuczenia dzieci. Kiedy bohaterki mini-opowiadania [8] Marka Kochana: "Guzik", Janina Niesmaczny i jej córka Ewcia jedzą kotlety i przypominają im się ulubione słowa babci: "nie ma jak świeże mięsko - ono daje człowiekowi drapieżność i siłę do zmagania się z losem" - wnuczka krztusi się dziwnie smakującym mięsem i wypluwa guzik z babcinej sukienki. Podobny dowód niezłej pamięci daje Jan Sobczak w opowiadaniu "Jedzonko" [146] - pełnym przerysowań studium tuczenia dziecka i wywołanej tym późniejszej obsesji seksualnej (bohater zakochuje się w tłustej sprzedawczyni z mięsnego sklepu i marzy, żeby ją pożreć). Częściej jednak autorzy dążą do świadomej kreacji.
Dzieciństwo może więc być pożegnaną na zawsze [1] krainą idealnego szczęścia, o niemożności osiągnięcia którego już się przekonano (np. bohater jednej z tzw. "prozek" ***3/ niegdyś zgubił na spacerze fartuszek z misiem i nie mógł potem zasnąć. Pointa: Dziś wiem, że był to mój najlepszy fartuszek.) [63].
Może być także okresem, kiedy wierzyliśmy w inny od rzeczywistego porządek rzeczywistości. Sporo utworów zawiera w sobie motyw kompromitacji baśniowych schematów: królewna, aby nie wyjść za mąż za wyjątkowo szpetnego pastuszka uwalnia smoka [49], można otrzymać pół królestwa i pół królewny za żonę [116], obcasy, które trzeba zetrzeć rosną (dosłownie) u butów prostytutki (aluzja do bajki o żelaznych trzewiczkach) [45], królewnę Śnieżkę stale czuć z lekka trupem [216]. Jest ich tak dużo, że można mówić o specyficznych gatunkach antybaśni i antybajki. Baśń bywa kompromitowana nie tylko parodystycznym przekształceniem jej wędrownych motywów, ale także zastosowaniem jej stylu (w wersji infantylno-dziecięcej) do relacjonowania zgoła drastycznych historii (chłopcy przyjmują do swego domku zmarzniętą sierotkę, ta podrzyna im gardziołka [62], siostrzyczki "przerabiają" przygarniętego braciszka na jedną z nich, gdy traci seksualną sprawność [207]), natomiast bajka - gdy jej fabule odbierze się logikę i moralny sens (Niegodziwiec dla Kurwy zabija Mędrca, za co ten mu dziękuje [130]).
Sygnalizują i symbolizują pozbycie się dziecięcych złudzeń także historie o inaczej niż w baśniach i bajkach dla dzieci zachowujących się zwierzątkach, np: kalekie dziecko uśmiecha się do sroczki, a ta... wyrywa mu srebrny ząb [9], (także [26], [27]) czy mordujących zabawkach [153]. Wizję szczęśliwego dzieciństwa można też wykpić, parodiując klasykę literatury młodzieżowej. Tak to "Ania z Zielonego Wzgórza" została Anią z zielonym wzgórkiem [97].
Kompromitacja mitu "szczęśliwego dzieciństwa" dokonuje się jednak częściej bezpośrednio. Ono nie może być i nie jest szczęśliwe, bo źli są rodzice i złe są dzieci. Ci pierwsi albo opuszczają swoje małe, umierające pociechy [47], albo - gdy dzieci jednak dorosną a się im "nie powiedzie" - potrafią wyrzucić je z domu [213]. W innych wypadkach są nieznośnie nadopiekuńczy [40], co można wyrazić także drastyczną alegorią ("narodziny na odwrót" - wchłonięcie dorosłego syna przez matkę [66]). Do pomyślenia są również takie elementy nieznośnej doli zgotowanej dziecku przez rodzinę jak: bicie, kazirodztwo, kochankowie rodziców [111].
Dzieci zatem bronią się. To rzucą nożem w mamusię [64], to pocałują ją siekierą [223], to związanemu ojcu drucianym haczykiem mózg przez nos wyciągną [223]. Próby obrony udają się nieczęsto, choć dziecko - ogólnie rzecz biorąc - jest stworzeniem wcale groźnym (patrz: groteskowa nowelka o ośmiolatku, który założył się w klasie, że popełni samobójstwo i w trakcie prób wysadził kamienicę [18], historyjka o Jasiu potworku zabijającym siostrzyczkę [156], wspomniane "siostrzyczki" [207], także [68])
Drastyczność wymienionych motywów tłumaczyć można chęcią epatowania czytelników antyestetyką niemoralności, brzydoty i grozy (faktycznie taka dążność w najmłodszej literaturze istnieje), utwory można też czytać alegorycznie ("dzieci" byłyby wówczas krzywdzoną lecz potencjalnie groźną młodzieżą a "rodzice" oznaczaliby społeczeństwo dojrzałe). W sumie jednak częstotliwość i specyfika poruszania tej problematyki świadczą, że młodym autorom dzieciństwo, okres gdy trzeba słuchać i nie można skutecznie się przeciwstawiać, wyraźnie się nie podoba.
Dotyczącymi już nieco starszych bohaterów instytucjami wychowawczymi, których obrazy napotkać można w omawianej prozie są: szkoła i (tak pojmowany) Kościół. Obie są zupełnie bezsensowne. Kiedy w utworze pojawi się upadające liceum o wielkich tradycjach, z żalu po którym nauczyciel gotów się zabić - będzie to szkoła... wiązania krawatów (Rafał Stolecki: "Nauczyciel Paulus" [22]). O niewykazywaniu przez tę instytucję zrozumienia najbardziej oczywistych potrzeb młodych ludzi traktuje (skądinąd humorystyczna) opowiastka, jak to dyrektor wpuścił punków do sali gimnastycznej, myląc granie na gitarach z grą w piłkę [222]. A Kościół? Ten po prostu oszukuje, bo namawiając do moralnego życia sam niemoralnie żyje (księża nie przestrzegają celibatu [111], zbyt się bogacą [221], a na sprzedaży prezerwatyw w seminarium można zbić prawdziwy majątek [99]), prócz tego, nauczając, odwołuje się do fikcji.
Utwory z art-zinów niejednokrotnie zawierają motywy bluźniercze (przybity do krzyża, jęczący pijak [136], morderstwo dokonane w czasie Pasterki [139], niedorozwinięty, wierzący że jest mesjaszem [175]) i buntownicze ujęcia Boga. Może On być: zły, gorszy od bardziej ludzkiego Szatana [5], bezradny wobec absurdu rzeczywistości, chaosu i grzechu [6], [221], martwy, z wyłupionymi oczyma [7], starzejący się [56], tak starczo zniedołężniały, że wypuścił ludzkość spod swej kurateli [94], złośliwie ograniczający ludzką wolność [200].
Irytacja wobec ideologicznej potęgi Kościoła i oskarżenie go o hipokryzję w jednym z utworów wyraziły się nawet za pomocą wizji idealnego świata, gdzie czynnie praktykuje się dobro, a katolicy stanowią ledwie tolerowaną mniejszość - myślących inaczej [201]. Jednak jako utwór (między innymi dzięki tendencyjnemu schematyzmowi swej fabuły) szczególnie wymownie pokazujący rolę Kościoła jako instytucji ręka w rękę z dorosłymi - zdaniem autora - ograniczającej naturalną wolność młodego człowieka, warto wskazać "Dziurę" Andrzeja S. Rodysa [44]. Oto grzeczna, słuchająca starszych i księży dziewczyna ma wyjść za wyznaczonego przez rodziców narzeczonego, mimo że kocha innego. Tymczasem nad miasto nadciąga dziura ozonowa ogłoszona przez Kościół "dziurą do nieba". W wyznaczonym dniu cała ludność zbiera się na placu na modlitwę i wtedy: W dziurze ukazała się brama niebios. Niegdyś świetna była teraz ruiną, tylko rozmiarami świadczącą o dawnej świetności. Pokruszone cegły, odpadające tynki, wygięte kraty od drzwi. W rozchylonych skrzydłach bramy leżał starzec. Brudny, zapyziały, pijany. W lewej ręce trzymał aureolę na cienkim drucie, w prawej pęk kluczy. Nad nim, na klamce wisiała tabliczka z napisem "Nieczynne do odwołania". Dziewczyna zatem buntuje się, zrywa z oficjalnym narzeczonym, postanawia żyć własnym życiem, skoro zbyt krucha była podstawa na której opierały się jej życiowe plany.
Równie kruchą podstawą byłoby liczenie na to, że "starsi" są młodym w stanie jakiś sensowny "sposób na życie" zaproponować. Wzorowanie się na ich trybie życia jest bezsensowne, gdyż materialnie młodzież jest tak biedna [218], że nie może nawet założyć rodzin, skoro dobrem niedosiężnym są mieszkania (otrzymanie tegoż może stać się nawet głównym motywem fantastycznym utworu, skutecznie odrealniającym świat przedstawiony [30]). Ideologicznie proponują dorośli jedynie zmierzanie do własnego obozu pracy i cichych przyjemności - czyli po prostu z gruntu absurdalny nawyk pracy [203]. Za to radzi byliby młodzież wykorzystać jak np. w zgrabnej noweli, w której młody człowiek, pragnąc usłużyć starszemu panu w potrzebie, godzinami pchał mu samochód, dopóki właściciel nie zdradził się, że chciał sobie pojeździć, a żal mu było na benzynę. [210].
A w ogóle to dorośli są beznadziejnymi hipokrytami [227] cały dzień ogłupianymi przez telewizję [82], [139], nie kochającymi swoich otyłych żon (skoro np. tulą się do ścian domów, krzycząc z zachwytu: "Płasko!" [11]), gotowymi zabić jeśli dostaną nieodpowiedni prezent [109]. Niekiedy utwór po prostu tchnie nienawiścią do strasznych mieszczan, mieszkańców blokowisk podglądających całymi dniami sąsiadów, zdolnych do zamordowania nawet najbliższych, gdy dojdą do wniosku, że im się to opłaca [187].
Młodym bohaterom marzy się tryb życia zupełnie inny, swobodny, nie skrępowany obowiązkami, (tak aby mogli "pluć na wszystko" - Cudowne! Człowiekowi tak mało potrzeba aby czuł się wielki. Wystarczy wejść na piedestał i pluć., pluć... [197]), polegający na wolnej włóczędze i spotkaniach z przyjaciółmi [43], [72], [73], [124], lub na odmianę - samotności we własnym lokum [45], [60]. Odnosi się wrażenie, że najbardziej pożądanym stanem bytowania są w tej literaturze po prostu wakacje, Czasem opisanym prawdziwie poetycko jak w "Śniadaniu na szczycie świtu". Rafała Skrobota - opowieści o tym, jak chłopak i dziewczyna postrzegani są przez otoczenie na letnisku jako samotni. Raz z nim, raz z nią (mimo, że niby wciąż są razem) - rozmawia otoczenie. Powoduje to narastanie jakiegoś nastroju niesamowitości, akcja nabiera cech realistycznego snu. Na końcu wyda się czytelnikowi, że chłopak kiedyś utonął, ale kochająca dziewczyna przezwyciężyła śmierć, więc znowu są razem. [131]. Innym wartym wymienienia "wakacyjnym" utworem są "Dni miodnego lata" Marcina Wrońskiego: [100] - oniryczna opowieść o inicjacji seksualnej.
Z podanych przykładów można się już zorientować, że jedynym traktowanym w nurcie literatury dzieciństwa i młodości na serio uczuciem a zarazem ideałem jest miłość. Obojętne, czy jest to swobodny seks bez zobowiązań [45], czy pośpieszne spotkanie "bezdomnej" pary [10] lub banalne zaloty [34], [67] - czy też uczucie niespodziewanie łączące całkiem odmiennych ludzi [173], stanowiące prawdziwy azyl [185], zmieniające obraz świata [19], silniejsze niż wojna [58], przezwyciężające ludzką samotność [220]. Niekiedy wzbogaca ją wampiryczny sadyzm [71] lub lekki wstręt [84]. Miłość może być także: homoseksualna [70], [138], kazirodcza [111], [145], nieszczęśliwa [148], niezasłużenie wybaczająca [181], wyimaginowana [163], przez telefon [126], natrafiająca na tkwiące w podświadomości przeszkody (To naprawdę brutalne, by nawet we śnie przeszkadzać się ludziom kochać [212]), czasem niepokojąco bliska śmierci [85]. Może na koniec stanowić pewną głębszą zasadę postępowania, która - gdy ją stosować na co dzień - czyni ludzi dobrymi [196] (jak na przykład starszego pana bezinteresownie pomagającego młodej dziewczynie), a społeczeństwa - idealnymi i nierzeczywistymi [201] a więc takimi, za jakimi tęsknią np. narkomani [202].
Z powyższego widać, że omawiani prozaicy są - razem wzięci - wcale niezłymi psychologami. Widać też, że są zdeklarowanymi hedonistami, propagującymi miłość i swobodę jako zasadnicze ideały życiowe, co z kolei pozwala generalnie określić omawiane tu utwory jako literaturę niepokojących się o własną przyszłość, więc chcących - póki co - użyć życia, nastolatków. Wydaje się ona być zjawiskiem w dziejach naszego piśmiennictwa nietypowym.

