Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

   Fan i Idol
   Problem warunków...
   Czasopisma...
   Rola języka
   Jezyk graczy
   Młodzież edukuje..
   Świat prasy...
   Co to jest zin?
   Językowy...


O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

Czasopisma dla młodzieży - wybrane problemy kultury języka, stylu, perswazji


Opracowanie jest próbą całościowego przedstawienia charakterystycznych cech polszczyzny używanej na łamach sześciu popularnych czasopism młodzieżowych. Przedmiot analiz to: dwutygodnik Bravo, (polska wersja czasopisma niemieckiego) wydawane od 1991 r. przez koncern H. Bauera w nakładzie 700 tys. egz. (20% zwrotów); miesięczniki: Popcorn. Magazyn dla młodzieży , wydawany od 1990 w nakładzie 450 tys. egzemplarzy (30% zwrotów), i Dziewczyna taka jak ty! Ukazująca się od 1991, obecnie w nakładzie 500 tys. - również mają one charakter międzynarodowy - właścicielem jest grupa wydawnicza Jurga Marquarda; obecny na rynku od 1996 miesięcznik Machina. Najlepszy Magazyn Popkulturalny, wydawany przez spółkę polsko- amerykańską w nakładzie 80 tys. (15% zwrotów); ukazujący się od 1995 r. w Krakowie, w nakładzie 30 tys. (5% zwrotów) tygodnik Droga. Tygodnik Młodzieży Katolickiej i ukazujący się od 1967 roku ale unowocześniony miesięcznik Jestem. Magazyn PCK, nakład 400 tys. egz. (40% zwrotów) ***1/.
Bravo jest magazynami przede wszystkim muzycznym przeznaczonymi dla uczniów starszych klas podstawówek. Popcorn może być czytany także przez młodsze klasy licealne. W Dziewczynie (dla dziewcząt ok. 15-18 lat) przeważają „kobiece” treści obyczajowe. Droga jest czasopismem dla młodzieży licealnej o wyraźnej opcji światopoglądowej. Jestem - to pismo dla młodych kobiet ok. 18-25 roku życia. Machina to komercyjny magazyn kulturalny dla studentów i trzydziestolatków mający cechy pisma pokoleniowego (dla tzw. „urodzonych po 1960 roku”).

Problemy poprawności

Komputerowe słowniki ortograficzne stanowią z reguły skuteczną zaporę przeciw literówkom i kardynalnym błędom pisowni. Wyjątkowo może się zdarzyć sytuacja, gdy błędna forma danego wyrazu jest identyczna jak forma prawidłowa wyrazu innego (Wiki poleca [szoferowi] zawieść się do Agaty [B] ***2/ - pomylono „zawieźć do kogoś” i „zawieść się na kimś”). Automatyczna kontrola ortograficzna nie zareaguje także w przypadku niektórych literówek (presja filtrowania [D] - zamiast „flirtowania”), leksykalnych absurdów (nie powinien [...] mnie cyfrować [tj. „cytować”]; reguła nie do określenia zamiast „reguła niedookreślenia” [M]). W sumie jednak błędów ortograficznych kardynalnych nie ma w omawianych czasopismach prawie wcale, a literówek i błędów interpunkcyjnych jest niewiele - wyjątkami Bravo i Popcorn redagowane pod tym względem niechlujnie.
Nie tylko pod tym. Występują też zasadnicze kłopoty z pisownią i odmianą skrótowców. O ile pisownię nazw zespołów muzycznych (O.N.A, M.A.F.I.A.) i pseudonimów wykonawców (K.A.S.A.) można od biedy wytłumaczyć artystyczną ekspresją (literowiec i to pisany „z angielska” wygląda jak wyraz pospolity - O.N.A ma być czytane jako „o'en'a” albo wyrazy pospolite wyglądają jak angielskie skrótowce), a zresztą nie redakcje za nią odpowiadają (błąd w nazwie zespołu: L.O.27), to ewidentnie błędne jest pisanie USA „z kropkami” (U.S.A Single [B]), bądź odmiana typu M.A.F.I.I . [P] (tą nazwę w zasadzie winno się traktować jako nieodmienną - jak O.N.A), lub „ckm” pisany wielką literą [P]. Redakcje nie mogą się zdecydować, jak pisać popularny ostatnio skrót od ang. „disc jockey”: „DJ” (jestem DJ'em [P], a możę „dj” (dj-a, dj-e, dj-owanie, dj-ski [M] - tj. „didżeja”, „didżeje”, „didżejowanie”, „didżejski”). Wahania dotyczą i innych wyrazów importowanych z angielszczyzny. Pisze się czasem np. rock&roll, [J] albo fan-club [B]. Ciekawą praktyką redakcji Popcornu (zapewne atakowanej za nadmiar anglicyzmów, rzeczywiście tam licznych) jest swoista hiperpoprawność, polegająca na polszczeniu wyrazów angielskich uwzględniającym nie ich pisownię, a brzmienie (podobnie jak się to dzieje w języku rosyjskim), stąd można tam napotkać formy w rodzaju: szołbiznes czy szejk owocowy (od ang. „shake”). Natomiast ortograficznym zwyczajom angielskim bez zbytniego sprzeciwu ulega bliźniacze Bravo, które nie dość że nazywa się, jak nazywa, ale jeszcze częstokroć pisze dużymi literami wszystkie wyrazy składające się na tytuły polskich piosenek („Kolorowe Sny”, „Jeszcze Bliżej ”).
Przegląd problemów ortografii, który zacząłem pochwałą oprogramowania, zakończę jego naganą. Nie najlepiej niekiedy działa moduł dzielenia wyrazów, np. bezsensownie rozdzielając angielskie „oo” (nazwa zespołu: Sco-oter).
Jeśli nie liczyć wzorowo redagowanej Machiny, omawiane czasopisma mają liczne kłopoty z poprawnością leksykalną i gramatyczną. Po części wynikają one z językowej polityki redakcyjnej. Na przykład Bravo konsekwentnie stosuje półangielskie tytuły stałych działów, przydawkę rzeczowną stawiając przed wyrazem określanym, co owocuje wyrażeniami typu: Bravo Krzyżówka, Bravo Raport, Bravo Moda, Bravo Lista, Bravo Ciekawostki, Bravo Opowiadanie (zamiast: „Moda Bravo”, „Opowiadanie Bravo” itd.). Niekiedy, między przydawką rzeczowną a określanym rzeczownikiem pojawia się angielski skrócony przymiotnik (Bravo Psycho Test, Bravo Foto Opowieść). Co prawda tytuły te po polsku brzmią jak dziwaczne złożenia, ale prezentują się światowo. Bravo i Popcorn nie mogą się też pogodzić z tym, że kategoria rodzaju w polszczyźnie ma przeważnie charakter gramatyczny i o działaniach męskich zespołów muzycznych piszą w rodzaju męskoosobowym (Depeche Mode przyjechali; Radiohead coraz bardziej smęcili; Faithless dostarczyli nam dwie godziny świetnej zabawy). Ba! Mogą zignorować związek zgody, jeśli chodzi o liczbę, jak w zdaniu: Zespół Magma kończy już pracę w studiu i niebawem będziecie mogli usłyszeć ich nowe piosenki („ich” - bo przecież to paru muzyków). Te ryzykowne operacje na rodzaju związane są, jak sądzę, głównie z chęcią uzyskania efektu potoczności cennej dla kontaktu z czytelnikami i rzeczywiście, najczęściej na stylizacji potocznej się kończy (Chłopaki nie mieli zbyt wiele czasu, Młodziaki, którzy na topie znaleźli się dzięki najnowszemu albumowi).
Ale większość błędów wynika ze zwykłej niestaranności (w przypadku materiałów redakcyjnych i przedruków) bądź źle pojętego szacunku (listy od czytelników i teksty współpracowników). Są rozmaite.
W przypadku leksykalnych, najdrastyczniejsze wynikają z nieznajomości znaczenia (w zdaniu: chyba masz już dosyć tej wyraźnej ignorancji? [D] „ignorancja” błędnie oznacza „ignorowanie”, a nie - jak słownik podaje - „nieuctwo”) i błędnych operacji słowotwórczych ( jagnina w sosie koperkowym [D] zamiast „jagnięciny”, utworzona na wzór „świniny” a nie „cielęciny”).
Nieznajomość znaczeń wyrazów i frazeologizmów prowadzi czasem do rysowania absurdalnych sytuacji. Nie można kierować statku na pełne morze w kierunku portu [B], szturmować hali bankowej [D] będąc wewnątrz niej, ani zacząć praktyk zawodowych w banku [D], skoro jest się jedną osobą, praktykantem (choć można „zajmować się tajemniczymi praktykami” będąc np. czarownicą).
Ponadto nawet prawidłowo utworzone lub zapożyczone wyrazy można źle odmieniać ( córka don Diegi; trzeciego singlu [B], otwórz [...] "Mega Stara" [P] - „Star” to „gwiazda”, a nie rodzima ciężarówka). Dziennikarzom mylą się też zaimki (Chłopaki planowali umieścić go [utwór] na ich sztandarowej płycie [P] - zamiast „na swojej”) i ich formy (Może to mi przestało zależeć? [P] - zamiast „mnie”]. Mylą się znaczenia wyrażeń przyimkowych (wszyscy się wcisnęli na przód autobusu. [P] - tj. „na przednią maskę” zamiast: „do przodu” czyli „w stronę kierowcy”), częściej jednak tworzy się je niezgodnie ze zwyczajem (aż mnie odrzuca przed czytaniem reszty [Dr], pretekst na przerwanie rozmowy [D], Zapiszcie się na kółka zainteresowań [D]), albo niepotrzebnie (możliwości do czynienia dobra [Dr] zamiast „możliwości czynienia dobra”). Do ulubionych błędów należy ignorowanie swoistości wyrażeń przyimkowych występujących w zdaniach z podwojoną przydawką (nie wszystkim muszą się podobać [...] ulizani chłopcy w białych koszulkach i "przyklejonych" uśmiechach [P] - zamiast: „...i z przyklejonymi uśmiechami”) lub okolicznikiem: Natalia i Piasek razem? Tak, ale tylko w filmie i teledysku [P] - zamiast „...i na teledysku”.
Następnym polem porażek redaktorów jest frazeologia. Albo wykazują się nieznajomością stałych związków (daj swoją uwagę [J] - zamiast „poświęć”; Ulica [...] szła prosto do mostu kolejowego [J]- zamiast „biegła”; ma nade mną panowanie [B] - zamiast „władzę”), albo zderzają z sobą stałe lub łączliwe frazeologizmy, powołując do życia hybrydy. Np. zdanie: Zemsta może polegać na wejściu w romans z inną osobą [J] miesza: „nawiązać romans” i „wejść w kontakt”, a: Chłopak ma wszystkie zadatki, by stać się partnerem o jakim marzysz. [B] - „zadatki na partnera” i „możliwości, by stać się partnerem”. Z kolei fraza: cieszyć się autorytetem pozostałych uczniów [D] kontaminuje „cieszyć się szacunkiem” i „mieć u kogoś autorytet”. Błędy frazeologiczne uważam za szczególnie kompromitujące... Łagodniej spojrzeć można na nieznajomość frazeologii potocznej, ujawnianą w trakcie działań stylizacyjnych, choć rezultaty bywają zaskakujące - np. rozminięcie się treści projektowanych i uzyskanych, jak w tytule: Trzymają kondychę, grają za dychę! [P], który miał chwalić {powinno być „na dychę”, czyli świetnie, „na dziesiątkę”), a gani („za dychę”, znaczy „za dziesięć złotych”, czyli nie tak dobrze}. Podobnie entuzjastyczne: Puff Daddy i "dziadek" Jimmi [na scenie] dali sobie ostro czadu [B] nie oznacza doskonałej gry („dali czadu”) a jakąś czynność skierowaną na siebie; w sumie więc wychodzi na to, że zrobili oni sobie na scenie jakąś krzywdę, np. upili się, oszołomili, może pokłócili? Albo inny przykład: Mieć oko na wokalistę [B] oznacza „pilnować” go a nie „podrywać”.
Zwykłą rzeczy koleją obok leksykalnych, fleksyjnych i frazeologicznych wystąpić muszą usterki i błędy składniowe. Do tych pierwszych zaliczam nieelegancki szyk (mnie na szczęście nic poważnego nie stało się), który odróżniam od błędnego, wprowadzającego niepożądaną dwuznaczność. Mimo iż w języku polskim o wzajemnym powiązaniu wyrazów w zdaniu informuje fleksja, a szyk pełni rolę pomocniczą, niełatwo od razu dociec sensu zdań typu: Oszczędzę Wam danych statystycznych na temat wielokrotnie wyższej śmiertelności kobiet zażywających pigułkę na skutek zatoru płucnego i trombozy w [...]; Na każdy list postaram się odpisać w 100 procentach [Dr], Albo po prostu stań na środku chodnika z ogromnym planem miasta ze zrezygnowanym wyrazem twarzy [D]. Czytając je, zrazu odnosi się wrażenie, że: „kobiety zażywają pigułkę na skutek zatoru płucnego”, można „odpisać” lub „nie odpisać” „w 100 procentach” i istnieją „miasta ze zrezygnowanym wyrazem twarzy”.
W zakresie składni zdania pojedynczego występują problemy ze związkiem rządu, np.: Makijaż w kolorze lawendy ożywi twoją twarz i nada jej niepowtarzalnego blasku [D], albo: Nasze dzieci [...] też pewnie w przyszłości będą skazane czekać na śmierć.[J] Błąd w drugim przykładzie, powstał wskutek wymieszania fraz: „będą skazane na czekanie” i „będą musiały czekać”. Natomiast błędem skracającego tekst redaktora można wytłumaczyć lapsusy naruszające składnię zgody, typu: Na wyspie występuje kilkanaście odmian cyprysów i ogromna dużo drzew oliwkowych.[B] Pierwotnie napisano „ogromna ilość drzew”, co zmieniono na „dużo drzew”, zapominając wszelako o wykreśleniu słowa „ogromna”. Na analogicznej zasadzie dochodzi do prostych opuszczeń wyrazów i większych fragmentów (Co parę dni spotykaliśmy się właśnie w celach naukowych, czyli po prostu przekazaniu, nazwijmy to, notatek. [Dr]).
Wyjąwszy Machinę, żadne z omawianych pism nie jest wolne od błędów w konstruowaniu zdań złożonych. Na skutek złej gospodarki zaimkami i niezgrabnego szyku zdarzają się zdania dwuznaczne (Boję się, że jeśli nie będę zabezpieczona, podpaska przemoknie i gdy wyjdę z basenu, wszyscy to zauważą [B] - pytanie: czy zostanie zauważone wyjście z basenu czy przemoknięcie podpaski?), podobny efekt dać może złe dobranie spójnika. Tak, w zdaniu o dziewczynce, która ponad miesiąc nie chodziła do szkoły. [więc] Przez nieobecność nagromadziły się jej zaległości ... [P], nie wiadomo, co pragnął zaznaczyć autor. Czy to, zaległości miała z powodu nieobecności, czy też, że nagromadziły się one w przeciągu miesiąca. Spójniki mogą być też niedostosowane do rodzaju zdań np. spójnik zazwyczaj wprowadzający zdania czasowe, może być niefortunnie użyty do tworzenia zdania warunkowego (Gdy nie pójdę raz w tygodniu do kina, to po prostu źle się czuję.[D])
Przegląd powyższy przekonuje, że na łamach młodzieżowej można napotkać wszystkie rodzaje błędów językowych. Obrazu dopełnia skłonność do wielosłowia (czyżby wierszówka?!), nie tłumaczącego się względami retorycznymi lub ekspresywnymi i stąd nie zasługującego na wzmiankę w rozdziale o stylistyce (poniżej). Mam na myśli obfitość wyrażeń zawierających elementy redundantne i tylko redundantne (zaznaczam je nawiasem klamrowym} w rodzaju: na planie {filmowym do} nowego teledysku [P]; brzdąka na gitarze w przerwie {podczas} próby [B]; chcę się ich {skutecznie} pozbyć; abyś mogła się {zupełnie} odpowiednio rozwijać; jestem wtedy w najlepszej formie {do tego}, aby robić coś twórczego [D].
Pozostaje kwestia zróżnicowania oceny poprawności języka poszczególnych czasopism. Może w tym pomóc następujące zestawienia (nie obejmujące Machiny, gdyż - jak wspomniałem - błędy językowe trudno tam dostrzec i biorące pod uwagę tylko usterki nader wyraziste}:



