Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

O Poezji

   O ,,Białej Magii''...
   ,,Kołysanka''...
   ,,Kot w pustym...''
   ,,Piosenka o...''
   "Oeconomia divina"...
   "U wrót doliny"...
   Presymbolizm, symbolizm...


Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

"U wrót doliny" Zbigniewa Herberta


Neoklasycyzm Zbigniewa Herberta ma cztery aspekty: poetycki, ideologiczny, tematyczny i pragmatyczny
Pierwszy zawiera się w dążeniu do mówienia językiem maksymalnie prostym. Opowiedziana w wierszu historia, czy też wyprowadzony wywód myślowy - (wprost, bezpośrednio) sformułowany jest w stylu nieozdobnym. Pod wypowiedzią tą - a to już cecha nieneoklasycystyczna - ukryty jest komunikat szerszy ***1/. Stąd też, to co w wierszu Herberta powiedziano dosłownie - zazwyczaj jest znakiem głębszej myśli, jest tzw. "wielką metaforą".
Aby dojść do treści ukrytych, należy częstokroć traktować utwór jako realizację konwencji "liryki roli". Przy analizie zwracać więc uwagę należy na to, kto właściwie w wierszu mówi, ile osób mówi i wypowiedź której z nich można traktować jako posiadającą autorską akceptację. Ponadto niezbędnym jest uwzględnienie treści najczęściej przypisywanych historycznym lub mitologicznym sytuacjom, które w utworze opisano.
Drugi aspekt neoklasycyzmu w tym się zawiera, że dla Herberta wypowiedź poetycka nie jest zabawą. Pisze więc o problematyce wielkiej, uniwersalnej ale - co istotne (i mniej klasycystyczne) - mogącej być ważną i osobiście dla niego (tj. o problematyce aktualnej).
Po trzecie - Herbert z upodobaniem korzysta z zasobu tradycji kultury europejskiej: z licznych motywów mitologicznych, religijnych, związanych z wielkimi dziełami przeszłości. Każda taka aluzja poszerza zawartość myślową wiersza o treść konotacji i skojarzeń związanych z tym elementem tradycji, ku któremu odsyła.
Na koniec - jak to się okazało zwłaszcza w latach osiemdziesiątych i później - Herbertowi nie były obce (jak poetom renesansu, czy oświecenia) ambicje wychowawcy, polityka, moralizatora.
Pamiętając o tych uwarunkowaniach spróbujmy przeczytać wiersz "U wrót doliny".
Pierwsze trzy zwrotki są przede wszystkim wstępnym zarysowaniem sytuacji. W zasadzie już od początku wiemy, że mowa tu o Sądzie Ostatecznym, że tytułowa dolina - to Dolina Jozafata. Napomknięcie o tych, którzy przyjdą z kronik, bajek i żywotów świętych oraz przypominający poezję średniowieczną gramatyczny rym z pierwszych wersów ( popiołów - aniołów ) - czynią to wrażenie nieodpartym. Zarazem jednak, od razu nabieramy również podejrzeń, że mowa tu nie tylko o Sądzie Ostatecznym. Motywy: deszczu gwiazd i łąki popiołów, świst eksplozji oraz późniejsze napomknięcie o wcześniejszej śmierci zwierząt - czytelnikowi tomu "Hermes, pies i gwiazda" (1957), z którego pochodzi omawiany wiersz, kazały myśleć także o współczesnej wersji katastrofy ludzkości; o atomowej zagładzie.
Koniec lat pięćdziesiątych był w Polsce nieomal okresem antynuklearnej histerii - zwłaszcza że strach przed atomowym końcem wspaniale współgrał z głoszącą beznadziejność filozofią egzystencjalistyczną, która właśnie dotarła do nas i zaowocowała modą mającą swój wpływ i na "Solaris" Lema, i na film "Ostatni dzień lata" Tadeusza Konwickiego, i na ówczesną młodą "czarną literaturę" pokolenia "Współczesności".
Atomowe aluzje od razu też likwidowały możliwość jednoznacznego rozpoznania i dosłownego odczytania sytuacji zarysowanej w wierszu: wiersz nie mógł być zrozumiany jako po prostu opis Sądu Ostatecznego, skoro ujęcie owego Sądu przypominało tu współczesne cywilizacyjne niepokoje. W momencie ich rozpoznania - czytelnik mógł już potraktować ukazaną sytuację wyłącznie metaforycznie. Czego miała to być metafora?
Z pewnością - przemiany . O swoistej, generalnej przemianie "stanu istnienia" ludzkości opowiada przecież zapowiedź "końca świata" formalnie, dosłownie tu opisywanego. Motyw "atomowego niebezpieczeństwa" kazał jednak myśleć w 1957 roku (i każe myśleć nam - czytelnikom współczesnym) i o przemianie mogącej zajść lub wręcz zachodzącej "tu i teraz".
Następnych danych na temat owej przemiany dostarcza bliższe przyjrzenie się realiom rzeczywistości w wierszu zarysowanej
Krzyk matek od których odłączają dzieci oraz motyw odbierania przyniesionych przez ludzi rzeczy kojarzy się niedwuznacznie z opisami przyjmowania transportów w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. W tym momencie możemy już śmiało uznać, że ukryte pod dosłowną rzeczywistością wiersza informacje o przemianie (o której naprawdę tu mowa) wskazują po pierwsze - że jest ona nieodwracalna jak śmierć, po drugie - że ma raczej historyczny niż metafizyczny charakter.