*

Pozostawaliśmy dotąd na bardziej socjologicznym gruncie, analiza wątków tematycznych prowadziła do ujawnienia, jaki obraz sposobu myślenia, problemów i poglądów alternatywnego skrzydła najmłodszego pokolenia polskich prozaików (a poniekąd młodych Polaków) dają omawiane teksty. W tym momencie przechodzimy na teren rozważań bardziej estetycznych, gdyż spojrzenie na utwór pod kątem prezentowanej przezeń wizji jednostki i rzeczywistości musi uwzględniać zagadnienia prądu literackiego.

4) Wizje człowieka i świata

Wydaje się, że z estetycznego punktu widzenia omawiana literatura stoi na przełomie prądów literackich. Występuje tu bowiem grupa tekstów w swym ogólnym ukazywaniu człowieka i świata (a temu przede wszystkim są one poświęcone) kontynuująca doświadczenia nowofalowe oraz znacznie większa grupa proponująca podejście inne, które proponowałbym określić jako swoistą mutację nadrealizmu ***4/.

a) Śladem "Nowej Fali"

Korzysta się z jej doświadczeń przy penetracji środowisk bądź dla młodego inteligenta egzotycznych, bądź takich, co do których zachodzi podejrzenie, że mogą być egzotyczne dla czytelnika. Autorzy zwracają wówczas uwagę na językowy autentyzm cytowanych dialogów, co owocuje przynajmniej interesującą stylizacją jak we wspomnianych "Dryfujących sobotach" Jana Sobczaka [60] zawierających sporo materiału językowego zaczerpniętego z gwary narkomanów ("Pasterka" A. Przystupy [139] cytuje żargon marginesu, "Zwyczajna historia" Almanzora [61] - gwarę alternatywistów). Ale to nawiązanie bardzo ogólne. Z wyraźniejszym mamy do czynienia, gdy autorzy wykazują bezinteresowną fascynację językowym żywiołem (np. dokładnie kopiując monolog panienki uprawiającej "sex przez telefon" [126]). Z ewidentnym natomiast przywoływaniem doświadczeń Janusza Andermana (n.b. w 1992 r. w 3 numerze artzina "Blamaż" (Jastrzębie Zdrój) przedrukowano "Grę na zwłokę") czy Tadeusza Siejaka spotykamy się w tekstach poświęconych osobowościom prymitywnym, fascynującym autorów ze względu zapewne na bytowanie na społecznym pograniczu i bliskie sercu "nie przejmowanie się". Bohaterami utworów mogą być np.: dziewczyna z marginesu "mająca się za coś lepszego" [46], powracająca "z imprezy" młodociana pijaczka [74], pijak [136], morderce i gwałciciele opowiadający, jak przysypali na cmentarzu "starą babę" [141], bliżej nieokreśleni osobnicy zachowujący się i mówiący skrajnie agresywnie a prymitywnie [143], [137], prostytutki [36], [172] i ich potencjalni klienci [156]. Nieco inny rodzaj prymitywizmu reprezentują np. nastolatki przeżywające pierwsze doświadczenia seksualne [67], [65], jeśli się przedstawi te doświadczenia (co zapewne ma związek z postulatami tzw. "banalizmu") jako skrajnie nieinteresujące.
O "nowofalowym" rodowodzie tych utworów świadczy jednak nie status społeczny ich bohaterów, lecz widoczne w nich przekonanie pisarzy, że prawda wizerunku - to prawda języka, że dla oddania sposobu myślenia należy jak najdokładniej zreprodukować sposób mówienia, albo przynajmniej włączyć tę reprodukcję do monologu wewnętrznego. W rezultacie powstają:
- Albo trochę mniej "nowofalowe" utwory narracyjne przechodzące w monologi w mowie pozornie zależnej, typu "Koń siermiężny" Miłosza Rynarzewskiego [74] ([...] Teraz Beata chwiejnym krokiem w pielesze z balangi nawraca. A jak ojcu znowu humoru zabraknie to i w mordę da i następne impry swoim ojcowskim zakazem skosi. Co za cholerny los, co za przeklęty koń w środku siedzi i swym głupim końskim głosem mami i do grzechu namawia we wstyd wpędza i ludziom na pośmiewisko rzuca. Ulica mokra po ulewie, ślisko to i Beata swe ciało przewaliła na asfalt, ach ja głupia młodociana pijaczka, gdzie chrześcijańska moralność. [...]), także [36], [156], [46], [31], [65].
- Albo monologi w mowie niezależnej typu słynnych "Bab" Jarka Suszka [137] ([...]Stoję na przystanku, a tu patrzę jakieś baby wielkie chodzą, coś noszą ze sobą, z brzuszyskami takimi wielkimi chodzą w te i wewte. To ja kurwa myślę co tu będą takie wielkie baby chodzić i jak nie przypierdolę jednej w to brzuszuszysko wielkie i drugiej w japę co ją otworzyła i z kopa w dupę jak nie poprawię, to myślałem, że choć uklękną i przeproszą że takie wielkie i z brzuszyskami takimi w te i wewte łażą, a te mordy tylko rozdziawiły i to jezu ło jezu ratuj. [...], także: [136], [141], [143], [67]), więc utwory bardziej "nowofalowe", czy raczej "postnowofalowe", gdyż autentyzm językowy będący dla pisarzy lat siedemdziesiątych środkiem walki z propagandowo-oficjalną wizją świata, tudzież sposobem prezentacji wizji stosunków społecznych - tu służy analizie psychologicznej lub obnażaniu (co już z tradycjami Nowej Fali nie ma nic wspólnego) założonego a'priori absurdu rzeczywistości.
Pomysłem także nawiązującym do młodoliterackich tradycji lat siedemdziesiątych (ale raczej grupy "Kontekst" - np. poezji Włodzimierza Paźniewskiego z początku lat siedemdziesiątych) jest cytowanie w charakterze dzieł sztuki - pisanych dokumentów życia społecznego jako (zdaniem niektórych) od fikcji literackiej nieskończenie prawdziwszych, sprawniej obnażających istotę rzeczywistości. Mam na myśli np.: "Sekcję zwłok" - ten przepisany fragment instrukcji postępowania w czasie sekcji występuje jako opowiadanie [122], przepisaną "Instrukcję korzystania z ubikacji" [114], wspomniany wyżej "Totalitaryzm" [51]. W roli wartych przytoczenia osobliwości wystąpiły też potwornie głupie listy zakochanej w nauczycielu uczennicy [28] i teksty "łańcuszków szczęścia" [42].