Jak widać (liczby w nawiasach oznaczają prawdopodobną liczbę błędów, gdyby próba równa była próbie tekstów Popcornu) w językowym niechlujstwie przodują: Bravo oraz wydawnictwa koncernu Jurga Marquarda, a spośród nich Dziewczyna. Nie jest to przypadkiem, gdyż ma ona równocześnie największe ambicje stylistycznej oryginalności.

Problemy stylistyki

Każde czasopismo jest wielostylowe. Rodzaj spotykanych w nim grup słownictwa i - mówiąc szerzej - sposobów pisania zależy od poruszanych tematów, preferowanych gatunków, przewidywanego czytelnika i rozumienia obowiązków wobec niego. Redakcyjna gospodarka zasobami leksykalnymi polszczyzny oraz sposób korzystania z repertuaru środków retorycznych jest językowym wykładnikiem polityki pisma; zależy od tego, jak i o czym chce informować, jakiego czytelnika i jakim sposobem pragnie sobie zaskarbić, jak dostarczyć mu rozrywki i do czego przekonać. Omawiając kolejno napotykane w interesujących nas czasopismach: style związane z określonymi dziedzinami (specjalistyczne), anglicyzmy, stylizację środowiskową, retorykę perswazyjną i zdobniczą, językowe gry i zabawy - będziemy się starali nie tylko zjawiska opisać, ale i dociec ich funkcji.

Style specjalistyczne (tematyczne)

Narzuca je tematyka artykułów. Stąd w katolickiej Drodze napotkamy charakterystyczną leksykę i frazeologię Kościoła: pamiątka odejścia Syna Bożego do Chwały Ojca, prawdy wiary, objawione prawo Boże, oczyszczenie duszy z plam grzechów, formy duszpasterskie, spotkanie ewangelizacyjno-modlitewne, charakter proewangelizacyjny, wspólnota zbawionych, łaska nawiedzenia, u kresu czasów, nowa ewangelizacja, zawierzenie, wzrastanie w świętości, bycie zanurzonym w miłości Bożej, interkomunia, niebieska chwała, formacja oazowa, mesjańska misja; niekiedy w jej odmianie perswazyjnej: uwrażliwiać na dar życia, nienarodzony ma głos! Ponieważ Droga jest też czasopismem młodzieżowym, styl ten może wchodzić w dziwne powiązania, na przykład z gwarą alternatywistów (kiedy w jednej wypowiedzi mowa o: scenie niezależnej, muzyce bezkompromisowej, buncie przeciw systemowi oraz o byciu na drodze neokatechumenalnej) lub z językiem młodzieżowym (aluzja do „Przekażcie sobie znak pokoju” w tekście o spotkaniu grupki maturzystów: Chwilę porozmawialiśmy, poprzekazywaliśmy sobie nawzajem słowa otuchy [...]). Zasadniczo jednak jest on na trwałe przywiązany do określonej problematyki: trudno o teologii mówić w języku nieteologicznym, a jego użycie do innych tematów może się skończyć na parodii.
Tylko teoretycznie możliwość wyboru istnieje w przypadku grupy tekstów poświęconych fizjologii seksu (Bravo, Popcorn, Dziewczyna, Jestem). Co prawda w języku potocznym także się tę sferę omawia, ale redakcje nie są tak odważne i preferują maksymalnie oficjalny, bezosobowy, nasycony słownictwem specjalistycznym i konstrukcjami analitycznymi styl w rodzaju: Śluz płodny najczęściej pojawia się na kilka dni przed owulacją [...] Ostatni dzień, w którym jest zauważalny, nazywa się szczytem płodności i wskazuje, że za dobę wystąpi owulacja. Po owulacji śluz znika lub zmienia się w lepki, gęsty, nieprzezroczysty. Jeśli przez 3 kolejne dni po szczycie płodności nie pojawi się śluz typu płodnego, można wznowić współżycie.
Rzeczywisty wybór stylistyczny istnieje natomiast w opisach czynności i specyfików kosmetycznych. Redakcja Drogi preferuje opisy półmedyczne typu: ...zajmowaliśmy się problemem oczyszczania cery trądzikowej. [...] kontynuując ten temat, przyjrzyjmy się zaawansowanej pielęgnacji, wczesnemu usuwaniu wykwitów oraz tuszowaniu niedoskonałości naszej skóry albo: Zwykle winę za przetłuszczanie się włosów ponoszą gruczoły łojowe pracujące zbyt szybko. My nie mamy dużego wpływu na to, by proces ten zahamować, gdyż sterują nim hormony. [...] Przy intensywnym łojotoku można zdecydować się na specjalną kurację ampułkową [...]. Substancję leczniczą wcieramy w skórę głowy 2 razy w tygodniu przez miesiąc. Ale - poniższe przykłady pohodzą z Dziewczyny i Jestem - podobne zabiegi opisywać można w w stylu metaforyczno-ekspresywnym, zaczerpniętym z reklam ***3/.
Jest on oparty na paru nieskomplikowanych regułach. Po pierwsze na personifikacji poszczególnych części ciała (Od życia należy się też coś ustom; Naszym stopom także należy się odrobina luksusu; Lokom wypowiadam wojnę; Rada dla suchych, zniszczonych włosów; zmęczone stopy odzyskują wigor; Ulgę oczom przyniosą chłodne kompresy), której często towarzyszy wyolbrzymienie negatywnych skutków nieużywania danych kosmetyków. Bez nich potrzebuje się ratunku (nawilżające kremy i maseczki, które będą ratunkiem dla waszego zmęczonego naskórka; zapchany nos uratujesz także dzięki kąpieli parowej; Na ratunek suchym włosom ), cierpi (lawenda [...] koi podrażnienia skóry), tkwi w nudnej codzienności ( Świętem dla piekących i zmęczonych stóp będzie chłodząca kąpiel z lawendową solą Bingo Cosmetics). Ponadto w opisie działania specyfików używa się słownictwa, które z powodzeniem można by wykorzystać opisując wrażenia związane z uprawianiem seksu. Na przykład ze zdań i wyrażeń: Poranna kąpiel działa pobudzająco, zaś po pełnym wrażeń dniu koi psychikę i oddala napięcia; relaksujący masaż stóp; relaksująca i upiększającą kąpiel; odprężająco na psychikę wpłynie kąpiel z olejkami sosnowym; lekkie, łagodne żele; superdelikatne maseczki; kochajcie podkład; talk do ciała Woods of Windsor otuli was uwodzicielską chmurką delikatnego zapachu; rozpieszczajcie się uspokajającym masażem; cudownie odpręża i relaksuje kąpiel w mleku; masując [stopy] całemu ciału ofiarowujesz odprężającą pieszczotę. Można wybrać „słowa-klucze”: „lekki”, „łagodny”, „delikatny”, „uwodzić”, „pobudzać”, „otulić”, „masować”, „pieszczota”, „koić”, „kochać”, „odprężać się”, „uspokajać”, „relaksować”. W rezultacie ich obecności ładunek zmysłowości obecny w tego rodzaju tekście jest zgoła imponujący ***4/. Zresztą w Dziewczynie zdecydowanie ów styl preferującej, przedstawione zmysłowo mogą być nawet kwestie kulinarne (zjedzenie potężnej tabliczki czekolady z rodzynkami wywołuje prawdziwie aksamitną rozkosz w brzuszku) ***5/ i moda (Agata opatuliła się w cieplutką granatową kurtkę z grubego sztruksu. (370 zł)). I w Dziewczynie, i w Jestem obecne są oba sposoby pisania o kosmetyce, w drugim piśmie - przeważa bezosobowy, lekarski.
Większość napotkanych w omawianej prasie (ważnych dla niej) tematów nie zakreśla jednak tak wyraźnych granic stylistycznym wyborom. W związku z tym, zamiast opisywać wielorakość stylów, słuszniej będzie się skupić na grupach słownictwa - narzędziach wykorzystywanych w celu ich tworzenia.