Następnych danych dostarczają kolejne protesty ludzi, którzy mają być zbawieni pojedynczo . Zatem przemiana ma - jak się zdaje - likwidować: związki rodzinne ( matki od których odłączają dzieci ), związki uczuciowe ( staruszka niesie / zwłoki kanarka ), poczucie obowiązywania prawa ( nawet drwal / [...] przyciska siekierę do piersi / [...] nikt nie ma prawa / - powiada - / nie oddam ). I fakt jeszcze jeden, o którym wnioskować można z pewnych cech osobowości narratora-sprawozdawcy, całą sytuację opisującego...
Słusznie pisze Stanisław Barańczak, że sceneria Sądu Ostatecznego prezentowana jest nam przez podmiot mówiący, który posługuje się stylem współczesnego sprawozdawcy radiowego, z użyciem zwrotów przypominających niemalże transmisje z meczów sportowych czy pierwszomajowych pochodów ***2/. (Dla nie pamiętających już tych czasów warto przytoczyć fragment szczególnie przypominający relację z takiej uroczystej demonstracji: przenieśmy się wzrokiem / do gardła doliny - tak może mówić tylko ktoś, stojący na podwyższeniu, np. trybunie; jest to jak nam wyjaśniają - stwarza wrażenie reporterskiego "wyłapywania" informacji "na gorąco"). Ale z naszego punktu widzenia jest ważniejsze, że ów sprawozdawca to ktoś, kto człowieczą miłość, przywiązanie i poczucie sprawiedliwości odczuwa jako nieprzyzwoitość (takie rzeczy), a potworny krzyk kobiet jest w stanie porównać do źrodła żywej wody , ktoś w pełni utożsamiający się z aniołami stróżami [...] mającymi ciężką robotę . Kim jest?
Raczej nie jest aniołem. (Nie mówi "mamy ciężką robotę", a "mają ciężką robotę".) Jest zatem człowiekiem. A że i jemu, i jemu podobnym (do których się zwraca) obce są uczucia miłości, przywiązania, sprawiedliwości - należy uznać, że chyba już odbył przemianę, o której była wyżej mowa.
Ostatecznym odkryciem odbiorcy omawianego wiersza powinno być więc wrażenie, że sytuacja przedstawiona w "U wrót doliny" jest metaforą takiej przemiany ludzi, która: a) jest nieodwracalna, b) ma charakter historyczny, c) likwiduje związki rodzinne, d) likwiduje związki uczuciowe, d) likwiduje poczucie prawa, e) rodzi moralne potwory.
I na tym zapewne kończył lekturę wiersza przeciętny czytelnik polski w 1957 roku, i na tym kończy ją dzisiaj. Jest w stanie pochwycić tylko niektóre sensy ukryte pod obrazem ukazanym w wierszu. "Wielka metafora" ma dla niego charakter symboliczny, niedopowiedziany. Ale czy to właśnie o to i tylko o to chodziło Herbertowi?
Otóż wydaje się, że istniała i istnieje grupa odbiorców, która treść metafory może doprecyzować. Przede wszystkim są to miłośnicy twórczości poety. Z pewnością nie uchodzi ich uwadze, że np. w wierszu "Prolog" (opublikowanym w roku 1969, ale być może napisanym wcześniej) Herbert gestowi "porzucania pamiątek" przydawał nader konkretną treść.
Otóż w "Prologu" - osamotnionemu, nie chcącemu pogodzić się z nowym, powojennym porządkiem akowcowi anonimowy "Chór" (w domyśle: chór większości, chór tych, którzy de facto opowiedzieli się po stronie nowej władzy) proponował: Wyrzuć pamiątki. Spal wspomnienia i w nowy strumień życia wstąp . Wygląda więc na to, że w języku Herberta "zachowanie pamiątek" jest znakiem dochowywania wierności ideałom ***3/.
Można także przypuszczać, że w opisanej w omawianym wierszu przemianie od dawna dostrzegał polityczną treść każdy z czytelników, "wtajemniczonych" w polską, antykomunistyczną myśl emigracyjną. Np. czytelnik "Innego świata" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego mógł - czytając "U wrót doliny" i obserwując amoralizm narratora-sprawozdawcy wspomnieć o tzw. "Wielkiej Przemianie", którą zdaniem narratora "Innego świata" system komunistyczny gotował ogółowi Rosjan, następnie - Polaków, a w perspektywie - całej reszcie ludzkości ***4/.
W 1957 roku i w ogóle do roku 1989 nie było jednak takich odbiorców zbyt wielu. Obecnie - sądzę - nawet przeważają, zwłaszcza że znamienna ewolucja, którą po roku 1980 przeszła twórczość Zbigniewa Herberta każe i we wcześniejszej jego twórczości (skrępowanej cenzurą) dopatrywać się ukrytych, aktualnych treści politycznych ***5/.
Wydaje się zatem, że w wierszu Zbigniewa Herberta "U wrót doliny" możemy wyróżnić trzy warstwy treściowe: (A) dosłowną, (B) metaforyczną dostępną ogółowi czytelników, (C) alegorycznych treści dostępnych dla niewielkiej, wybranej grupy czytelniczej. Utwór ten zatem stanowi: - A) poetyckie rozważania nad możliwym wyglądem końca ludzkości, - B) uniwersalne rozważania o wszelkich generalnych przemianach w historii ludzkości, takich, kiedy walą się w gruzy światopoglądy i systemy moralne, - C) polityczne oskarżenie systemu komunistycznego.