b) Drogą neonadrealizmu

Częściej jednak ziny publikują poetyzowane pastisze lub parodie tekstów publicystycznych lub użytkowych.
Przykładem pierwszych może być będąca opisem przyrody liryzowana proza (wykorzystująca jednak struktury narracji przewodnika turystycznego) [180], [183] albo reportaż z "domu wariatów" - w tonie eseju [190], towarzyszący artykułowi, który zgodnie z romantyczną tradycją uznawał nerwowo chorych za odrzuconych przez społeczeństwo "widzących", świadomych istnienia rzeczywistości transcendentnej (patrz także [168]).
Te drugie natomiast są najczęściej tekstami "udającymi" swą formą naukowe lub dziennikarskie, a traktującymi o najczystszych absurdach. Zarejestrowałem parodie: felietonów [124], [93], [113], ankiety dla czytelnika [119], noty informacyjnej - tzw. ciekawostki na tematy zdrowotne [178], początku rozprawy naukowej [215], ogłoszenia o konkursie [225], gazetowej kolumny informacyjnej [15], całej gazety [29], fragmentów tekstu mszy, przepisów kulinarnych [92], artykułu popularnonaukowego na tematy historyczne [106], wywiadu [108], felietonu podróżniczego [115], pamiętnika [2], artykułu publicystycznego (z elementami reportażu) na tematy militarne [57], wywiadu [82], [108].
Teksty obu rodzajów określają rzeczywistość metodą "orzekania pośredniego". No bo jeśli w formie informacyjnej opisuje się rzeczywistość poetyzowaną - sugeruje się, że "coś" lirycznego jest niezbywalnym elementem tej rzeczywistości; jeśli quasi-obiektywnym językiem publicystyki rozprawia się o rzeczywistości odrealnionej absurdem - sugeruje się jej absurdalność, a w każdym razie wyczula czytającego na nią... I tym sposobem wchodzimy na teren artystycznych prądów pojmujących świat jako domenę zjawisk ukrytych i niezrozumiałych, które literatura miałaby przybliżać sugestią.
Znacząca grupa tekstów (i tych parodiujących piśmiennictwo, i tych beletrystycznych) rzeczywistość przez siebie prezentowaną (albo swój świat przedstawiony) ufantastycznia, odrealnia - przy czym stopień nasycenia nierealnością i metody osiągania celu mogą być różne, dowolnie z sobą kombinowane i obowiązujące na przestrzeni całego utworu lub tylko jego części.
Wymienię następujące strategie odrealniania i nasycania absurdem:
1. Wprowadzenie do demonstracyjnie realistycznej rzeczywistości - elementu zasadniczo realnego aczkolwiek mało prawdopodobnego, o satyrycznym znaczeniu (w małym miasteczku pani docent i ordynator szpitala żyją z okradania grobów, w nagrodę za ich zdemaskowanie młoda para otrzymuje mieszkanie [30], strajk kolejarzy polega na niestawaniu pociągów na stacjach [1]).
2. Wprowadzenie do realistycznej rzeczywistości elementu zasadniczo realnego aczkolwiek mało prawdopodobnego i nie mającego wpływu na akcję (nad najzwyklejszym miastem ciągle krążą helikoptery puszczając z głośników "Bolero" Ravela [211])
3. Wprowadzenie do realistycznej rzeczywistości elementu fantastycznego nie mającego wpływu na akcję (para "z towarzystwa" udaje się w zimie na bal wiejski, ciągnięta przez "pociągowych chłopów" [50]).
4. Wprowadzenie do realistycznej rzeczywistości elementu fantastycznego (sprzedanie duszy diabłu, wampiryzm, jasnowidztwo), realnego tylko w rzeczywistości utworu (ewentualnie innych utworów w danej konwencji), mającego wpływ na akcję (łamiącego immanentną konsekwencję przedmiotową) - powstaje fantastyka grozy lub jej pastisz [66] [211], [54], [99], [214].
5. Złożenie świata przedstawionego w całości z otwarcie fantastycznych realiów (przypadek typowych gatunków fantastycznych budowanych bez przełamania immanentnej konsekwencji przedmiotowej, tj.: antyutopii [58], historii przyszłości [167], Science Fiction [176], [184] fantasy [41], [179], [206]).
6. Zasugerowanie za pomocą paradoksalnej pointy lub lekkich zakłóceń w toku przyczynowo-skutkowym - innej niż realistyczna możliwości interpretacji przedstawionego. Rzeczywistość utworu może być wówczas (ale nie musi) traktowana przez czytającego jako sen czy subiektywna fantasmagoria. Nie wiadomo jednak, czy fantastyczne elementy są subiektywną wizją bohatera, czy obiektywnie w stosunku do niego istniejącym elementem świata utworu (np. monolog bohaterki wstydzącej się nagości może też być monologiem zmarłej [199], patrz także: omówione wyżej "Śniadanie na szczycie świtu" R. Skrobota [131], "Dni miodnego lata" M. Wrońskiego z motywem ożywających fotografii [100], krwawa opowieść miłosna w której m. in. mowa o parku gdzie ożywają ofiary [111]).
7. Zakłócenie stosunków ilościowych w obrębie świata przedstawionego (za dużo prób samobójczych ośmioletniego bohatera [18], za dużo jednego dnia kochanków... i to różnych narodowości [59] itp.
8. Wprowadzenie elementu karykaturalnie przerysowanego (nie dość, że żona morduje męża bez powodu i ćwiartuje ciało, to jeszcze kawałki są zjadane przez domowe psy, koty [109], winda jedzie do góry... nieomal do nieba [104], ogłasza się konkurs o prawo wzięcia udziału w losowaniu odkurzacza ze wskaźnikiem częstotliwości połykania prezerwatyw [225], także [187], [146], [8], [11].
9. Motywy "świata na opak" (Bóg "złośliwie" ratuje samobójcy życie [200], kobieta jest wielekroć silniejsza od mężczyzny [171], bohater deklaruje się jako "terrorysta wewnętrzny" [132], mężczyzna zachodzi w ciążę [142], ciało kobiety staje się szkłem powiększającym (odsłania zamiast ukrywać) [80], w klinice "udzielają pomocy", torturując psychicznie a następnie zabijając niezdecydowanych samobójców [123], organizuje się wycieczki starych Polek z Ameryki, aby mogły "na rodzinnej ziemi"... umrzeć od seksu z młodymi chłopakami [108], diabeł jest opętany przez człowieka [95], w sklepie można kupić "nic" [188], mówi się do kogoś, kogo nie ma [81], także [208], [66]).
10. Udosłownienie utartej metafory (z mieszkania sąsiada dochodzą odgłosy stukania, bo "każdy jest kowalem własnego losu" [164], koledzy na pożegnanie wymieniają się adresami i od tego czasu dostają cudzą korespondencję [25]) lub frazeologizmu (np.: "być w podziemiu": W mądrych, przewidukących krajach w czasie pokoju partyzanci zakopcowywani są jak ziemniaki i zawsze jakaś część trzymana jest pod ziemią na wszelki wypadek. [57]).
11. Ucieleśnienie abstraktu wraz z konsekwencjami (jeśli Smierć jest kobietą, to można ... mieć z nią dziecko [55], może też umrzeć [192], z kolei z Prawdą można się ożenić [14], także [110]) albo - jawnej fikcji artystycznej (np. zabicie bohatera kreskówki [194]).
12. Budowanie fałszywych związków przyczynowo-skutkowych z wykorzystaniem nie logiki wydarzeń, a "logiki" wieloznaczności wyrazów, lub podobieństwa ich brzmienia (o kolejarskiej parze rozjechanej przez pociąg: Z kolei powstali, w kolei żyli i z kolei kolej ich wykoleiła [171], machina okazała się być tak zwanym samograjem i wnet bez niczyjej pomocy wygrała sztuczną wojnę [40], Wenus rodzi się nie z morskiej piany a pianki do golenia [16], także [97]).
13. Budowanie fałszywych związków przyczynowo-skutkowych z wykorzystaniem nie logiki wydarzeń, a jej pozoru nadawanego wydarzeniom przez przypadkowe ruchy, zewnętrzny pozór związany z czasowym następstwem (przewalający się na dworcu tłum ma swój osobliwy rytm kreowany przez pewne postacie [161], chłopiec uparcie nie może trafić kamieniem w huśtającą się i śmiejącą dziewczynkę co sugeruje istnienie sprzężenia między rzucaniem a śmiechem [68], dwa słonie zachowują się, jakby istniał związek między "nadymaniem się" jednego a płaczem drugiego [69], wspominana już śmierć "kapitana Koguta" [48]).
14. Pozbawienie rzeczywistości omawianej jakichkolwiek logicznych związków przyczynowo-skutkowych przy formalnie poprawnej składni języka (monolog: Poruszony spleenem kajakowym [...] przystępuję do zamknięcia swoich podwoi dla zmysłu zaburzenia. Zamierzam tym samym dać upust mej transcendentacji, czego dowodem może być wymiana wiersza metafizycznego o skłonnościach ambiwalentnych na zestaw noży kuchennych. [226], także [2]); możność odczytywania tekstu jako absurdalnego - lub nie, w zależności od przyjętych założeń ([102]).
15. Odrealnia także sytuacja jaskrawej niezgodności między sposobem nazywania i relacjonowania (styl narracji, imiona bohaterów etc.) a naturą tego co relacjonowane, nazywane. (np, zbyt wymyślne opowiadanie o sprawach trywialnych [53], entuzjastyczne zachwycanie się makabrycznym samobójstwem [150], historia, jak to Atanazy Wesołek się utopił [103])
16. Tradycyjny komizm. (opowiadanie o zabawach wężem ogrodowym Zaczyna się: wydajnym strumieniem obryzgał jej piersi [35], patrz także [193], [204], [166] [165] [191].