Anglicyzmy

Zapożyczenia angielskie są uznanym środkiem zbliżania się do młodzieżowego czytelnika, sugerują „światowość” pisma i są na niezbędne przy poruszaniu interesującej młodzież problematyki kultury popularnej. Poza Drogą, demonstracyjnie unikającą wplatania anglicyzmów w tekst polski, wszystkie omawiane pisma są wyrazami angielskimi wręcz upstrzone - zwłaszcza jeśli liczyć nazwy własne - imiona, nazwiska, pseudonimy muzyków i aktorów, tytuły, nazwy firm itd. (którymi tu wszelako zajmować się nie będę). Różne jednak są cele redakcji i drogi ich osiągania oraz zakładany czytelnik. Machina - sądzę - w ogóle liczy na czytelnika znającego język angielski. Pozwala sobie zatem na makaronizowanie - inkrustowanie polskich wypowiedzi językiem angielskim w celach wyłącznie ekspresywnych (Dokąd? Magic America czeka. Wszak "It's nice to be in magic America"; Raz jakiś gnój celował do mnie z gana [...] ale, "job is a job" i nie ma przepuść; Jeżeli ktoś używa pseudonimu "Abnormal" to musi znaczyć, że jest wnikliwie i trzeźwo absolutely normal; Kiedyś spotkałem Dyzia z nową fryzurą (i koralikami wokół szyi of course; idealny good looking writer; jego aktorski cool; Muzyczny underground był meanstreamem, meanstream [tj. main stream - WK] zaś wegetował gdzieś na marginesie). Czytelnik Machiny winien także znać się na muzyce (i nie tylko), stąd obecność na jej łamach specjalistycznych terminów: advance tape, box płytowy, conference call, cover story, evergreen, koncept-album, label, nagranie live, transowe loopy rytmiczne, soulowy feeling, najczęściej dokładnych polskich odpowiedników (w każdym razie stylistycznie nienacechowanych) nie posiadających. Pozostałymi komponentami jej strategii są: konieczność używania zwykle już zleksykalizowanych wyrazów angielskich, gdy nie ma powszechnie używanego polskiego odpowiednika (billboard, fast-food, image, być na haju, outsider, recykling, remake, yuppies) i ogólna sympatia do angielszczyzny każąca wybrać wyraz angielski nawet gdy istnieje szeroko używany polski (lub nieangielskie zapożyczenie). Stąd bumbox zamiast „kombajnu”, boom zamiast „mody na”, come back zamiast „powrotu”, coverowanie zamiast „transkrypcji”, fan - zamiast „miłośnika”, czytelniczy fanklub zamiast „czytelników” oraz frontemenka („solistka”), gejowski („homoseksualistów”), hit („przebój”), power lub pałer („siła muzyki”), show-biznes („przemysł rozrywkowy”), topowy („doskonały”), t-shirt („koszulka”). Sympatia ta jest zresztą uzasadniona ekonomią wysiłku (to wyrazy krótsze) i zapewne chęcią przypodobania się odbiorcy.
Konieczność bądź korzyść, to zresztą dwie determinanty gospodarki anglicyzmami i w pozostałych czasopismach. Za sprawą pierwszej można się natknąć na biper, boysband, linę bungy, (przyprawę) curry, wersję demo, dewelopera, developerkę, discmana, didżeja (lub DJ), dubbing, face-lifting, fitness, fotostory, gadżet, girlsband, hipermarket, jogging, klip, mansband, menadżera, peeling, petting, poster, raper, singiel, skejt, snowboard (nie uniknęła go nawet Droga!), spray, surfing, spot (reklamowy), talk show, windsurfing. Dzięki drugiej na: cool-gości [tj. „w porządku”], fanów, fanki, techno- fanów, fan-cluby, hity, interview, firmę konsultingową, wyrazy typu: happy-end, lunch, make-up, meeting, second-hand, rockman, show, slajd, slang, suspens, top, na topie, top- modelka, t-shirt, snooker, sequel [filmu].
Bywają też sytuacje nie tak oczywiste. Należy do nich np. przedwczesna leksykalizacja słowa „biper” w Popcornie. Na potrzeby kampanii reklamowej stworzono tam całą rodzinę wyrazów: zabiperować, biperowiec, biperomaniak - chcąc wokół tego rzadkiego w Polsce urządzenia stworzyć „kultową” atmosferę. Z kolei słowo „fan” i pokrewne, znane przynajmniej od lat siedemdziesiątych zleksykalizowało się i wyspecjalizowało naturalnie. Istnieją co prawda słowa i wyrażenia: „miłośnik”, „zwolennik”, „kluby miłośników”, ale w badanych czasopismach nieomal się ich nie używa. „Fan” zwycięsko wyparł je w dziedzinie muzyki i filmu, wkracza w życie codzienne ( fanka zrazów w sosie pieczarkowym [D]) i jako fan-chuligan zaczyna konkurować ze słowem „kibic”. Można też w niektórych pismach zaobserwować swego rodzaju nanipulację frekwencją anglicyzmów.
W poniższej tabelce wynotowałem parę powtarzających się zapożyczeń (z derywatami):



Potwierdzają one tezę o losach słowa fan, sygnalizują, że obecność słów team , top (bluzka) może mieć jedynie charakter ekspresywny. Widać też, że pewne słowa są przez redakcje lansowane. Jestem wyjątkowo lubi make-up, pisma koncernów Bauera i Marquarda lansują t-shirt, top (na topie) w znaczeniu „szczyt powodzenia” (którego Droga np. nie umie poprawnie użyć; tam zawsze się staram być „na topie" znaczy tyle, co „być modnym”), a nade wszystko hit, który stał się w nich tak pospolity (pojawiły się nawet zaczątki rodziny wyrazów - hitowy), że utracił swą ekspresywność i wyższe stopnie doskonałości utworu przyszło określać: hicior, superhit, mega hit, ekstrahit, podczas gdy praktyka „Machiny” dowodzi ciągłej atrakcyjności słowa przebój (wówczas sam hit jest czymś wyjątkowym). A więc szeroka obecność pewnych anglicyzmów ma być zapewne „znakiem rozpoznawczym” danego pisma. Zresztą nie jedynym. „Politykę anglistyczną” redakcji uzmysławia druga tabela:



Ponieważ uwzględniono w niej liczbę pospolitych wyrazów (a nie liczbę ich wystąpień) używanych do angielskiej inkrustacji, pozwala ona zauważyć, że (w przeciwieństwie do Machiny), Bravo, Popcorn, osiągają „światowy wygląd” za pomocą nie bogactwa angielszczyzny lecz pociągnięć redakcyjnych. Zwłaszcza imponująco brzmią tu tytuły artykułów, działów i rubryk (Film Stars, Kino news, Round`n`Round, Bravo Song Book, News, Bravo Song Book [B], Pop Non Stop, Hotline, Popcorn Songbook, Top Ten Anglia, Charts [P]), Leo is the best! [D] czasem zawierających elementy zabawy (Base Ball Boys - tekst o zespole Backstreet Boys grającym w base ball). Sugeruje się czytelnikom redakcyjną wiarę w ich anglistyczne umiejętności, pozostawiając bez tłumaczenia proste teksty (Popcio, he cut my popcorn!), fragmenty znanych piosenek oraz konstruując wywody nie pozostawiające wątpliwości co do tego, że odbiorca umie przetłumaczyć nazwy zespołów lub tytuły „kawałków” (Tych z Was, którzy spędzili lato w tajemniczych i groźnych miejscach w towarzystwie najbliższej sercu osoby, porwał stary, sprawdzony przebój w nowej wersji, czyli "Stand By Me" w wykonaniu zespołu 4 The Cause. Bo w niezbyt przytulnym otoczeniu najfajniej jest, gdy ukochany człowiek stoi przy nas, prawda? Wielu z Was musiało też włóczyć się po jakichś dzikich ogrodach, bo bardzo dużo głosów przyszło na piosenkę "Truly, Madly, Deeply" zespołu Savage Garden. A ci, którzy od dzikich woleli kwieciste ogrody, wybrali Ace Of Base i ich kawałek "Life Is A Flower". I tak dalej... fajnie tak bawić się w zgadywanie, kto gdzie był w wakacje, wiecie?). Natomiast swobodna inkrustacja nie występuje prawie wcale, ilość rzadkich wyrażeń specjalistycznych jest niewielka (w dużej części to po prostu nazwy mniej znanych stylów muzycznych (acid jazz, ambient, breakdance, britpop, funk, hause, itd.), zaś najczęściej można napotkać anglicyzmy powszechnie znane (boysband, demo, didżej, discman, dubbing, fan, fan club, fitness, gadżet, girlsband, singiel, show, team, top i inne cytowane powyżej). W ten sposób - i teksty są zrozumiałe dla przeciętnych nastolatków, i mają oni wrażenie uczestnictwa w światowej kulturze bez konieczności wertowania słowników.

