Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

O Poezji

   O ,,Białej Magii''...
   ,,Kołysanka''...
   ,,Kot w pustym...''
   ,,Piosenka o...''
   "Oeconomia divina"...
   "U wrót doliny"...
   Presymbolizm, symbolizm...


Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

„Kot w pustym mieszkaniu" Wisławy Szymborskiej


W „Szkicu do erotyku współczesnego" pisze Stanisław Różewicz: [...] najplastyczniejszym / opisem chleba /jest opis głodu [...] źródlanym /przeźroczystym opisem wody / jest opis pragnienia [...] brak głód / nieobecność / ciała / jest opisem miłości. {1} Parafrazując jego słowa można by powiedzieć, że "najsugestywniejszym opisem tajemnicy jest zapis nieświadomości jej istnienia". Tajemnice przybliża się - także unaoczniając reakcje tych, którzy są wobec nich całkowicie bezbronni (podobnie, okrucieństwo kata zasugerować można - słabością ofiar, niesprawiedliwość - ogromem krzywd). Jest to w gruncie rzeczy jeszcze jedna możliwość zastosowania lirycznej konwencji pośredniości.
Właśnie ją wybrała Wisława Szymborska, chcąc poetycko zmierzyć się z samotnością i śmiercią. Natomiast formalnie rzecz biorąc - ten wiersz jest przykładem liryki oscylującej między konwencjami roli a maski i powinniśmy go odczytywać podobnie jak np. "Piosenkę o porcelanie" Czesława Miłosza.
Podmiotem mówiącym utworu jest kot czy też ktoś wczuwający się w "osobowość" i świadomość domowego kota, to znaczy: w ich wizję, którą zazwyczaj ludzie mają. Dwuznaczność i konieczna, i zamierzona. Zauważmy:
- Tam gdzie podmiot mówi o sobie, istnieje możliwość przekładu użytych w wierszu form bezosobowych czasownika na czasowniki w pierwszej osobie (zamiast: Do wszystkich szaf się zajrzało./ Przez półki przebiegło. / Nawet złamało zakaz i rozrzuciło papiery. {2)- można byłoby napisać: „Do wszystkich szaf zajrzałem, przez półki przebiegłem, nawet złamałem zakaz...", ale właśnie to form bezosobowych użyto.
- W opisie rzeczywistości względem podmiotu zewnętrznej, mieszkania, zachowano elementy swoiście „kociej" perspektywy. Ograniczono się zatem do tego, co można zauważyć patrząc z poziomu kilkunastu centymetrów nad podłogą (Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, / także nie ta, co kładła.), rejestracji prostych wrażeń wzrokowych (wieczorami lampa już nie świeci) słuchowych ( Słychać kroki na schodach). Ale przecież podmiot (i bohater) utworu wie o czyjeś śmierci. Właśnie - wie! Tym, na ile ma jej świadomość, zajmiemy się za chwilę.
Może najbardziej wieloznaczny jest pierwszy wers: Umrzeć - tego nie robi się kotu. Kot wydaje się tu być tylko przedmiotem a nie podmiotem wypowiedzi. Jednak przecież znana jest nam możliwość mówienia do siebie, zwłaszcza tak utartych zwrotów jak „tego się nie robi", „dlaczego mi to zrobiłeś".
Powiedzmy sobie zatem, że podmiotem wiersza jest kot zantropomorfizowany, albo ktoś po kociemu myślący. Tylko... co to znaczy „myśleć po kociemu"?
Sądzę, że - wyjąwszy omówione wyżej, formalne wyznaczniki „spojrzenia na świat z punktu widzenia kota" - oznacza to w tym wierszu tyle co: myśleć po dziecinnemu, myśleć po kobiecemu, myśleć w kategoriach niesłychanie prostych.
Nasz kot jest dzieckiem przede wszystkim w trzeciej zwrotce. Każdemu poloniście, kiedy ją czyta, od razu na myśl nasuwają się strofy Bolesława Leśmiana: I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę, /Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę - // I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam / i sen wieczny odpędzam - i czuwam - czekam... („Urszula Kochanowska" {3}). I jest jasne, że tak samo, jak w przypadku oczekującej na przyjście rodziców Urszulki - tak i wszystkie nadzieje czy usiłowania bohatera "Kota w pustym mieszkaniu" nie zdadzą się na nic. Co z tego, że postępuje zgodnie z dotychczasowym życiowym doświadczeniem. Złamanie zakazu, porozrzucanie papierów z zasady powodowało pojawienie się właściciela - (Urszulka po codziennej krzątaninie szła bawić się z ojcem) teraz ustalony porządek rzeczy zostaje złamany: naiwna, dziecięca magia oraz standardowy (poprzez zasłużenie jeśli nie na nagrodę - jak Urszulka, to na karę - jak kot) sposób zwracania na siebie uwagi - zawodzą. Bo śmierć czyni sierotą i śmierć jest absurdem - łamie wszelkie reguły.