17. Ostateczna kwalifikacja wszystkiego co przedstawiono w utworze jako zjawiska fikcji literackiej lub artystycznej. Należy przy tym rzecz odróżnić od tradycyjnego autotematyzmu (też w próbie występującego: [43], [209]). Co innego bowiem, gdy tekst jest dla nas od samego początku alegoryczną rozprawką na tematy literaturoznawcze (np. w postaci rozmowy postaci z ich twórcą lub o ich twórcy), a o innego, gdy się taką rozprawką staje niespodziewanie, co kwestionuje status realistyczny bohaterów, których za odbicie życia czytelnik już zaczął uważać.
Przykład to np. Małgorzaty A. Staniewskiej i Tomka Kitlińskiego: "Dolores" [140]. Tekst zaczyna się jak jedno z opowiadań tzw. "nurtu obrzydliwie-ohydnego", Dolores śpi w wymiocinach, kocha się na śmietniku, gryzie syfilityka itd. itp. Narrator jednak w pewnym momencie woli rozważania na temat asemantyzmu sztuki; tekst więc następnie się "rozpływa" w tok nie połączonych gramatycznie i logicznie kwestii, wyrazów, morfemów... Na końcu rozkładowi ulegają litery i wówczas narrator zaczyna temat inny - wampiryczny, po czym oznajmia, że opowiadanie o Dolores w ogóle go znudziło. Mniej awangardowe jest mini-opowiadanie Marka Kochana: "Samobójstwo" [39]. Wbrew tytułowi akcja zaczyna się od ucieczki bohatera, za którym goni drab z nożem. Dopędza go, zadaje pierwsze ciosy... i wtedy bohater wykrzykuje, że jest narratorem, że drab, mordując go, sam też zniknie. Coś, co miało być historią morderstwa okazuje się być eseikiem o wyższości narracji tradycyjnej nad monologiem wewnętrznym.
Na podobnej zasadzie wspomnienia mogą się okazać monologiem postaci z obrazu [56], uczestnicy dekadenckiej stypy - bohaterami literackimi czczącymi śmierć swego kreatora [75], "głos wewnętrzny" w strumieniu świadomości - głosem "muzy" pisarza [76], opisywany szybki bieg - wspólną gonitwą narratora i jego Pegaza [193]
Wyjąwszy teksty w całości należące do niektórych gatunków fantastycznych (SF, fantasy, utopia) i alegorie - w tym omawiane w innym miejscu antybaśnie - procedury odrealniania i nasycania absurdem mają całkowicie odmienne znaczenie w zależności od tego czy służą kreacji rzeczywistości względem bohatera zewnętrznej, czy wewnętrznej (jeśli akurat można odróżnić te dwa przypadki). W pierwszym wypadku procedury te - wraz z wskazywanymi już cechami ideowej zawartości dzieła - służą wypracowaniu jednego ogólnego wrażenia: rzeczywistość, w której wypada żyć młodym bohaterom nadaje się jedynie do tego, aby ją kontestować. W wypadku drugim (wraz z bardzo szeroko stosowaną poetyką snu, wizji, halucynacji, koszmaru) służą kreowaniu właściwego miejsca azylu i ucieczki: rzeczywistości psychicznej, krainy własnego "ja". Dlatego właśnie uważam wyłaniający się z tych tekstów nowy w literaturze polskiej literacki prąd za neonadrealizm ("neo" - bo pozbawiony aspiracji społecznych i froydowskich inspiracji swego francuskiego poprzednika).
Dlaczego akurat sen tak ciekawi literacką młodzież? Może dlatego, że tam nie ma zła i dobra, nie ma ograniczeń wolności i - jak głosi znany przebój Anity Lipnickiej - wszystko się może zdarzyć? W każdym razie poetykę snu, wizji, krain wyobraźni rozpoznajemy w bardzo wielu utworach.
Po pierwsze wtedy, gdy ich światy - mimo że na początku lektury chciałoby się je traktować realistycznie - zawierają jakiś motyw rodem z sennego marzenia czy koszmaru (może to być: chodzenie nago [199], bezsensownie wymyślne zabójstwo [72], cieknąca z kranów lub ciał krew [86], [71], [105], przemiany w zwierzę [147], przenikanie przez ściany i okna [147], [21], urodzenie głowy ptaka [142]) i tym sposobem stają się ponad wszelką wątpliwość rzeczywistością psychiczną. Gdy jest tych motywów więcej, utwory stają się prezentacjami fantasmagorii ([3], [32], [87] [85] [91], [96], [186]), bezładnymi nagromadzeniami obrazów pełnych przemocy, krwi, seksu (wśród których można niekiedy rozpoznać reminiscencje rodem z kultury masowej - np. zasypanie zrzuconymi z samolotu kwiatami jak w reklamie dezodorantu "Impuls" [118]) - czasem ze szczątkową akcją.
Motywy oniryczne wzbogacają też monologi "strumieni świadomości" kreowanych postaci, które - w odróżnieniu od monologów wyrosłych z tradycji nowofalowej - odzwierciedlają nie język (więc tylko pośrednio sposób myślenia) i typ społeczny - a stan świadomości w danej chwili (więc oddają bezpośrednio sposób myślenia jednostki ujmowanej jako fenomen niepowtarzalny i do innych niepodobny). Niekiedy odnosi się wrażenie, że pisarze uprawiają ćwiczenia z psychologii. (Rozpatrywaniu teoretycznych możliwości wczuwania się przez twórcę w świadomość innego człowieka - w tym wypadku przypadkowych pasażerów tramwaju - poświęcono całe, dłuższe opowiadanie [37]). Interesuje ich np.: co czuje umierające, małe dziecko [47], kobieta - kloszard z dworca [159], marzący o miłości alkoholik [160], ktoś kto pozostał na ziemi sam [89], kobieta, która właśnie zerwała z kochankiem [148], kobieta obawiająca się starości [149], ktoś, kto boi się rewizji i pobicia [152], chce się zabić po zawodzie miłosnym [153], obawia się samotności [154], jest z nią pogodzony [155], ktoś tęskniący za seksem, samotny i chory [144], mąż na wózku inwalidzkim nie mogący współżyć z żoną [90]. Odczytanie, o kogo chodzi sprawia często trudności i jest niepewne, gdyż rzeczywistość, sen i marzenie są tu solidnie ze sobą wymieszane, a stopień spójności tekstu - nader różny.
Mogą również wzbogacać dłuższe opowiadania - historie bohaterów, czyniąc w nich to co rzeczywiste i to co senne albo wyobrażone - czymś nierozróżnialnym. I tak, bohatera "Zębatych kół" Jana Sobczaka [20] trapi to, że halucynacje "sprawdzają mu się" w realnym życiu (tylko nie wiadomo, co tu jest życiem, a co halucynacją). Prawie do końca trudno rozpoznać, że bohater "Realnej Vivian" Marka Sieprawskiego [17] umawia się ze zjawiskiem fikcji literackiej, albo że poeta Derwion z opowiadania Miłosza Rynarzewskiego: "Obojętność i wóz ze średniowieczem" [21] najprawdopodobniej żyje w krainie iluzji.
Inna grupa tekstów wyraźnie rozróżnia realistyczną rzeczywistość zwykłą i rzeczywistość snu (bądź wyobraźni) - obie z równą szczegółowością zarysowując i obu przyznając jednakowy status ontologiczny. Może to służyć celom satyrycznym (wizyta nader impulsywnego bohatera w Niebie, które uważa za dom wariatów [5], zomowiec na sabacie czarownic [60]) ale również marzeniu o istnieniu innej rzeczywistości [179], a przede wszystkim stwarza bohaterom możliwość pocieszenia się, gdy to co realne - jest nieznośne. Jak powiada jeden z bohaterów opowiadania rozwijającego ten motyw, "Balu" Marka Sieprawskiego [50]: ktoś zawsze nie dojeżdża na bal i wówczas jedynie wyobraźnia pozostaje. Przed koszmarem egzystencji ucieka na przykład w marzenie (gdzie może być motylem albo dokonywać bohaterskich czynów) starzec na fotelu inwalidzkim [40]. Czasem, z dwu danych człowiekowi egzystencji (normalnej i wyobraźniowej) ta druga jest po prostu ważniejsza, jesteśmy tam kimś innym, z czego nie zawsze na co dzień zdajemy sobie sprawę [7], [134].
Najradykalniejszym wyjściem jest dla znudzonego lub umęczonego nieinteresującym życiem codziennym pisarza penetracja już samych tylko krain sennych, gdzie można przeżyć wiele groźnych przygód (np. obudzić w klatce z lwami [38] lub poznać tkwiące w nas zło [212]); które mogą też być pełne przerażających koszmarów [112] - ale przede wszystkim są pełnymi spokoju pięknymi rzeczywistościami, gdzie umęczona dusza znajduje spokój [185], [79], [33]. Obrazy te niejako naturalnie przechodzą w opisy krain jeszcze piękniejszych, kolorowych i cudownych schronień samobójców i narkomanów - w wizje śmierci [162], [202], [224]
Jeśli w czasach współczesnych rzeczywiście mamy do czynienia z odrodzeniem się świadomości dekadenckiej, to w omawianych tekstach właśnie neonadrealizm ją wyraża. Jest to godne uwagi zwłaszcza w sytuacji, gdy wątki nadrealistyczne w dwudziestowiecznej polskiej literaturze były dotychczas wątłe (międzywojnie) lub przez krytyków dekretowane (przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych). Konstatowany neonadrealizm jest także o tyle ważny, że jest chyba spontaniczny. Owszem, jak widać z niektórych tekstów krytycznych i teoretycznych młodzi pisarze dowiedzieli się już, że powinni być postmodernistami (np.: Nie stać nas na nowe idee i tylko karmimy się mieszanką tego, co udało nam się stworzyć do tej pory. To się zwie postmodernizmem. ["A to ci dopiero..." s. 3]), ale próby nawiązywania do znanego im ze szkoły modernizmu kończą się na razie (tj. do 1995 r.) jedynie nieudolnymi próbami uzyskania napuszenie-poetyckiego stylu ([196], [195], [198], [201], [205] [218], [196]) lub dania portretów "schyłkowców" ([53], [75]).