Między retoryka, stylizacją, potocznością a sztampą

Nawiązywanie „bezpośredniego” kontaktu dziennikarz-czytelnik, udawanie, że czytanie pisma jest rozmową wymaga po pierwsze nadania narratorowi tekstu dziennikarskiego cech osoby. Stąd charakterystyczne gawędziarstwo. Np. redaktorka Dziewczyny ironizuje: Wszelkie informacje o cudownych właściwościach dotyków i pocałunków mogą być wyssane z palca psychologów. [...] Kup sobie… psa! Tylko on zapewni ci romantyczne spacery po parku o szóstej rano i dawkę najczulszych, pluszowych pieszczot. - dając znać czytelniczkom, że „tak naprawdę, to my wszystkie wiemy, że pocałunki są niezastąpione”. Może także zastosować znane z młodzieżowego folkloru intensyfikatory [zob. Abrahams s. 329] (czasem układające się w szeregi: Od redakcji: Mowę nam odjęło, dech nam zaparło, jesteśmy dumne i blade; Jeśli czujesz się już osaczona koniecznością flirtowania w każdym miejscu i czasie, "w pociągu i w przeciągu", z Jamesem Bondem i wielbłądem - wrzuć luz i zjedz marchewkę!), lub zdaniami wykrzyknikowymi sugerować własne emocjonalne zaangażowanie (zanieczyszczoną skórę na dekolcie, nosie czy brodzie lekko zwilżcie wacikami nasączonymi jedną lub dwoma kroplami olejku lawendowego Avicenna-Oil. Ten prosty zabieg czyni cuda!).
Zdarza się - choć rzadko - „my” inkluzywne, akcentujące ogólnoludzką wspólnotę doświadczeń (Robimy więc to, czego nas nauczono: mówimy. Więcej, szybciej, dłużej, głośniej i...[J]), lub więź pokoleniową (Pamiętamy że utwory takie, jak The Hudsucker Prozy czy Blood Simple [...] przez wielu kojarzone są z hasłem postmodernizmu. Innymi słowy lokujemy Coenów w osobnej przegródce [M]). Ale ulubionym retorycznym środkiem nawiązywania kontaktu jest pytanie retoryczne.
Można je zadać samemu sobie, gwoli urozmaicenia tekstu (Idźmy jednak dalej. Co tam mamy na ruszcie? A to ci rarytas! 12 powodów, dla których lemoniada jest lepsza od dziewczyny; Zacznijmy od roślin strączkowych, takich jak soja, fasola, groch i bób. Powinny znaleźć się one obowiązkowo w twoim jadłospisie. Dlaczego? To proste - zawierają duże ilości wartościowego dla organizmu białka. [D], ale można zadawać je i czytelnikowi, z nadzieją, że przykuje się jego uwagę do jakiegoś miejsca wywodu (Pigułka nazywana jest bombą zegarową. Czy wiesz, jak działa bomba zegarowa? Tak, po prostu jej wybuch następuje dopiero po pewnym czasie, a na razie wszystko wydaje się być w porządku. [Dr]), albo bez wyraźnych przyczyn (... fajnie tak bawić się w zgadywanie, kto gdzie był w wakacje, wiecie? [P]). Może ono wystąpić z podaną sekwencją odpowiedzi nijako imitujących głosy zaciekawionych czytelników, choć naprawdę udzielanych samemu sobie. (A szpadą wywija z takim wdziękiem, że potrafi sobie zjednać niejedno dziewczęce serduszko. Kto to taki? Romeo? Janosik? Nick Karter? Pudło. To Zorro! [P]). Możliwe są też sytuacje inne, jak ten oto wywód udzielającej porad dziennikarki Jestem , która, formułując go w postaci szeregu pytań zadawanych czytelniczce, starała się go skrócić i złagodzić natrętny dydaktyzm: A poza tym, czy Pani wie, dlaczego on się Pani podoba? Czy z powodu ładnych oczu? Czy gorąco Panią adoruje i pożąda? [...] W jakich okolicznościach poznała go Pani, na ile zna jego historię? Jak on się zachowuje wobec Pani w miłych, a jak w trudnych chwilach, jak wobec rodziny, wobec innych (warto zwrócić uwagę na nieczęsto spotykaną w innych pismach formę „pani”). A już wyjątkowo zdarzyć się mogą pytania do czytelnika zadawane „jego językiem” (mowa pozornie zależna): Rozstałaś się z ukochanym. Przed kim się wypłaczesz? Dostałaś pracę, o której zawsze marzyłaś. Kto pierwszy podzieli Twoją radość? [J]. I chyba tylko one mogą być odebrane jako w miarę autentyczna próba porozumienia się.
Podstawowym bowiem sposobem nawiązywania kontaktu z czytelnikiem jest właśnie próba użycia „jego języka”, mówienia „jak on”. Bravo, Popcorn, Dziewczyna, Droga zwracać się będą (w kolejności) do coraz starszych nastolatków, Machina - studentów i „młodzieży” przed trzydziestką. Na dodatek Bravo i Popcorn interesują się młodzieżą zafascynowana muzyką, Machina zaś - czytelnikami obeznanymi ze szkołą kontrkulturowego, undergrundowego myślenia. Jako materiał językowy redakcje wykorzystywać będą leksykę uczniowską i studencką, gwary muzycznych subkultur i środowisk alternatywnych (same mające charakter synkretyczny). Funkcje i sposoby tego wykorzystywania są odmienne, gdyż inne będą na danych łamach proporcje między trzema sposobami istnienia gwar młodzieżowych w czasopiśmie. Języki środowiskowe i obecne w nich różne rodzaje słownictwa mogą być tu albo środkiem mówienia o rzeczywistości (jak jest w zinach, niektórych pismach środowiskowych), albo materiałem dla stylizacji wykorzystywanym przez dziennikarzy, albo środkiem uwiarygodnienia bohaterów, głosów czytelniczych itd.
Nie każda grupa słów przez młodzież używana - będzie mogła się pojawić we wszystkich czasopismach i w każdej sytuacji. W zasadzie tylko jako cytat obecne są w tekstach wulgaryzmy i ich eufemizmy. Bravo, cytując wypowiedzi tzw. fanów-chuliganów czy kiboli je wykropkowuje ( sk...stwo, napier...ć, je...ć ŁKS!). Machina, w trosce o autentyzm starannie przytacza Stasiuka (W oddali stał dworzec. Kanciasty, ciężki, wbity w ziemię, jakby jebnął z cholera wie jakiej wysokości), piosenki rockowe (skurwysyny, Areczka Gdańsk to kurwa, pizda, świnia, Panowie, spierdalamy!, Ja pierdolę!!!, dupnęli nas, frajerów, leję na trepanację, kurde mole), wypowiedzi rockmenów mówiących o zajebistych sytuacjach, wpierdoleniu [kogoś] w klatkę (tj. ujęciu w schemat), wpierdoleniu się w ślepy zaułek (kryzysie twórczym), pierdzeniu (o głosach krytyki). Wyjątkowo użyje ich publicysta (palancka wojna zespołów ). Inne redakcje ich unikają, stosując nawet cenzurę (nie uwierzę, aby wypowiadający się w Jestem były członek „Totartu” w rzeczywistości ani raz nie zaklął). Nie klną i bohaterowie fikcyjni (w tzw. fotostory Bravo można najwyżej napotkać gówniarza czy wredną świnię ).
Podobnie, tylko realistycznym uwiarygodnieniem mogą być w Bravo, pismach Marquarda i Machinie (bo inne omawiane w ogóle unikają żargonów) słowa i wyrażenia charakterystyczne dla nisko społecznie notowanych przejawów aktywności subkultur (zwłaszcza niemuzycznych) - np. przejawów związanych z agresją, przetępstwem typu: mętownia, psy, gestapo (policja), suki, lodówy (auta policyjne), młyn (sektor na trybunach stadionu), sprzęt (narzędzia do walki), chuliganka Widzewa, skitrać (schować), wjechać [komuś] na chatę (napaść kogoś w jego mieszkaniu), ustawić się na [kogoś] (zaczaić się w zasadzce), mieć [z kimś] kosę (być czyimś wrogiem), jest git, zadyma, zabór (zabranie wbrew woli) zwinięcie (jw.), chyba że powszechniej weszły w zakres leksyki młodzieżowej. Śmielsza będzie znów Machina, gdzie napotkać można np. szemrany, obciach, menelski, podpucha i to w ciekawych kontekstach (menelska literatura rozrywkowa).
Język młodzieżowych subkultur muzycznych (reprezentowany przez znane słowa) bywa przez reporterów czy recenzentów używany, gdy mowa o muzyce, której sympatycy subkultur słuchają, więc tekst może być przez nich czytany. I tak, o muzykowaniu subkultury strejtedge, narrator pisze: czterej kumple łoją na instrumentach jak opętani, doprowadzając publiczność do szaleństwa surowym, hardcore'owym brzemieniem: fani pogują w amoku , jeśli napisano o techno, pojawiają się: technoimprezka, techno-fan, wskoczyć w bity (w rytm), technobity (tzn. tu: utwory techno), dawka czystego electro, dawka ostrego transu. Jeśli nie liczyć Drogi i Jestem nie zainteresowanych muzyką, spotyka się następujące terminy swoiste dla undergroundowego pisania o muzyce: psychodelia, granie mikstury (lat sześćdziesiątych), garażowa alternatywa, impreza alternatywna, scena rockowa (w znającej się na rzeczy Machinie) klimatyczny, kop, wersja mix, załoga, publika, kapela, pudełeczko, wibracje, solowy projekt, wokal, składanka, singlowy numer, granie (tu: „muzyka”), dźwięki (jw.), długograj („longplay”), formacja, trasa (w pozostałych). Czasem - użyte bez sensu (Chłopaki [...] totalnie na żywca, wystąpili w programie (radiowym) [B] - tzn. „na żywo”, a trudno byłoby z playbacku). Popcorn, którego redakcja określa się jako Popcornowa załoga - w ogóle stara się stworzyć wrażenie swojej „subkulturowości”, nie zaniedbując jednak i młodszych miłośników boys- i girlsbandów. Stąd, tu i w Bravo, także: fani, idole, Spajsety, Spajsetki, spajsmaniacy, królowe hip-hopu, trasy promocyjne, Ostre Dziewczyny, Bekstrici, muzyczne bomby roku itd. Dziewczyna interesuje się muzyką umiarkowanie.
Podjęte próby „młodzieżowego mówienia” przede wszystkim jednak polegać będą na wykorzystywaniu słownictwa, którym - przynamniej zdaniem redakcji - młodzi ludzie posługują się na co dzień, nawet wtedy, gdy nie mówią o muzyce. Prócz omówionych anglicyzmów będą to standardowe potocyzmy (typu: balanga, ciuchy, facet, frajer, gość [w znaczeniu: mężczyzna], impreza [w znacz.: prywatka], knajpa, kumpel, kwękanie, laska [w znacz.: dziewczyna], maruda, mordobicie, panienka [w znacz.: dziewczyna], dochrapać się, schlać się, ubzdurać sobie, wkręcić się itd.), oraz całkowicie utarte frazeologizmy (sztampy), z drugiej - wyrazy i wyrażenia rzeczywiście niosące piętno niewiele wnoszącej z punktu widzenia informacji, za to wysoce ekspresywnej ***6/, inwencji językowej wykazywanej przez młodzież.
Zgodnie z pierwszą tendencją język omawianych pism nasycony jest więc sztampami, utartymi frazeologizmami o konwencjonalnych, niewiele wnoszących do informacyjnej zawartości tekstu znaczeniach. Są one tu tak cenione, że zdarza się dziennikarzom poświęcać dla nich logikę zdania, jeśli piszą np.: Po kilku dniach Kasia spotkała się wreszcie z długo wyczekiwanymi znajomymi z Polski - spędzili razem dwa wspaniałe dni [B] (jeśli czekała kilka dni, to nie tak długo), albo opisanej sytuacji (Napastnicy katują Gila do nieprzytomności [B] - dla autora fotostory, jeśli już „katować” to „do nieprzytomności”, mimo że wzmiankowany Gil głośno krzyczy o pomoc). Drugą ich funkcją ma zdaje się być uwiarygodnianie sposobu mówienia bohatera reportaży (jako potocznego). Zdarza się to np. w nie stosującym na ogół stylizacji środowiskowej „Jestem”, użycie sztamp stwarza tam nawet coś w rodzaju mowy pozornie zależnej ( Ale to nie koniec eksperymentowania. Justyna chciałaby jeszcze spróbować swych sił na teatralnych deskach) lub niezależnej (Nie ma mowy o tym, bym dał się ponieść chwilowym emocjom, zapomniał). Zwłaszcza w czasopismach Bauera i Marquarda można mówić o swoistej retoryce sztamp, używaniu w celach perswazyjnych i zdobniczych tego, czego zazwyczaj piszący pragną unikać.
Przede wszystkim mogą tworzyć one sekwencje, występując w sąsiedztwie po dwie (aby zyskać na czasie i wymyślić jakiś awaryjny plan, powiedz, że...; Głowa do góry! Ta gra jest już skończona [D]), po trzy (Dalsza gra na dwa fronty może kogoś skrzywdzić. W tym miesiącu musisz postawić wszystko na jedną kartę. Nie masz innego wyboru. [P]), lub po cztery (Masz złe przeczucia i boisz się, że nic z tego nie wyjdzie, tak naprawdę nie jesteś zdecydowana do końca, czy robisz dobrze [B]. Siedząc w domu i wyglądając przez okno nic nie zdziałacie, a wszystko, co dobre, przeleci wam koło nosa. Ja wykorzystałam swoją szansę [D]). Sensy sztamp w sekwencji mogą z siebie wynikać (Potem jakby osiedli na laurach i zrobili sobie przerwę [P]), lub się dublować (pozostanie zimny jak ryba i nieczuły jak głaz [D]) - co wskazuje na używanie ich jako swoistego ornamentu. Ma on jedna i swoją wartość perswazyjną: sztampy można łatwo zapamiętać i bezrefleksyjnie powtarzać, co z kolei wpływa na łatwe przyswajanie treści, do zapisu których owych sztamp użyto.
Użycie sztamp w dialogach jest z kolei niebyt chyba skutecznym, ale używanym środkiem uwiarygodnienia bohaterów - przynajmniej w oczach czytelników zupełnie nie zaznajomionych z artystyczną literaturą. Przykładem takie rozmowy bohaterów „fotostory”: Byłam wściekła. Teraz wszystko jest ok! / Kochać potrafię tylko ciebie! / Wzruszeni dają sobie buzi / Tak bardzo cię kocham! / Teraz będziemy zawsze razem! [B], lub: - Już nie będzie źle. Najważniejsze, że się kochamy! /- Co by się nie działo, będę zawsze przy tobie! [D].
Obok sztamp obecnych na co dzień w języku czasopisma wykorzystują także reklamowe slogany. Przykładem może być następująca przeróbka sloganu coca-coli: Dobre buty, to jest to! [D], szamponów i proszków - Klasyka i nowoczesność w jednym; Podkład, korektor i puder w jednym! [D], pasty do zębów - Nadchodzi wielki powrót przygaszonych, ciemnych i złamanych barw! [D], odżywek do włosów - Lokom wypowiadam wojnę [J], środków leczniczych - uzdrawiająca moc słonych akwenów [J]. Wykorzystują je jednak (być może z pogwałceniem praw autorskich!?) dla reklamy lub kryptoreklamy innych produktów. Oczywiście redakcje stać i na własne slogany reklamowe, np. Dziewczyny (Odlotowa bez dwóch zdań!)