Przypisy:

***1/. Jest to ujęcie - moim zdaniem - zgodne z pracą Edwarda Balcerzana "Poeta wśród ideologii artystycznych współczesności (Zbigniew Herbert)" stanowiącą rozdział III książki: E. Balcerzan: "Poezja polska w latach 1939-1965. Część II - ideologie artystyczne", Warszawa 1988, WSiP. Dużo zaczerpnąłem z książki Stanisława Barańczaka: "Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta", Oficyna Literacka 1985, lub wydanie II, Wrocław 1994, częściowo wykorzystałem szkic Janusza Maciejewskiego: "Zbigniew Herbert: "U wrót doliny"" w: "Czytamy wiersze", zbiór interpretacji pod red. J. Maciejewskiego, Warszawa 1970, LSW, ss. 301-308. Niektóre myśli zaczerpnąłem również z monografii Andrzeja Kaliszewskiego: "Gry Pana Cogito" Kraków 1982 WL i wydania następne. Pożyteczna metodycznie jest jego broszura "Zbigniew Herbert (Portret krytyczny autora, analiza wybranych wierszy, bibliografia), Kraków 1993, Sponsor.
***2/. Cyt. S. Barańczak: "Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta", Wrocław 1994, s. 172.
***3/. Por. S. Barańczak: op cit. s. 73. Cytat z wiersza Herberta wg.: Zbigniew Herbert "Prolog" w Andrzej Lam: "Kolumbowie i współcześni. Antologia poezji polskiej po 1939", wyd. II zmienione, Warszawa 1976, Czytelnik. Cytaty z "U wrót doliny" także wedle tego wydania.
***4/. Na temat "Wielkiej Przemiany" porównaj Gustaw Herling-Grudziński: "Inny świat. Zapiski sowieckie", Warszawa 1989, s. 92-93. Patrz także na ten temat - Wojciech Kajtoch: ""Lagry i łagry" - problematyka obozowa w IV klasie LO (Tadeusz Borowski, Gustaw Herling-Grudziński, Aleksander Sołżenicyn)", Kraków 1994, tu s. 19.
***5/. Zgodnie zresztą z sugestiami Stanisława Barańczaka.

Uwaga: niniejszy tekst ukazał się w czasopiśmie "Koniec Wieku. Pismo Filozoficzno-Artystyczne nr 12/13, Kraków 1999, s. 66-70.