*

W charakterze zakończenia chciałbym przedstawić niewielką grupę tekstów o stricte estetycznych celach, zakładających oddziaływanie na czytelnika poprzez wywołanie u niego estetyczno-obyczajowego szoku.

5) Awangarda w awangardzie

W kompromitowaniu rzeczywistości, obnażaniu jej absurdu przodowała redakcja "Rewii Kontrsztuki", propagując coś, co można określić jako "poetyka słowotoku".
Oto krótki fragment tekstu Małgorzaty A. Staniewskiej "Tańcząc" [135], amorficznego tworu, gromadzącego wyrwane z (prowadzonych przez nieznane bliżej postacie) "dialogów o życiu" i przemieszane kwestie: gadamy o wyświetleniu, no wyobrażeniu może, tempie, znajomości rzeczy, dotknij to i jeszcze dużo więcej czarne jest czarne, a tak w ogóle nie istnieją dla ciebie, zmyślone, nieprawdziwe, dlaczego? bo mam oczy z tyłu głowy, więc dobranoc wszystkim, lustra - pamiętajcie o lustrach. osoba wynajęta, wymagana znajomość tych rzeczy, wszystko kwestia gustu, bo są te większe i mniejsze, skłonność nie doprowadza, prowadzi, a co z tymi, co nie zanurzeni w tradycji, dlatego ja tak inaczej
Z drukowanego na tej samej stronie zapisu happeningu można domyślić się twórczego programu:
Schować się za słowami, które już nie słowią, i przedmiotami, które się nie upodmiotowią. Derridaizm dla ubogich. Słowa-na-wolności, a bez uczciwości. Finnegans Wake minus magia. Artystce pod sztandarem postmodernizmu nawiązującej do futurystycznej tradycji chodzi najprawdopodobniej o świadome usuwanie logiczności, związków przyczynowo-skutkowych z tekstu ("nasza sztuka to aglutynacja"), co ma być zdecydowanym przejawem buntu ("Protest, nie służ społeczeństwu ").
Bardziej radykalny od Staniewskiej jest Tomek Kitliński ("a ja wolę mausse" [138].). Tendencja do rozbijania wszelkich utartych całości obejmuje u niego nie tylko zdanie, ale niekiedy nawet wyraz, także język jako system (stąd mówienie na raz wieloma językami). No dodatek wrogo odnosi się do każdej ideologii (każdego ustalonego poglądu) poza anarchizmem:
w niedorozwoju zacząć INFANTYLIZM! potrzeba dzieciątka, moronów. Skrzyżowawszy się ze słowotokiem (fragmentacją, obcością) nadgarstkami, językiem drugim a bełkotem (poeme en prose, BRAKIEM literatury ciala u nas) "mozaiką cytatów", to singnum temporis: rząd dźwięku rozmontowywanego ale agresywnego jako expresja ego a raczej ciała (le corps lesbien + zewłok, zwłoki). [...] ZAKŁÓCAMY porządek, dosyć podporządku bo harmonia to konstrukt; a ciało, to konkret, to antykoncepcja, a tak się zakaża, a tak nie. Podobno o tym się nie mówi [...] Bo staniewskiej i Cixius proza to antypoezja szczegółu, jak koherencja się rozpuściła, bo jej nigdy nie było, "że świat jest barwnym dźwiękiem który nic nie znaczy...".
Jako próbka twórczości literackiej, słowotoku bezjęzykowego, (a w końcu bezgramatycznego i bezwyrazowego) może posłużyć fragment p.t.: "Poezja dla dżentelmenów":
...Miłośnie. Dawaj kroplę święę te liczby dawaj dawaj dawaj już mów Kim jam jeśli nie anchoretka na wieki zaprawdę Komm dodh boć ptaszarnia ma się miele a take męczonym precz słuchać tylko pierd pierd zużyty pierd niczym ciał spotkanie z kwasu oczmi teraz do zbojonych jakimiś naczyniami może nie jędrnymi dość co się źle czyta weisszuschrebendjak weiss ich. Uch, tu ja twój kochanie sawantka bleblue jak to wyściełając liz lizak bobhobpup luli tylko zasnąć tylko to chcieć on/a byli tu a a ja byli byłam jestem ten euhemirm giętkim tylko i już cię zapraszam Pospolity imbecyl pluga więc to tu szmatki taktaktak kurwą kurwą kurwą bernadettetleniącą ocho pizda to jest moja pizda wkładam palca to taktaktaktaktaktakyaktaktaktak, spró buj mój słap ochbaby it,s coming commkommnakommdoch du komm na kommmst du comm come to come too com ocmomcomcomcom n nownanananana na komme kmkomm'komme komme kom c,mon comenokome komconnnnnnnnnnnnnnn na komm na komm kum ( najprawdopodobnie jest to rzecz o przeżywaniu orgazmu w czasie homoseksualnego stosunku)
Że poetyka słowotoku się spodobała świadczy zastosowanie jej w utworach innych autorów, na przykład "Jedzonku" Sobczaka.
Drugim wynalazkiem pokolenia (niemożliwym do ujawnienia się gdzie indziej ze względu na obyczajowe ograniczenia) jest tzw. "nurt obrzydliwie-ohydny". W zaliczanych do niego utworach odbija się świadoma dążność do stworzenia czegoś maksymalnie odpychającego i wstrętnego. Opracowano tu swoistą strategię. Najlepsze rezultaty daje opatrzenie pozytywnym komentarzem narratora-bohatera przemieszania motywów: sadystycznego mordu, seksu (najlepiej kazirodczego lub homoseksualnego) i wydalania, co owocuje skutkiem w rodzaju następującego fragmentu "Człowieka niedobrej stopy" Marka Kochana [70];
Boguś miał większe kłopoty, bo chłopcy byli skrępowani, nie można było robić hałasu [...] nie dało się ładować ich w apetyt, Boguś posuwał w kakao, ale to małe tyłki, niewyrobione, najpierw tylko szło wolno, gówniarzy bolało, wyrywali się, musiałem mocno trzymać, wreszcie jednemu, to był na szczęście ten trzeci, coś się rozpruło, sranie wyleciało naokoło pomieszane z farbą. Obu nas zemdliło. Boguś rzucił pawia, ja się ledwo utrzymałem i zgasiłem gnojka, żeby się dalej nie paskudził.
Następnie dzieciom odpiłowuje się stopy, które planuje się podrzucić w sieci supermarketów, aby wywołać pozytywną z handlowego punktu widzenia sensację.
"Szczyty" obrzydliwości osiągają także "prozka" "Ostatnie takie tango, ostatnie takie gówno" [117]. ( włożyła mi rękę w spodnie, głęboko. Wyciągnęła z obrzydzeniem upaprana w tłustym kale) i opowiadanie "Sok poziomkowy" Andrzeja Andrzejskiego, [145] szokująco, ze szczegółami opisujące erotyczne ekscesy starszego brata i osiemnastoletniej siostry. O "Dolores" [140] już wspominano.
Do ulubionych metod epatowania mieszczucha należy także motyw ludożerstwa [8][112][146]. Interesujące efekty daje makabra ukryta. W "Koszykiem o bruk" [150] Marcina Gohenta, mowa o samobójcy, który skoczył z dachu i rozpruł się o piorunochron oraz jego naśladowcy, który także pragnie być deszczem .