4. Stylizacja na język młodzieży

Druga, przeciwstawna tendencja sprawia, że w ramach stylizacji, o której mowa, napotykamy w omawianych pismach przede wszystkim obrazowe frazeologizmy. Często więc przeczytamy, że w kogoś trafił piorun (zakochał się], film mu się urwał, lub zwaliło go z nóg (zdziwił się), napotkamy polecenia typu: morda w kubeł! lub zapewnienia - wszystko jest pod kontrolą, Wynotowałem też zwroty: być na czasie, być singlem (bez partnera), być solo! (jw.), dać kopa (tyle co „dać czadu”), dać z siebie wszystko, drążyć temat, mieć coś do [kogoś], mieć miękkie nogi (bać się), mieć ostre spięcie (pokłócić się z kimś], mieć przechlapane, ruszać w miasto (tzn. „do znajomych”), spuścić [komuś] łomot! (zbić kogoś), wisieć na telefonie (ciągle telefonować), wylewać wiadra łez, wyrwać dziewczynę (tzn. „odbić dziewczynę”), zalać pałę, zarabiać na drzwi (od ilości słuchaczy); wyrażenia: bicie piany (rozmowa, mówienie o niczym), chłopcy z ferajny, gołe zdjęcie (pornografia), odrobina szaleństwa, pierwszy raz (tu: inicjacja seksualna), taśma życia (papier toaletowy). Większość z nich będzie jednak znanych, z rzadka (a pół przykładów pochodzi z Machiny) trafią się te o stabilizującym się dopiero znaczeniu (Podczas pracy trochę iskrzyło między nami lub W tej kwestii między nami zaiskrzyło oznacza spór, a Już wówczas coś między nimi zaiskrzyło - narodziny uczuć; mieć haj - to „być podnieconym, być w humorze”, a jechać na haju - okres życiowego pochodzenia), formalnie zmodyfikowane (szczęki poopadały im aż do ziemi - tj. „zdziwili się”), będące frazeologicznymi neosemantyzmami właściwie mającymi inne znaczenia ( krótka piłka - to tu: „prosta sprawa”, ścieżka zdrowia - tu: „bicie przez szereg policjantów”, te sprawy - to tyle co „itd.”), bądź występujące w nietypowym kontekście ( wejść w butach do Internetu).
Młodzi ludzie od dawna już wiedzą, że inwencją wykazać się można tworząc nowe wyrazy (które zatem znalazły się na łamach). Po pierwsze, za pomocą standardowych językowych procedur: sufiksami (kibicowy, kultowość, czarnowidztwo, balować, imprezować, imprezowicz, chuliganka, twardziel, przystojniak, smutas, sznurowańce (buty sznurowane), nowofalowiec, disco-polowiec, szalikowiec), prefiksami (odstresować się, ukulturalnić się ), na sposób mieszany (spanikować), co najbardziej przekonujące rezultaty daje, gdy podstawami są wyrazy i wyrażenia już ekspresywne, jak w wypadku neologizmów: tumiwisista - od „tu mi wisi”, żarówiasty kolor (jaskrawy) - od „żarówa”, jajcara - „jaja” (wygłupy), maksymalny szajbus - od „szajby”, lasek - od „laska” (dziewczyna), ściemniactwo (dezorientowanie, kłamstwo) - „ściemniać”, zglanować (skopać) - „glan”, gandżowa idejka (fantazyjna, taka jakby powstała w oszołomieniu) - od „gandzi” (marihuany), zlewny (śmieszny) - od „nalewać” (śmiać się), pałowanie, spałować od policyjnej „pały”, kibolski - od „kibol” (kibic-szalikowiec). Siedem ostatnich przykładów znów pochodzi z Machiny. Po drugie - dokonując tylko dla efektu (albo z minimalną zmianą znaczenia) wymian morfemów (rozczerwienić się zamiast „zaczerwienić”, podłamany zamiast „załamany”, przypasować zamiast „zapasować”, wykręcone ciuchy zamiast „pokręcone” itd.); można też dokonywać operacji słowotwórczych na zapożyczeniach (sojowy burger od „hamburgera”, zostać wylukanym (zauważonym, wypatrzonym) od spolszczonego, angielskiego „look”)
Podobną metodą są czysto formalne zmiany paradygmatów fleksyjnych . Można np. odmieniać to co (w ramach utartego frazeologizmu) nieodmienne (mieć farta, łapać stopa), zmieniać paradygmat na męskoosobowy (Chłopaki nie mieli czasu - praktyka częsta w Bravo ).
Odmienną - wprowadzanie neosemantyzmów. W omawianych czasopismach można ich znaleźć sporo - przytaczam wybór: zareagować alergicznie (tyle co „ostro”), branie (zażywanie - zwłaszcza narkotyków), buzować (być w rozkwicie - tu o muzyce), kasa (pieniądze), kłopoty egzystencjalne (pieniężne), góral (rower górski), gwiazdozbiór (grupa „gwiazd” muzycznych), idol (znany artysta), krążek (płyta z muzyką), wylądować w studiu (znaleźć się tam), nawijać po polsku (mówić po polsku), obstawiać miejscówki (zamawiać je ), odstawiony (wystrojony), odlecieć (stracić kontakt), pokopany (głupi), pogięło cię (zgłupiałeś), pogubić się (stracić sens życia), przypalać (palić - zwykle marihuanę), pakowanie (zażywanie narkotyków), spalać się dla idei (poświęcać się), spięcie (kłótnia), stukać (uczyć się), ścieżka (strużka kokainy), trafić bilet albo inny bajer (wygrać, dostać), wywlekać (zamiast „wyciągać z domu”), zaliczyć wystawy (odwiedzić wystawy), zaliczyć pałą! (dostać).
W trosce o ekspresję młodzież wykorzystuje szeroko także te grupy wyrazów, które same z siebie są ekspresywne. Redakcje to też podpatrzyły, stąd w tekstach liczne zdrobnienia (ciałko, fotka, idejka, jedzonko, koleś, mięsko, mężulek-zabijaka, serduszka, strawka, mini-płytka, przyjaciółeczka, temaciki maturalne, staruszkowie (rodzice), teścik, warzywko, witaminki, w porząsiu, zwierzaczki i pogardliwy zboczek), zgrubienia (Spadówa! gościówa, chamówa - tj. „chamstwo”, gały - tj. „oczy”, fota, klata (klatka piersiowa), piącha, kumpela, szczęściara, kibol, pornol, hicior, zadyma) i bardzo potocznie brzmiące derywaty wsteczne: nasze typy, typ na listę, nasz typ, świr, glan, ubaw, absolutny klasyk , klasyk kinowego horroru, metal, bajer, pełne spoko. Interesującymi przykładami są typ i klasyk (te klasyki). Utworzono je od „typować” (na listę przebojów) i „klasyczny”, a oznaczają: „to co typujemy” i „to co jest klasyczne”.
Mimo starań, naśladowanie niezwykle różnorodnego, zmiennego, ekspresywnego języka młodzieży nie wszystkim redakcjom udało się jednakowo. Dla podróbki doskonałej potrzebne byłoby nie tyle nagromadzenie „masy krytycznej” młodzieżowo-potocznej leksyki, co raczej prowadzenie polityki językowej zakładającej pozostawienie autorom takiej językowej swobody, jaką ma młodzież. I dlatego stosunkowo najwięcej ciekawych przykładów słownictwa znajduje się Machinie. Jednak, jeśli nie liczyć zainteresowanego najwyżej pospolitszymi potocyzmami Jestem i ascetycznej językowo Drogi, redakcje pozostałych czasopism nie mogły wybrać tego rozwiązania - groziłoby pojawieniem się wyrazów niezrozumiałych lub wywołujacych protesty. Wybrano drogę inną - nieustanne powtarzanie wyrazów ***7/ uznanych za modne i młodzieżowe: czad, luz, odlot, kręcić, super, totalny i wyrazów tworzących z nimi rodziny.
Czad - oznacza tu muzykę, pozytywny a ekscytujący stan rzeczy; czadowy (rzadziej: czaderski) - mniej więcej tyle co „fajny” lub „oryginalny, undergroundowy” ( czadowy życiorys pisarza [M]); dać czadu - "świetnie zagrać (zaśpiewać)" lub "wygłupić się". Luz - to swobodny i zabawowy nastrój; dać na luz, wrzucić luz, wyluzować - „dać sobie spokój”. Odlot (Odlot!, odlotowo, odlotowy) - zasadniczo oznacza stan narkotycznego oszołomienia, ale tu prawie zawsze tyle co „wspaniale”, („coś wspaniałego!”, „wspaniały”). Najczęściej spotykane: kręcić kogoś i zakręcony (pokręcony, wykręcony) - to „interesować, ekscytować kogoś” i (pozytywnie) „zwariowany, dziwaczny”. Jazda i jazda na maksa - to „coś wspaniałego i sensacyjnego”, „Wspaniale!”; odjazdowy, odjechany to raczej „zwariowany, niesamowity”. Wyraz super - będący samodzielnym wykrzyknikiem, pełniący funkcje przydawki, przysłówka lub pierwszego członu złożenia jest znakiem najwyższej akceptacji, przy czym „super” może być w tej prasie wszystko (Super!, było super, Gil jest super, super jest ten numer!, super, że u was wszystko się tak dobrze układa, uznać za super-hiper, superagent, super boysband, superczadowa muzyka, superczasopismo, superdługa sukienka, supergość, superhit, supermodną kolia, super nagroda!, supernowoczesny, superplakat, superobcisłe spodnie, superrozmówca, superseria, superserial, superstrzał, superwygodny., super zakończenie rozmowy, superbuty, superprzebojowa piosenka, superraper, superduet XXI wieku!, super babka, super imprezki, supernowa przygoda, superwypady z kumplami, super zabawa., pracowało nam się ze sobą super., super komplet, super poster, itd.). Zdarza się i przymiotnik superowy. Totalny (total, totalnie) - uważany zwykle za dość mocne określenie - tu znaczy mniej więcej tyle co „fajny”, „fajnie” lub „całkowity”, „całkiem”, „bardzo” (totalnie zakochani).
Wyrazy te tracą (zwłaszcza w Bravo, Popcornie, Dziewczynie) pierwotną ekspresję. Są tam naprawdę nadużywane. Oto frekwencja:



Porównanie tych trzech czasopism z Machiną wskazuje, że - jak było i w wypadku anglicyzmów - ciągłe używanie „modnych” wyrazów nie jest konieczne. Pisząc „młodzieżowo” można je zastąpić różnorodnością zapożyczeń, ba - nie rezygnując ze stylizacji „młodzieżowej” można tych słów unikać (Droga).
Można nawet wysunąć hipotezę, że Popcorn, Bravo, Dziewczyna stwarzają obraz języka młodzieży daleki od pierwowzoru. Abstrahując bowiem od zagadnienia, czy rzeczywiście młody człowiek powiedziałby, że coś jest super-hiper [P], albo Zwykle mnie kręcą twoje odjechane pomysły ale tym razem już przeginasz [B], udający język młodzieży sztuczny język Bravo i pism Marquarta musi być właśnie sztuczny i właśnie udawać, skoro pewne elementy zagęszcza (słowa „modne” i niektóre anglicyzmy), a niektórych - tych drastycznych - unika. W sytuacji ciągłego powtarzania paru wyrazów trudno mówić o charakterystycznej dla języka młodzieży kreatywności.
Brakuje też językowego odbicia młodzieńczego buntu i przekory, realizujących się językowo przede wszystkim na terenie stylu, poprzez ironię, łamanie decorum (mówienie o danych tematach językiem jawnie do nich nie pasującym i mieszania stylów wysokich i niskich) ***8/. Te zjawiska widoczne będą raczej w Machinie. Przykładami mogą być np.: Jestem pisarzem egzystencjalnym: piszę dla pieniędzy, żeby przeżyć, wierzę mu jak bratu. (kpina z filozoficznego terminu połączona z familiarnością); "Rubin", telewizor słynny również ze swych wybuchowych skłonności (zabawowo wykorzystujące możliwość dosłownego odczytania utartego frazeologizmu mówienie o urządzeniu technicznym w języku opisu psychiki); Jedyna ekstrawagancja w zakresie kompozycji prawdopodobnie zostanie ograniczona do tego, że rzecz będzie przekładańcem. Lecz spoko! Zakłócenia chronologii, symultaniczne wątki fabularne czy też przeskoki czasowe będą istnieć - jeśli wolno tak powiedzieć - w granicach rozsądku (przemieszanie terminologii literaturoznawczej z potocyzmami); Zapewne w powieści znajdzie się też sporo cennych refleksji filozoficznych w rodzaju: „Ależ to życie zapierdala - pomyślał. Zapierdala nie wiadomo skąd i dokąd i gówno po nim zostaje” (język kultury wysokiej skontrastowany z wulgaryzmami); historia w swej okrutnej dobroci (klasyczny oksymoron).
Co ciekawe, młodzieńcza przekora widoczna będzie także w niemodnej, konserwatywnej i prawicowej Drodze, nie tylko tam, gdzie - jak wspomniałem - zderza się język religii z codziennym, ale w drobiazgach, jak na przykład w nazwaniu sprzątania minimalizowaniem strat, czy określeniu nocy przed maturą jako upojnej.

W stronę zagadnień perswazji

Aby przekonać...