Przypisy

1/. O historii "bruLionu" patrz: Paweł Płaneta: ""bruLion" (1987-1992) - Próba deklaracji pokoleniowej w sztuce", Zeszyty Prasoznawcze 1994 nr 3-4, ss. 41-67 oraz Paweł Dunin-Wąsowicz, Krzysztof Varga: "Parnas Bis" wydanie drugie poprawione i rozszerzone, Warszawa 1995, ss. 20-25. Patrz także: Jarosław Klejnocki i Jerzy Sosnowski: "Chwilowe zawieszenie broni. O twórczości pokolenia "bruLionu" (1986-1996)" Warszawa 1996; Ignacy S. Fiut: "W kręgu aksjologii poetyckiej "brulionu"" (w E. Chmielowski [red.]: "Estetyka sensu largo", Kraków 1998). Henryk Czubała w szkicu "Współczesne pisma literackie Krakowa (1990-1995). W cieniu "NaGłosu" i "bruLionu" (drukowanym w: Józef Szocki i Krzysztof Woźniakowski (red.): "LITERATURA PRASA BIBLIOTEKA. Studia i szkice ofiarowane profesorowi Jerzemu Jarowieckiemu w 65-lecie urodzin i 40-lecie pracy naukowej". Kraków 1997.) przekonująco udowadnia tezę o mistyfikatorskim charakterze polityki redakcyjnej "brulionu" podszywającego się niejako pod estetykę undergroundowego, alternatywnego buntu, mimo wysokoartystycznego, intelektualnego i w dużej mierze zabawowego charakteru swych prawdziwych ambicji (tj.: postmodernistyczny dandyzm i luz yuppie > [cyt. s. 241]). Natomiast Przemysław Czapliński ("Dziedzictwo "brulionu"", "Dykcja" nr 6 [1997]) literacki przełom lat dziewięćdziesiątych wiążę właśnie z tym czasopismem.
2/. Właśnie w okolicach 1965 roku umieszczałbym datę urodzin autorów nowego pokolenia, którego przeżyciem pokoleniowym byłby 1989 rok i którego prozą się zajmuję. Samo tzw. "pokolenie "bruLionu" (urodzone po 1960 roku, jak brzmi najczęstsze określenie) wedle mnie jest po prostu schyłkowym etapem "Nowej Fali", albo czymś w rodzaju "pokolenia stanu wojennego".
3/. "Prozka" - miniaturowych rozmiarów opis jednego wydarzenia uwypuklający jego paradoksalność lub ogólne znaczenie za pomocą sposobu relacjonowania albo pointy jest niezwykle popularnym w tej prozie, nowym gatunkiem literackim.
4/. Na temat związków surrealizmu i kontestacji patrz: Tadeusz Paleczny: "Kontestacja. Formy buntu we współczesnym społeczeństwie", Kraków 1997, ss. 71-79.

Aneks
(wszystkie teksty cytowane według wymienionych źródeł)

"Lampa i Iskra Boża nr 1/91
1] P.: "Pasażer", 2] Teston: rubryka "Z pamiętnika znalezionego w misce olejowej...", 3] Ada No: "Opowiadania", 4] Max: "Kucharz", 5] Dariusz Ciepielewicz: "Zbawiciel", 6] Wojciech T. von Krzywda: "Genesis", 7] Miłosz Rynarzewski: "Koniec", 8] Marek Kochan: "Guzik", 9] Rafał T. Czachorowski: "Sroka", 10] Rafał T. Czachorowski: "Krzyk", 11]< Adaśko Wasilkowski: "Pojęcie przyjemności w ujęciu geometrycznym - próba zarysu", 12] Paweł Dunin-Wąsowicz, Andrzej S. Rodys: "Mitteleuropa", 13] Wojciech Turaj: prozki, 14] Ada No: prozka, 15] "Bocian" cała kolumna Rafała Smoczyńskiego, 16] Jana Sobczak: "Narodziny".
"Lampa i Iskra Boża" nr 4/92
17] Marek Sieprawski: "Realna Vivian", 18] Futrzak: "Mój mocny zegarek", 19] Marek Karcerowicz "Strefa nowej miłości", 20] Jan Sobczak "Zębate koła", 21] Miłosz Rynarzewski: "Obojętność i wóz ze średniowieczem", 22] Rafał Stolecki: "Nauczyciel Paulus", 23] Bogusław Kopiec "Przypowieść", 24] Marek Karcerowicz "Przedpołudnie", 25] Rafał T. Czachorowski: "Piotr spotyka kolegę", 26] Rafał T. Czachorowski: "Kot", 27] Rafała T. Czachorowski: "Motyle", 28] "Listy Barbary", 29] "Kurier Odczapowski" - parodia gazety.
"Lampa i Iskra Boża" nr 5/93
30] Andrzej Stefan Rodys: "Romans cmentarny", 31] Miłosz Rynarzewski "Wulkan Mariolka", 32] Marek Karcerowicz "Noc czarodziejow", "Okiennica" "Krawędź", "Sukienka", 33] Ada No "Cień głowy (mój sen)", 34] Wojciech Płocharski: "Shekespeare's sisters", 35] Wojciech Płocharski: "Miłość o silnym podłożu seksualnym", 36] Wojciech Płocharski: "Kurwy, kurwy, kurwy...", 37] Marcin A. Gohent: "Moja tramwajada", 38] Dariusz Trzaska: "Coś ciepłego", 39] Marek Kochan: "Samobójstwo", 40] Marek Sieprawski: "Lekko-duszność", 41] Paul Pavique; "Zima (powieść w odcinkach)", 42] teksty "łańcuszków szczęścia".
"Lampa i Iskra Boża" nr 6/93
43] Artur Kudłaty Kozdrowski: "Tomek w poszukiwaniu Tomka na piętach Smugi", 44] Andrzej S. Rodys: "Dziura", 45] Jan Sobczak "Obcasy", 46] Miłosz Rynarzewski: "Anilana", 47] Monika Kopiec "Pokrowiec", 48] Jan Sobczak "Kapitan Kogut", 49] Futrzak Rożyński: "O smoku na nartach", 50] Marek Sieprawski "Bal", 51] Rafał Smoczyński & Paweł Dunin-Wąsowicz "Totalitaryzm", 52] Barbara Węgorzewska: "Ognisko", 53] Wojciech Płocharski "Bidet", 54] R. Almanzor: "My Bloody Valentine czyli Błękitna krew. Romans gotycki ujęty w pięciu rozdziałach", 55] Robert Krajewski "Ze stanów sommabulicznych...", 56] Krzysztof Szklarczyk: "Płótno"
"Lampa i Iskra Boża" nr 9/95
57] Stanisław Tekieli: "Raporty wojenne", 58] Marek Sieprawski "Pół chleba", 59] Roman (Red) Praszyński: "Dlaczego jestem Żydem", 60] Jan Sobczak: "Dryfujące soboty", 61] Run Almanzor DMC: "Zwyczajna historia", 62] Eva Montana: "Jeżynki", 63] Artur Cezary Krasicki: "Fartuszek", 64] Radosław Dobrowolski "Stasina długofalowa powaga", 65] Radosław Dobrowolski: "Czechotka", 66] Radosław Dobrowolski: "Martwiana", 67] Radosław Dobrowolski: "Dobra, dobra!", 68] Radosław Dobrowolski: "Na barankach", 69] Radosław Dobrowolski: "Moje słonie", 70] Marek Kochan: "Człowiek niedobrej stopy", 71] Radosław Dobrowolski: "Nie ma miejsca dla mnie", 72] Cezary Domarus: "Nie spocznę dopóki nie wyjaśnię wszystkich strasznych wydarzeń, które się wokół dzieją", 73] Krzysztof Varga: "Trzydzieści lat wcześniej i później", 74] Miłosz Rynarzewski: "Koń siermiężny", 75] Eva Montana: "Pornokraci", 76] Rafał Lenin Nowakowski: "Wielki łuk", 77] Radek Mesjasz Sady: "Mój manifest", 78] Iza Dziemsza: "Merytoryka", 79] Iza Dziemsza: "Gdzie indziej", 80] Izabela Barnasikowska: "Icelandia", 81] Iza Dziemsza: "Finał", 82] Wojtek Warzecha: "Dżordż", 83] Andrzej Stefan Rodys: "Morska róg Kwiecistej", 84] Krzysztof Gołoński: "Piwo i za darmo pomarańcze",
"Litera" 1 (1990 ?)
85] W. M. Smoter: "Umieranie, moja miłość", "Ciemna strona pokoju", 86] Expert: "Naprzeciw potrzebom", 87] anonim: "Na imię miała Rzęsistkowica",
"Litera" 2 (1992 ?) 88] Expert: "Zurt", 89] an.: "Twój czas",
"Litera" 3
90] an.: "Szecherezada", 91] an.: liryk prozą, 92] parodie mszy i przepisów kulnarnych, 93] parodia felietonu.
"Litera" 4
94] Expert: "Wieża", 95] Expert: "Opętane", 96] Wojciech Marian Smoter: "Zmartwychwstanie jaszczurki", 97] Expert: "Ania z...",
"Mała Ulicznica" nr 7 (1993)
98] Jarek: "Never ending story", 99] Tomek: "Dzień szorstki jak prawda o kobietach", 100] Marcin Wroński: "Dni miodnego lata", 101] Jarek "Opowieści na temty filmowe", 102] Paweł i Adam Tatur "Wujek", 103] Mały: "Odjazd", 104] Marek Sieprawski: "Winda", 105] Adam Tatur "Something 2", 106] Jarek i Mały: "O wyższości piwa konwencjonalnego nad piwem w proszku",
"Mała Ulicznica" nr 9 (1994)