W omawianych pismach obecne są dwie strategie perswazyjne. Pierwsza, od lat znana polega na próbie przekonania odbiorcy do określonych poglądów, druga - na zbudowaniu atrakcyjnego wizerunku wszystkiego, o czym traktują łamy. Wyrazistym przykładem pierwszej strategii jest Droga, drugiej - Bravo, Popcorn, Dziewczyna.
W prawicowej Drodze obecna jest więc propaganda tradycyjnie pojęta - to znaczy polityczna, uprawiana za pomocą znanego repertuaru środków perswazyjnych, od setek lat obecnych w życiu publicznym. Chwyty te są redaktorom dobrze znane - w tym tygodniku częstokroć publikują księża - więc ludzie o dużej kulturze retorycznej.
W polemicznych tekstach ma tematy polityczno-światopoglądowe odnajdujemy więc np.: pytania retoryczne (tylko tylu wyborców wzięło udział w głosowaniu. A pozostali "przespali" wybory. Kto na tym skorzystał?.), mającą wartościujące konotacje metaforykę (Jak wielu z nas znowu zdezerteruje i nie weźmie udziału w wyborach?), przedstawianie twierdzeń wątpliwych jako pewnych (Nie od dziś wiadomo, że takie oswojenie z brzydotą, złem i okrucieństwem na ekranie łatwo przenosi się z rzeczywistości wirtualnej do otaczającego świata, a to już stanowi niebezpieczeństwo dla nas wszystkich.).
Autorzy Drogi potrafią też złośliwie relacjonować poglądy swych ideowych oponentów. Na przykład - posługując się stylem ironicznym, jak w następującym fragmencie polemiki: Autor artykułu biadolił oczywiście, że wszystkiemu winny jest brak zasad "bezpiecznego seksu", a problemu w ogóle by nie było, gdyby ludzie używali prezerwatyw. [...] Ponieważ sprawa dotyczyła obywateli państw, gdzie katolicy stanowią większość, wydumał, że tak naprawdę to wszystkiemu winny jest Kościół, szczególnie Papież, który mimo wysiłków setek podobnych publicystów, uparcie zakazuje stosowania prezerwatyw. [...] Insynuuje on, [tj. autor - WK], że katolicy w krajach Ameryki Łacińskiej mają nie po kolei w głowach. Wbrew głównym zaleceniom szóstego przykazania kopulują z kim i gdzie popadnie, nie mając rozterek religijnych, ale nie założą prezerwatyw, bo tego zakazuje im religia. Jeśli szacowny autor znajdzie choć jedno monstrum, które tak oryginalnie podchodzi do tych spraw, nie wyjdę z podziwu.
Niekiedy w funkcji ironicznej występują cytaty z przestarzałej, skompromitowanej (ale przedstawianej jako aktualna) frazeologii politycznej przeciwnika (W świecie filmu czy reklamy od dawna panuje pewna prosta zasada. Jeśli twórca osiągnął artystyczną niemoc (lub zawsze takową posiadał), a mimo to uparcie chce osiągnąć w danej branży sukces, to wystarczy, że nawet w najbardziej prostacki sposób przyłoży komuś, kogo nie lubią postępowe media, by stał się wielkim artystą, bohaterem oświeconego świata i męczennikiem walki o postęp ).Publicyści mogą także przedstawiać obce sobie poglądy jako skrajnie prymitywne - na przykład posługując się animizacją (Drugi pogląd, to wyobrażenie państwa na wzór dojnej krowy, która zawsze, każdemu i w każdej ilości powinna dać mleko. Karmienie jej jak największą ilością siana (naszymi podatkami), by później jak najwięcej z niej wydoić, jest istotą lewicowości.)
Nie są redakcji obce także takie chwyty perswazyjne jak wprowadzanie maskujących istotę rzeczy synekdoch-eufemizmów: podjęcie współpracy z Amerykanami. (zamiast: „służba w wywiadzie amerykańskim” - o działalności pułk. Kuklińskiego), agresja Ludowego Wojska Polskiego na Czechosłowację (zamiast: „agresja Polski” - o wydarzeniach 1968 roku). Zdarzają się i presupozycje, np. w artykule o działalności Kazimierza Świtonia na oświęcimskim żwirowisku (przytaczam tylko słowa publicysty):
- Usunięcia krzyża domagają się środowiska żydowskie, z którymi jawnie sympatyzują polskie kręgi lewackie liberalne. - ze zdania wynika, że istnieje i „sympatyzowanie niejawne”, spisek;
- Wokół krzyża stale gromadzili się zdeterminowani ludzie. Żydowskie żądania przybrały na sile w latach 1997-1998. W szerzeniu tendencyjnych informacji przodowała "Gazeta Wyborcza”... - sugeruje się więc, że „Gazeta Wyborcza jest gazetą żydowską
- W obronie krzyża odważnie wystąpił Prymas Polski ksiądz kardynał Józef Glemp, a także premier RP Jerzy Buzek- wynika z tego, że siły występujące przeciwko są tak potężne, że aż najwyższe władze Kościoła i RP muszą „zdobywać się na odwagę”.

2. I aby nie musieć przekonywać...

Pozornie, w porównaniu z Drogą repertuar środków perswazyjnych Bravo, Popcornu, Dziewczyny, Jestem wydaje się żenująco ubogi. Z klasycznego repertuaru tych środków w głosach dziennikarzy i czytelników napotkać można zaledwie tryb rozkazujący ( Biegnijcie szybko do kina! [B]; Kochajcie podkład! [J]) lub proste zapewnienia o prawdzie (Popcorn jest naprawdę rzetelnym pismem [P]), szczerości (Smuci mnie to bardzo i - powiem szczerze - nudzi! [D]) i trafności (Drugie danie [...] było po prostu pyszne. [B], Gdy nie pójdę raz w tygodniu do kina, to po prostu źle się czuję [D], Wybieramy przecież różne zawody, zmieniają się nasze zainteresowania, jednym słowem rozwijamy się. [J]). Magiczne „po prostu”, mające zaświadczać o nieodpartej celności twierdzenia, nietypowo brzmi zwłaszcza wtedy, gdy poprzedza wyraz o słabo sprecyzowanej treści: Edele opowiada z dumą: Jest po prostu czadowo! [B]. Pisma te jednak rzadko sięgają do klasycznego zasobu retorycznego (lub ma on tam charakter tylko zdobniczy), dlatego że preferują technikę odmienną.
Jestem kontentuje się w niektórych tekstach jedynie perswazją czysto reklamową, Machina pragnie zajmować pozycję obiektywną i niezaangażowaną, w związku z tym uchwycenie perswazyjności jej tekstów jest w ogóle trudne. Natomiast Bravo, Popcorn, Dziewczyna prowadzą nieintencjonalną, żywiołową, propagandę socjologiczną ***9/ mającą prowadzić do powszechnej akceptacji lansowanego na ich łamach sposobu życia. Ma ta propaganda w gruncie rzeczy merkantylne cele, bo prowadzi po pierwsze do zwiększenia własnych nakładów (tj. - nakładów omawianych pism), a po drugie - ukształtowania odpowiedniej podaży na produkty przemysłu muzycznego, odzieżowego, kosmetycznego (spora część tekstów ma tu charakter kryptoreklamowy).
Inna zatem jest i strategia. Ambicją redakcji jest raczej wprowadzenie czytających w intensywny, wręcz ekstatyczny, dobry nastrój wywołujący akceptację nieomal wszystkiego, co wiąże się z głównie poruszanymi tematami (kultura masowa, obyczajowość). Działania w tym kierunku mają charakter całościowy i dotyczą obrazu świata tu obecnego, ale część z tych działań ma charakter językowy i głównie obejmuje stosowanie wzbudzającej określone skojarzenia metaforyki, lub - szerzej - leksyki.
Nie chodzi tylko o proste wypaczenie proporcji między tym co cenione i akceptowalne, a tym co negatywne, które ma swój językowy wykładnik np. w nagromadzeniu i różnorodności określeń wysoce pozytywnych dotyczących bohaterów tego świata, (absolutny kult, absolutny hit, absolutnie oryginalny, boski film, cool, ekstra, fajny, fajowy , fantastyczny, git, klawy , kultowy, maksymalny, mega, niesamowity, niezastąpiony, niezwykły, prawdziwa bomba sezonu, rewelacyjny, seksowny (najseksowniejszy), szalony, szałowy, szampański, szok!, triumfalny, top, topowy, totalny , ultrazabawny, wspaniały (najwspanialszy), najfajniejszy w promieniu tysiąca kilometrów, zwariowany) a w wyraźnym unikaniu i pomniejszaniu wagi określeń negatywnych (niegrzeczny Brandon). Chodzi o obecny w metaforach, niezauważalnie sugerowany obraz praw prezentowanego na łamach (a więc i rzeczywistego) świata. Wedle konotacji metafor, w świecie tym obowiązują: najwyższa waga osób i zjawisk pozytywnie wartościowanych, niesłychana intensywność przeżywanych uczuć, istnienie konkurencji.
Na tą ostatnią wskazują odniesienia do pojęcia „osiągania sukcesu” w sporcie (to był strzał w dziesiątkę!), życiu towarzyskim (Królową wieczoru została Madonna), na liście przebojów - tzn. w przemyśle rozrywkowym (niepokonany numer jeden na wszystkich listach techno; jedwabne swetry nie tracą miejsca na liście przebojów), a w końcu niesprecyzowanej przewagi nad kimś innym (Dziewczyny górą!).
Zasada druga wyraża się przede wszystkim w konotacjach metaforycznych określeń zachowań idoli, reakcji młodzieży na nie i współzależności między nimi. Zasadę ogólną prezentuje następujący fragment charakterystyki zespołu Prodigy: Szalony wygląd, dźwięki, wybryki na scenie - wszystko to jest do tego stopnia zwariowane, że można to albo pokochać, albo znienawidzić. Ci, którzy zrozumieli ich muzykę i przesłanie, są wniebowzięci, zaś ci, którzy tego nie pojęli - drżą z przerażenia. [P] - intensywność przeżyć na scenie wpływa na temperaturę uczuć wobec sceny i nie tylko.
Dokładniej rzecz biorąc, idole przede wszystkim są szaleni (szaleńcy z Prodigy, szalona Spajseta, szalona rodzinka. (o Kelly Family) największe świry muzyki w ogóle, L.O.27 Co owego w szalonej szkole?), są zwariowani (Keith wariował na scenie, a Liam poza nią; Chłopaki [...] są totalnie zwariowani zarówno na scenie, jak i w życiu prywatnym; zwariowana [...] zakręcona Reni Jusis).
Cecha ta przenosi się na wszystko, co ich dotyczy (W garderobie jednej ze Spice Girls rozkręca się właśnie szalona impreza), staje się udziałem z nimi obcujących. Tak podczas słuchania muzyki (tłum ogarnia totalne szaleństwo; koncertowe szaleństwo; publiczność miotała się wraz z zespołem w dzikim tanecznym uniesieniu...), jak i innego typu kontaktów (możecie zabiperować do chłopaków z Just 5. Wyślijcie im najbardziej zwariowane informacje pod słońcem!).
Szaleństwo i „zwariowanie” udziela się samych fanom (jestem zwariowaną 13-latką spod znaku Lwa; muzyczny magazyn tylko dla zwariowanych nastolatków; jestem szalona i zwariowana.), ich życia i zajęć (totalnie zwariowana gierka!; Masz ochotę na nową, szaloną fryzurę?). Na przykład bohaterka fotostory, Dziewczyny wolałaby zostać dziennikarką i prowadzić szalone życie.
Jak zatem owo szaleństwo i „wariowanie” rozumieć? Nie na sposób psychiatryczny - ostatnie przykłady świadczą, że chodzi raczej o swobodę w realizacji zamierzeń i zachowanie nie podporządkowujące się konwenansom (chłopaki wariują po ogrodzie z Angelą i Marią,). A więc: wolność... w sumie konotacje omówionego powyżej motywu sugerują obraz świata, w którym muzyka jest dla młodzieży surogatem wolności, a muzycy - jej prorokami.
Jak wypada romantycznym szaleńcom - są również swego rodzaju nauczycielami intensywnego przeżywania uczuć (Reszta piosenek [...] będzie na pewno niezłym szokiem dla fanów ). Sami są wzorem takiej intensywności (zobaczyli go podczas koncertu na scenie i wydał im się totalnym diabłem [...]; Młodzi małżonkowie zapewniają, że są obłędnie szczęśliwi; Leonardo diCaprio: Kocham wszystkie dziewczyny!; chłopcy są już nieźle rozjuszeni), a młodzież idzie za ich przykładem: dogłębnie kocha (kochasz ponad wszystko Backstreet Boys?; byliśmy w sobie totalnie zakochani; Kocham Kellysów!!! [...] Kocham ich i zawsze będę kochać; umierające z miłości fanki), śmiało daje wyraz swojemu niezadowoleniu (fani [...] wysłali setki listów z protestami. W wielu z nich dawali ujście swojej wściekłości.). Również szczerze, z egzaltacją potrafi prosić: Paulino błagam o odpowiedź; Chciałabym Was prosić o to, byście przysłali mi adres Leonadra diCaprio. Proszę Was o to z całych sił i myślę, że chyba zlitujecie się nade mną? ) Jest więc podwójnie wolna - bo także od potrzeby udawania.
W świecie Popcornu, Bravo, (z nich pochodzi większość przytaczanych przykładów) oraz Dziewczyny w ogóle wszystko przeżywa się niezwykle intensywnie. Zdziwieni - są w ostrym szoku, zazdrośnicy urządzają psychiczny terror, z nudów można umrzeć (będzie chciał cię natychmiast ratować od tej śmiertelnej nudy!), zapominalski cierpi na zanik pamięci, słuchanie muzyki może zamienić każdy nudny dzień w superową przygodę, a spacer po plaży staje się szalonym wypadem. Ponadto należy pamiętać o zmysłowości obecnej w świecie Dziewczyny
. Przejdźmy do omówienia pierwszej zasady. Jakie więc cechy decydują o najwyższej wadze wielkich świata tej prasy?. Konotacje wiążące się z metaforycznymi określeniami ich atrybutów, cech i czynności wskazują na własności następujące:
1)Potężne wymiary i siły (Nick wali jak szalony; A.J. nosi teraz ogromne tatuaże na obu rękach; Backstreet Boys [...] dostaniesz tony informacji o nich! );
2) Nadludzka energia i moc (Sammny (27) niczym rakieta mknie do swojego pulpitu DJ'a; Hi Street eksploduje Dynamika dynamitu; Są niebezpiecznie przystojni, wybuchowi i szalenie profesjonalni [...] A po ulicach chodzą naładowani jak dynamit!; Wystrzałowe trio; sala aż kipi );
3) Kojarzą się z groźnymi lub wzbudzającymi podziw zjawiskami przyrodniczymi, takimi jak: trzęsienie ziemi (A kiedy tytułowe "Aniołki" [...] wyruszały tropem przestępców, telewizory aż drżały w posadach!; Spajsetki trzymają się i nadal trzęsą światem!), burza (Uciekli tak daleko nie tylko przed [...] nawałnicą wielbicielek; Cleo Zainam i Yonah idą jak burza), siły kosmosu (! Gdy tylko nasze utwory będą w waszym kraju na dobrych miejscach na listach, zjawimy się z prędkością światła!), góry (zestaw hitów, które jeszcze nie tak dawno szalały na szczytach listy "30 ton". );
4) Są groźnymi wojownikami (fani przypuścili na firmę płytową prawdziwy szturm; Chłopcy z Backstreet Boys uderzają!; Na najnowszej płycie dominują ballady. To przecież najmocniejsza broń Celine.; Puffy wykrzykiwał swoje rapowe teksty niczym salwy z karabinu maszynowego; Sportowy atak; Trzecie natarcie "Dziewczyny"; "Dziewczyna 3" nadchodzi!!!; Dinozaury i Leonardo DiCaprio ruszają do akcji; Cleopatra w akcji; Kasia Kowalska zawojowała Grecję );
5) Władają dziejami, są niezależni od czasu i przestrzeni („Bajlando" rozbrzmiewała na plażach i dyskotekach całego świata; oto nadchodzi era CARTOONS!; Wyrok: Przesłuchiwany skazany na wieczne imprezowanie w dyskotekach na Księżycu. Wyrok uprawomocni się w 2015 roku kosmicznej ery dance!; „Dziewczyno” [...]. Kupuję tylko ciebie i mam nadzieję, że będziesz istnieć wiecznie.);
6) Są piękni i seksualnie atrakcyjni (śliczni chłopcy z BOYZONE; słodki chłopak spod znaku Skorpiona; młodziutki Adonis; urocza dziewczyna; Eksplozja seksapilu: Anna, Carisma i Chiaro wprawiają swoje biodra w ruch; pięciu cudownych chłopaków; Miliony dziewczyn wzdychają na sam dźwięk jego imienia);
7) Niezwykłe i zasługujące na entuzjazm jest w zasadzie wszystko co robią - istotna jest tu rola wykrzykników (Cleopatra na łyżworolkach!; To był dopiero występ!; Mel B.: Zamiast białego wina piję mleko!)
Ukazany wyżej wizerunek podmiotu kultury masowej jako olimpijskiego boga uwalniającego młodzież od znienawidzonych przez nią przymusów nie jest zapewne skutkiem świadomej polityki koncernów, ale wypadkową działań dziennikarzy oraz językowych i społecznych konwencji. Jest pośrednim produktem starań o nakład i zysk (lecz i produktem na co dzień weryfikowanym pod względem finansowej skuteczności swego działania). Działa raczej bez świadomości zainteresowanych - składa się w umyśle czytającego podobnie jak się to dzieje z wielkimi figurami semantycznymi literackiego dzieła, z tą jednak różnicą, że czytelnik powieści zdaje sobie sprawę z obcowania ze światem fikcji, a czytelnik czasopisma pragnie po prostu rozerwać się i dowiedzieć czegoś; ponadto elementy wizerunku rozrzucone są na większych połaciach tekstu i zrazu niezauważalne. Jest też - jako oparty na istotnym archetypie - sugestywny i zapewne wpływa ***10/ na postawy zafascynowanej pismami Bauera i Marquarda młodzieży.

Ozdobność i rozrywka

Niełatwo stwierdzić, kiedy trop stylistyczny na pewno nie ma perswazyjnej funkcji - zawsze w jakimś stopniu ją pełni, zwracając uwagę czytelnika na swoje otoczenie. Może też poprawiać nastrój odbiorcom (dostarczać rozrywki, rozśmieszać). Wyraźniej służy perswazji, gdy współgra z prezentowanym na łamach obrazem świata. Stąd praktycznie tylko w nawiązującej do tradycji undergroundu Machinie zdarza się animizacja „in minus”, naturalistycznie „uzwierzęcająca” kontestowanych nosicieli wartości (wylęgarnia talentów; wysyp piszących; stado adeptów pióra; tabun naśladowców [Hłaski]; dziki wrzask odzieranych z wpływów i pieniędzy „autorytetów"). Dość dużo tu oksymoronów (cudownie nietrwałe kamaszki; zidiociali bohaterowie), jak i wszelkiego typu zestawień kontrastowych - pod względem stosowności ( eleganckie młode damy musiały obowiązkowo wciągać na łydki barwne pofałdowane onuce; autor [...] coraz mniej zaciekawiał jako egzotyczny zwierz [...], a coraz bardziej jako zawodowy literat; wypociny uniwersyteckich polonistów) lub emocjonalności (brutalne i obsceniczne historyjki więzienne, więzienny epizodzik) - publicyści wywodzący się z kontestatorskiej tradycji widzą w świecie niespójności i absurd.. Dziewczyna i Popcorn bardzo rzadko i najwyżej udają stylistyczną kontrkulturowość ( Pytania [...] czule połechcą jego ego; szalenie profesjonalny, hip-piguła, hop-piguła - hybrydy oparte na kontraście swojskiego potocyzmu z angielską nazwą stylu: hip-hop ). Niewykluczone, że stosunkowo duża ilość spotykanych na łamach omawianych pism synestezji i tropów zbliżonych ( zapach totalnego nihilizmu; słodki zapach szaleństwa; barwy wyglądają [...] smaczniej [M]; zatankowanie sporej ilości dobrego nastroju; aksamitna rozkosz w brzuszku; dawka najczulszych, pluszowych pieszczot; lawendowa pokusa [D]; hity pełne słońca [P]) nie jest bez związku z modnym dzisiaj postmodernistycznym hedonizmem - styl bywa odbiciem światopoglądu (choć raczej nieintencjonalnym).
Świadome jest uprawiane przez dziennikarzy zdobnictwo: ma wyróżniać pismo spośród innych, rozśmieszać, umacniać wiarę w umiejętności piszących, na koniec niewykluczone, że i dostarczać przyjemności estetycznej.
Wróżniać się rozwiązaniami stylistycznymi pragnie przede wszystkim Popcorn. Jako jedyny specjalizuje się w rymowankach. Rymowane bywają tytuły (Wymarzone życie kobietki- poetki; Robbie Williams Fryzura kocura), teksty kryptoreklamowe (np. ten zachęcający do korzystania z komercyjnego numeru telefonicznego gwiazdora: Raron Carter bawi i wzrusza, a przez telefon tak fajnie gwarzy, że słuchawka w ucho parzy!!!), reklamowe slogany ( Mimo że na dworze jesień i plucha / A wiatr za oknami wieje i dmucha / Otwórz radośnie Mega Stara / Bo u nas słońce świeci od rana; Czy to lato, czy to zima z Popciem każdy dzień zaczynaj! ) i zapowiedzi (L.O.27 Barszczyk z uszkami na wigilii z fankami!). Zachwyceni fani rewanżują się podobną twórczością: Zakręcona Reni Jusis / Śpiewem swym facetów kusi / Ładna, zgrabna zwariowana / Ta dziewczyna jest od rana / Renifer - tak zwie ją tato / Więc z różkami Reni lata / Różki ma na głowie śliczne / Całe ciało dynamiczne... Drugą specjalnością pisma jest tworzenie metaforycznych określeń wykorzystujących polskie tłumaczenie obcojęzycznych nazw zespołów. Na tej zasadzie będące w ciąży członkinie Spice Girls zostały ostrymi mamusiami , The Prodigy - stali się cudownymi narwańcami, Loona - księżycową załogą, a atletyczny ochroniarz tego zespołu - okrąglutkim jak księżyc w pełni. Metafory można urabiać od brzmienia nazwy (Boom Box to boombowy zespół), albo treści określanego dzieła (Sukces "Titanica" zalał wszystkich). Z kolei redakcja Dziewczyny uwielbia igrać znaczeniem słowa „dziewczyna” oraz frazeologizmami i „skrzydlatymi słowami”, w skład których ten wyraz zwykł wchodzić. Np. tytuł Bądź śliczna z dziewczyną wykorzystuje utarte „śliczna dziewczyna”, a stanowiące komentarz do zmiany szaty graficznej pisma zdanie: Wiadomo, że każda dziewczyna zmienną jest , dlatego i nasza postanowiła zmienić swój wygląd.- początek znanej arii. Na podobne koncepty zdobywają się i inne redakcje - np. Machina , tworząc tytuł, wykorzystała dosłowne znaczenie nazwiska bohatera artykułu, Stevena Kinga: Strach is King.
Opisane „znaki rozpoznawcze” dostarczają też rozrywki, jak i wszystko, co „nie jest na miejscu”, zaskakuje - ale równocześnie nie jest niebezpieczne (tzn. w dziedzinie języka - nie niszczy spójności wywodu). Element rozrywkowy musi więc być dwuznaczny. Jednym swym znaczeniem sprawiać niespodziankę, drugim - nie. Na tej zasadzie zaskakiwać może np. eufemizm, ale tylko wtedy gdy jest równocześnioe ironiczny: kraina pełna była wtedy smoków i innych nie zawsze przyjaznych stworzeń [B], Pokaźny arsenał broni pomoże zdystansować konkurencję [P]. Nie widzę natomiast nic atrakcyjnego w zwykłym eufemizmie użytym np. z obyczajowych względów (mieć problem alkoholowy [D], pracownica agencji towarzyskiej [M]).
Ze względu na tę atrakcyjną dwuznaczność, redakcja Popcornu z upodobaniem używa ploke (powtórzenie wyrazu - ale w innych znaczeniach: Zanim zaczną rodzić dzieci, muszą jeszcze urodzić nową płytę; Nowy zespół [...] proponuje Wam dzisiaj nie całkiem normalną zabawę, dlatego że sam nie jest całkiem normalny!) bądź chwytów zbliżonych (Łamią wszelkie konwenanse i kobiece serca.; były to dni bardzo burzliwe. Zarówno jeśli chodzi o warunki meteorologiczne, jak i o atmosferę w grupie). Pożądanymi chwytami są też inne jeszcze powtórzenia wyrazów skojarzone ze zmianą ich znaczeń lub znaczeniowych odcieni (diafora: obrazy o ludziach i dla ludzi. [M], antymetabola: Lepszy okropny koniec, niż okropność bez końca [D]).
Przyjemnie zaskakujące może być też napotykane w Machinie niespodziewane nadanie nowego - ale przecież zasadniczo możliwego - znaczenia utartemu frazeologizmowi ("Rubin" [...] Telewizor słynny również ze swych wybuchowych skłonności), terminowi (Jestem pisarzem egzystencjalnym: piszę dla pieniędzy, [...], mikrokomputer wydawał się niepełnosprawny), a nawet stworzonemu ad hoc skrótowi (3xT -- Totalna Toporna Tandeta). W umyśle odbiorcy wciąż (choćby na zasadzie skojarzenia) pozostaje znaczenie pierwotne lub bardziej prawdopodobne - a więc dwuznaczność jednak i tu istnieje.
Jeszcze jednym sposobem jej zachowania jest momentalne odsłonięcie konwencjonalności utartego frazeologizmu połączone z chwilowym i niecałkowitym powrotem do jego znaczenia dosłownego, z którym mamy do czynienia w momencie nietypowego, paradoksalnego użycia. Oto dwa przykłady z Dziewczyny: Dla ładnych butów warto stracić głowę („stracić głowę” to znaczy: „zaszaleć, kupić je drogo”, ale przecież zestawienie uświadomiło i fakt ze „nogi” i „głowa” stanowią przeciwstawne elementy ciała, a więc jakoś zwróciło uwagę na fizyczną możliwość „utraty głowy”); Flirt związany jest często z ruchem na świeżym powietrzu, bowiem trzeba w znoju uganiać się za różnymi obiektami. To z pewnością wzmocni mięśnie nóg, ale może osłabić serce (albo je wręcz złamać) (zestawienie „wzmocnienia mięśni nóg” ze „złamanym sercem” też każe ten frazeologizm przez moment rozumieć i w zgodzie ze znaczeniem słownikowym, i dosłownie). Podobnie skonstruowano reklamowy slogan z Jestem: Ona chudnie w oczach - o coraz cieńszych podpaskach.
Umieszczenie frazeologizmu w nietypowym kontekście każe przywoływać także znaczenia wyrażeń różnorako pokrewnych: płyta dla grzecznych i niegrzecznych dziewczynek [D] (tu „niegrzeczność” zarazem w znaczeniu „złego wychowania” i negatywnego społecznego statusu, analogicznie do treści angielskiego „bad boys”); Spodnie w panterkę, puchowa kurtka, solidne buty. Nikt nie będzie miał wątpliwości, że jesteś "twardą sztuką" [D] - tu „twarda sztuka”, czyli „trudna do poderwania” została skojarzona z wizerunkiem wojskowego „twardziela”. Podobną semantyczną zasadę przywołuje zdanie z Machiny: Już "od wczoraj" potrzebne są zmiany w sposobie myślenia o tym, czym właściwie jest wykształcenie. Krwi nikt pewnie nie będzie rozlewał, ale wylany zostanie ocean zatrutego atramentu i krokodylich łez.