107] Zorro: "Never ending story", 108] Jan Sobczak: "Wywiad ze Stanem Błonką", 109] Głupi: "Badanie przestrzeni ludzkich namiętności - poszukiwanie prawdy w niewinnej maiwności lub naiwnej niewinności", 110] Jan Sobczak: "Zima", 111] anonim: "Pictures at an exibition", 112] L. Almanzor: "Las cierpienia", 113] Elphas Levy: "Wysoka Magia", 114] "Instrukcja korzystania z ubikacji" - przedruk autentyku, 115] Grzegorz Wiński: "Martwa natura z wazonem w tle", 116] Mycha i Przemek "Bajka", 117] Żuberek: "Ostatnie takie tango, ostatnie takie gówno", 118] anon. "Rok siedmioramiennej gwiazdy filmów porno",
"Mała Ulicznica" nr 10 (1995)
119] ankieta nt. dostępności czasopisma w kioskach zakończona: A po uważnym wypełmieniu, wsadzeniu do koperty, zaadresowaniu, możecie włożyć niniejszą ankietę w dupę swojemu ulubionemu (a zarazem najlepszemu) kioskarzowi, 120] Zorro "Never ending story", 121] Mario: "Oczekiwanie", 122] E. Chrucielewski, R. Raszeja: "Sekcja zwłok", 123] Adam Tatur: "Something else", 124] Zorro * * *, 125] Marcin Wroński: "Beadecker lubelski", 126] Jan Sobczak: "Sexy line", 127] Paweł: "Sen", 128] Paweł: "Powiastka", 129] Wojtek Kopacz: "Reminiscencje", 130] Zorro "Bajka", 131] Rafał Skrobot: "Śniadanie na szczycie świtu", 132] Marcin Wroński: "Rozmowy z Pierrotem lecącym samolotem", 133] Jan Sobczak: "Ba", 134] Mario: "Ruletka",
"Helikon. Rewia Kontrsztuki" nr 1/1991
135] Małgorzata Staniewska: "Tańcząc" (s. 4), 136] Jarek Suszek: * * * ("Kurewsko zimno było"), 137] Jarek Suszek: * * * ("Baby"), 138] Tomek Kitliński: "a ja wolę mausse", 139] Artur Przystupa: "Pasterka", 140] Małgorzata A. Staniewska, Tomek Kitliński: "Dolores",
"Rewia Kontrsztuki" nr 1/1993
141] s.1 Jarek Suszek: "Krótki epizod z życia morderców i gwałcicieli", 142] Jarek Suszek: * * * , 143] Jarek Suszek: * * * , 144] Paweł Wołyniak: * * *,
"Rewia Kontrsztuki" nr 3/1993
145] Andrzej Andrzejski: "Sok poziomkowy", 146] Jan Sobczak - "Jedzonko",
"Vae Victis. Antybotyk Artystyczny" (1991?)
147] Ada: "Opowiadanie", 148] Ada: "I jeszcze jedno", 149] Iza Lewandowska: "Nieunikniony proces", 150] Marcin Gohent: "Koszykiem o bruk", 151] Miłosz Rynarzewski: "Szkic o osadzie, diable i lwie", 152] VAT ZLAV "Grinding like an undertaker?", 153] Marcin Gohent "Wieczorem", 154] Iwona Piechocka "Prozka", 155] Karolina "Prozka" 156] Karolina: "Prozka" 157] Karolina: "Prozka", 158] Karolina: "Prozka", 159] Ada "Opowiadanie", 160] Ada "Opow.", 161] Tot-art: "Krążenie", 162] Piotr Stychowski: "Siedem minut w krainie czarów",
"Die Hulle" nr 7 (kwiecień 1992)
163] J: "W pokoju malarza"
, "Raj Głupców" nr 2
164] Jarosław Warzecha: "Pamiętnik umysłowego" - "O mądrościach ogólnych w szczegółowym zastosowaniu", 165] K. "Dzieła", 166] K. "Wojna",
"Opiekun" nr 1 (maj 1995)
167] Belfegor Burszewski: "Wizje Hyeronimusa Boscha czyli lata przyszłe w kilku punktach opisane", 168] Miłosz Rynarzewski: "Pierdolnięta", 169] Miłosz Rynarzewski: "Śmierć", 170] M.R. "Koń siermiężny" (patrz:"Lampa..." 1995/9 s. 71), 171] Marek Miron "Gała" Galewski: "Kanarowa narzeczona", 172] an. "Kurwy - historia pierwsza", 173] M. Rynarzewski "O tym jak doszło do tego, że moskwiczem woziłem kartofle", A. Rynarzewska: "Śnieg", 174] Marek Miron "Gała" Galewski: "Biała drabina", 175] Marek Miron "Gała" Galewski: "Jezupa Chryszczaty",
"Wolny Ptak" 1 (1993)
176] an.: "Szczury", 177] an.: "AIDS I",
"Wolny Ptak" 2 (1994)
177a] "AIDS II"
"Wolny Ptak" nr 3 (1994)
177b] "AIDS III", 178] an.: parodia noty informacyjnej,
"Żaden" nr 13 (1995)
179] Qba (Rafał Jakubowski?): "Inicjacja. Baśń", 180] Qba: "Zakątki",
"Żaden" nr 300 (1994)
183] Qba "Zakątki". 181] Krzysiek: "Proza", 182] B. Kopiec: "Powrót",
"Szelest" nr 6
184] an.:"Jaśiejszy", 185] an.: "Nasze Oz", 186] an.: "Ofiara", 187] an.: "Patrząc",
"Szelest" nr 4
188] an.: "Nic", 189] an.: "Przecież człowiek jest tylko człowiekiem", 190] an.: "Dom",
"Brytan od Nowa" nr 16 (luty 1995)
191] Badyl: "Zezowate szczęście", 192] M. I.: * * *, 193] K.M.: "Gnaliśmy", 194] Badyl: "348 liter", 195] Franz "Do M.", 196] K.M.: "Przyjście Moniki", 197] Badyl: "Ze strażniczej wieży", 198] s. 14-15. Badyl: * * *, 199] Magda Harasim: * * * , 200] M.I.: * * *, 201] K.M. "Pełnia", 202] Mila: "Odlot", 203] Franz: "Codzienność", 204] s. 20, Thomas B. Brandt: * * * , 205] s. 21, Franz: "Być", 206] M.I. "Posłuchaj, nieurodzony elfie...", 207] K.M. "Siostrzyczki", 208] Badyl: "Ustawa", 209] K. M. "Teofania", 210] Badyl: * * *, 211] K. M. "Opowiadanie dla Pawła", 212] Franz: "Zielony im.", 213] Thomas B. Brandt "Taki, jak wy", 214] K.M.: "Trzeci wtorek listopada",
"A to ci dopiero..." nr 10
215] "Ciupcianie" (fragment) by Maciek, 216] Marek: "Śnieżka",
"Okno" nr 1 (1995)
217] Kramer: "Ance i Michałowi" 218] Rodzyn: "Biedny", 219] Rodzyn: "Kamień", 220] Rodzyn: "Rozmowa z Adamem", 221] Rodzyn "Widowisko",
"Strategia" (nr 1?) 1993
222] Gułaj: "Buntownicy", 223] Krycha: "Sposób", 224] an.: "Sen".
"Wątroba" nr 1 225] an.: Groteskowa parodia ogłoszenia konkursu, 226] an.: "Nie sen nons", 227] an.: "Egzekucja pewnego pijaka".


Uwaga: Powyższy artykuł opublikowano w: "Dykcja. Pismo Literacko-Artystyczne" 1997 nr 7-8 (zima), s. 80-97