Toż samo co z frazeologizmami można robić z poszczególnymi wyrazami. Na przykład, układając je w figury i powtórzenia oparte na współbrzmieniu: poliptoton (Hi Street eksploduje Dynamika dynamitu [P]), aliterację (Płyta [...] może bardziej pastelowa, bardziej popowa, ale z pewnością równie przebojowa [P]), paronomazję (Obiadek: suszy ich na ulubione sushi [P]). „eksplozja” będzie oznaczać wtedy i wybuch, i grę; „pastelowość” stanie się pokrewna „popowości” i „przebojowości”, a „suszyć” będzie określać i kaca (pragnienie), i głód.
W tym miejscu znowu można zadać sobie pytanie, czy ta dominująca w stylu pism młodzieżowych wszechogarniająca dążność do dostarczania rozrywki ***11/ poprzez igranie skojarzeniami, znaczeniami, eksponowanie wieloznaczności, niestałości sensów też nie ma szerszego, światopoglądowego znaczenia, zwłaszcza że od tak rozumianej językowej zabawy zasadniczo wolna jest preferująca wartości katolickie Droga a prawie (bo nie w tym, co dotyczy metafor przydatnych przy reklamie kosmetyków) wolne Jestem - także ceniące wartości dość konserwatywne, takie jak rodzina, kariera zawodowa, status życiowy.
Jest wszelako taka cecha stylu, która jest wspólna dla wszystkich omawianych czasopism: dążność do ozdobności - trudno wytłumaczalna, bo sprzeczna przecież z dziennikarskim profesjonalizmem.
Chodzi mi głównie o wszechogarniający duch pleonazmu. Wyraża się on nie tylko w używaniu tej figury (czasem zgrabnym: Spadnie na ciebie część obowiązków domowych [...] Im prędzej się z nimi uporasz, tym prędzej będziesz mieć je za sobą! [P]; plastyka jest obecnie najbardziej zamknięta, elitarna i hermetyczna. [M]), ale i poprzez mnogość powtórzeń - począwszy od prostego epizeuksis (wasze życie to muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka... [P]) , czy poliptotonu (I cieszę się, że jesteście ciekawe, bo ciekawi żyją pełniej i mądrzej; warto pokochać swoje piegi, bo piegi są śliczne [D]), na bardziej skomplikowanych skończywszy. Mówiąc inaczej, powtarza się nie tylko jeden, konkretny wyraz, ale po trzy lub cztery razy powtarzać się może (za każdym razem przynosząc podobną treść) prawie każda cząstka zdania wyrażana rzeczownikiem lub przymiotnikiem: podmiot (Wnikliwe są satyryczne teksty Dana Abnormala i wnikliwie konsekwentne muzyczne eksperymenty nawiązania, pastisze, grepsy. [M]), przydawka (bardzo gwałtowne, intensywne i mocne pieszczoty [B]; Ciemna, duszna, gwałtowna literatura [M]; Zgranie [...] najlepiej widać właśnie w sytuacjach najtrudniejszych, nietypowych, nieoczekiwanych [D]; jesteś normalnym, fajnym, wrażliwym i wartościowym człowiekiem, [P]), orzecznik (słyszę w domu, że jestem najgorsza, najbrzydsza, najgłupsza. [P]; Są niebezpiecznie przystojni, wybuchowi i szalenie profesjonalni), dopełnienie (człowiek wyraża miłość, przywiązanie, bliskość i radość bycia z drugą istotą [J]), a nawet całe zdania cząstkowe w zdaniu złożonym ( przechodzisz też coś w rodzaju depresji. Wtedy świat widzi się w czarnych kolorach, najbliżsi zamieniają się we wrogów, a nawet najdrobniejsza przeszkoda urasta do niebotycznych rozmiarów.[P]). Podobieństwo treści cząstek powtarzanych polega na bliskoznaczności sensu stricte, inkluzywności lub gradacji sensów. Niekiedy zdarza się prawdziwe wirtuozerstwo: To właśnie oni wnieśli nieco ekspresji, humoru i groteski w smutną, mroczną i metafizyczną sztukę twórców kościelnych i opozycyjnych. [M] - powtórzenie wg. wzoru: 3+3+2 z odwróconą gradacją w pierwszej, a właściwą - w drugiej trójce.
W omawianych czasopismach - uogólniając - zaznacza się skłonność do ozdobnej składni (Taki mały krzyż przy polnej drodze [...]. Powiedziałbyś, że zbyt prosty, skromny, by świętości być znakiem [Dr]; Na wyspie występuje kilkanaście odmian cyprysów i ogromnie dużo drzew oliwkowych, i te kolorowe kwiaty... zupełnie jak w raju. [B]) .Obecne są oczywiście i leksykalne środki stylistyczne, począwszy do stałych (chłopiec waszych marzeń, słodki chłopak [D]), zdobniczych (powłóczyste spojrzenie, promienny uśmiech [D]), czy złożonych ( złotomiodowy brąz [J]) epitetów, a na rozwiniętych metaforach skończywszy. Najpopularniejsze są wszelkiego typu ożywienia (GRZECH - czyli zło, jest bardzo przebiegły. Czasami ukrywa się pod postacią tzw. mniejszego zła lub po prostu dobra. Nie zawsze jest czarny, często przebiera się za szarość, dlatego tak łatwo wpaść w jego sidła. Stara się, żeby granica między nim a dobrem była niezauważalna [Dr]), ale zdarzają się hiperbolizacje (Runął już mit, który od wielu lat towarzyszył podkładowi, że zatyka pory skóry.[J]) synekdochy, metonimie i inne, niekiedy w całkiem złym guście (mężczyźni są "biedni", bo zawsze muszą, gdyż ich ciała rozrywane są gejzerami pożądań [J]) - metaforyką dokładniej zajęliśmy się przy innej okazji.
Wszystko to sprawia, że język omawianych pism, poza tym, że pragnie im nadać światowy - lub swojski charakter, że z mniejszym lub większym powodzeniem pragnie je zbliżać do swego czytelnika, że pragnie stać się sprawnym i sugestywnym narzędziem przekazu określonej (lub każdej możliwej) ideologii oraz dostarczyć rozrywkowego relaksu - jest też po prostu pstry.

PRZYPISY

1/ Dane wg. „Katalog mediów polskich 1998”;
2/ W nawiasach kwadratowych podano źródło cytatu. [D] - Dziewczyna, [Dr] - Droga , [B] - Bravo, [P] - Popcorn, [M] - Machina, [J] - Jestem,ale tylko tam, gdzie informacja o lokalizacji cytatu nie jest podana w tekście, a jest istotna.
3/ Styl ten wyczerpująco opisał Jerzy Bralczyk w swojej książce, w tym aluzje erotyczne [Bralczyk 1996, s. 92].
4/ Jak zresztą i w całej „Dziewczynie” - kwestie „damsko-męskie” zajmują tam do 25% zawartości numeru [patrz Szocki J, s. 121]. Józef Szocki celnie scharakteryzował też podejście „Dziewczyny” do tego tematu.
5/ Koncept najprawdopodobniej zaczerpnięto z telewizyjnej reklamy czekolady „Dove”. W ogóle chwyt wskazywania na równocenność odczuć seksualnych i smakowych często pojawia się w reklamie napojów i żywności.
6/ Na cechę tą niejednokrotnie zwracano uwagę, ostatnio - w wymienionej w „LITERATURZE” pracy Haliny Zgółkowej.
7/ Za artykułem Grażyny Majkowskiej i Haliny Satkiewicz można je nazwać słowami-zaklęciami [Majkowska G., Satkiewicz H, s. 188]. Spora część tych słów ma charakter wartościujący - por. listę Haliny Zgółkowej [zob. Zgółkowa H., s. 182] .
8/ Naruszanie decorum jest ulubionym chwytem np. punkowo-anarchistycznych zinów [zob. Kajtoch W., 1999, s. 70-72].
9/ Charakterystyka propagandy socjologicznej (J. Ellul), zob. Dobek-Ostrowska B., Fras J., Ociepka B., s. 31.
10/ Por. np. pracę Ewy Bobrowskiej i podaną tam bibliografię.
11/. Jak zauważył A. Magdoń „duch zabawy” w ostatnich latach właściwy jest dla znacznej części polskiej prasy [patrz LITERATURA]

LITERATURA

Abrahams Roger D., 1979, Złożone relacje prostych form, Pamiętnik Literacki, z. 2, s. 321- 342
Bobrowska E., 1998, Obraz oddziaływania mass mediów na młodzież, w: Strykowski W. [red.], Media a Edukacja, Poznań, ss. 269-277;
Bralczyk J., 1996, Język na sprzedaż, Warszawa;
Dobek-Ostrowska B., Fras J., Ociepka B., 1997, Teoria i praktyka propagandy, Wrocław 1997;
Dziki S., Chorązki W., Maczuga J., Płaneta P., 1998, Katalog mediów polskich 1998, Kraków;
Jarowiecki J., 1997, Zmiany w prasie dla dzieci i młodzieży w Polsce w latach 1989-1995, [w:]
Jarowiecki J., Studia nad prasą polską XIX i XX wieku, Kraków;
Kajtoch W., 1999, Świat prasy alternatywnej w zwierciadle jej słownictwa, Kraków;
Magdoń A., 1995, Duch zabawy w mediach,Zeszyty Prasoznawcze, nr 3-4, s. 7-16;
Majkowska G., Satkiewicz H., 1999, Język w mediach, [w:] Pisarek W. [red.], Polszczyzna 2000. Orędzie o stanie języka na przełomie tysiącleci, Kraków, ss. 252-261;
Szocki J., 1996, Prasa dla dzieci i młodzieży. Czytelnictwo i funkcja, Zeszyty Prasoznawcze, nr 3-4, s. 115-123;
Zgółkowa H., 1999, Język subkultur młodzieżowych [w:] Pisarek W. [red.], Polszczyzna 2000. Orędzie o stanie języka na przełomie tysiącleci, Kraków, ss. 181-196;

Uwaga!!!
Niniejszy tekst (w wersji skróconej) pod tytułem: „Odlotowe bez dwóch zdań! Kultura języka, stylu, perswazji w czasopismach dla młodzieży” ukazał się w: „Zeszyty Prasoznawcze” 1999/3-4, s. 79-102. Natomiast w wersji tu prezentowanej złożony został w bibliotece Ośrodka Badań Prasoznawczych w Krakowie - ul. Filipa 25, 31-150 Kraków