Niezbędna dla utrzymania wrażenia „zwierzęcości" podmiotu prostota myślenia widoczna jest również w użyciu: licznych zaimków nieokreślonych (coś się tu nie zaczyna, [...] coś się tu nie odbywa) i - rzadziej - kolokwialnej składni prostego dialogu (Co więcej jest do zrobienia. / Spać i czekać.) kojarzącej się z wierszami Mirona Białoszewskiego {4}. Dzieckiem-prostaczkiem wydaje się podmiot także, gdy próbuje sprowadzić fenomen śmierci do faktów ze swego - widać, że niewielkiego - doświadczenia: nie wie, że nieobecność tego, kto odszedł ma teraz inną jakość, niż kiedy po prostu wychodził (Ktoś tutaj był i był / a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma). Niedoświadczenie podmiotu nie równa się jednak niedoświadczeniu Poety, który w ten właśnie, nadzwyczaj sugestywny sposób uświadamia nam, że nic nie wiemy o śmierci i nic nas w życiu nie spotka takiego, z czego moglibyśmy coś więcej się o niej dowiedzieć.
W zwrotce pierwszej i trzeciej jest nasz kot, jak sądzę, po dziecięcemu, ale i po kobiecemu naiwny. Usiłuje przeciwstawić śmierci i swój egocentryzm, i leciutki egoizm: Tego nie robi się kotu. W tym wersie, jak już powiedziano, pobrzmiewa echo wyrzekań: „Jak mogłeś mi to zrobić...!?", „O mnie nie pomyślałeś...!?". A (tu w charakterze dowodu mogę się powołać głównie na potoczne doświadczenie) - to naprawdę bardzo kobiecy punkt widzenia; i częsty - bo mężczyźni w wirze „swoich spraw" niejednokrotnie zapominają o żonach i rodzinach.
Zważmy jednak: pretensje podobne są na miejscu, w przypadku, gdy krzywda uczyniona kobiecie wynika nie z wyroków losu, a z winy mężczyzny. Cóż jednak naturalniejszego, niż bronić się przed grozą Nieznanego poprzez próbę zredukowania jego sensów do sensów postępków ludzkich - tego co znamy i umiemy wartościować. Podjęta przez podmiot próba kończy się niepowodzeniem - bo śmierć nie zależy od nas i nie poddaje się etycznej ocenie, a nie sposób jej zbagatelizować.
Szczególnie przejmująca jest zwrotka końcowa: Podmiot ostatnie swe nadzieje wiąże z użyciem swoiście kobiecej (ale także dziewczęcej i dziecinnej) kokieterii (będzie się szło w jego stronę / jakby się wcale nie chciało, / pomalutku / na bardzo obrażonych łapkach). „Tak" - chciałoby się dopowiedzieć jego myśli - „ta broń przecież jeszcze nigdy nie zawiodła...". Ale my wiemy, że teraz zda się na nic - śmierć się nie da oswoić, śmierci nie można przekupić i naprawdę nie ma nią lekarstwa...
Poezja jest bardzo starą dziedziną działalności ludzkiej i trudno wymyślić w niej coś całkiem nowego. Dlatego wiersz omawiając, mogliśmy wskazać na najrozmaitsze paralele. Kończąc, jeszcze raz odwołajmy się do twórczości Tadeusza Różewicza.
Napisał on w 1948 roku mało dziś znany wiersz: „Rzeź chłopców" {5}. Opisano w nim, jak idące w Oświęcimiu na śmierć dzieci wołały: „Mamusiu! / ja przecież byłem grzeczny! / Ciemno! Ciemo!". I zapytywał poeta: Widzicie ich. Idą na dno / Widzicie ich małe stopy / poszli na dno Czy widzicie /ten ślad / drobne nóżki tu i tam. Nie wiem jak inni - ale ja widzę.
Ten wiersz Różewicza jest tylko po części opisem śmierci - bo przede wszystkim jest jednym z najbardziej, moim zdaniem, wstrząsających opisów zbrodni. Dlatego, że mowa tu o zbrodni uczynionej na niewinnych i nic nie rozumiejących. A że wiersz Szymborskiej, "Kot w pustym mieszkaniu", także mówi o krzywdzie uczynionej przez śmierć niewinnemu i nic nie rozumiejącemu - również jest przejmującym i sugestywnym obrazem okrucieństwa i bezsensu śmierci (obrazem - dodam - angażującym nieco spokojniejsze, bardziej niepozorne stylistyczne narzędzia, niż to czynił utwór Różewicza).
Szymborskiej chodzi jednak o zbrodniczość i okrucieństwo śmierci innej - normalnej, codziennej, nie przez ludzi zadanej lecz na zawsze wpisanej w porządek istnienia, grożącej nie tylko ofiarom morderców, ale po prostu nam wszystkim.

Przypisy:

{1}. Cyt. Stanisław Różewicz „Szkic do erotyku współczesnego", w „Poezja naszego wieku. Antologia wierszy publikowanych po 1918 roku" wybór i opracowanie Witold Kaliński, Warszawa 1989, PZWS, tu s. 332-333.
{2}. Tekst wiersza cytuję wedle 357 strony publikacji: „Radość czytania Szymborskiej. Wybór tekstów krytycznych", opracowanie Stanisław Balbus i Dorota Wojda, Kraków 1996, wyd. Znak. Zachęcam do skonfrontowania mojej interpretacji tego wiersza ze szkicem Mariana Stali „Kot i puste mieszkanie" na stronach 357-361 tego zbioru.
{3}. Wiersz ten doskonale znają (a przynajmniej znać powinni) nawet absolwenci szkoły podstawowej. Jest drukowany na 28 stronie popularnego podręcznika Kazimierza Krajewskiego: „Echo z dna serca. Podręcznik do kształcenia literackiego i kulturalnego dla klasy ósmej szkoły podstawowej".
{4}. Por. następujące wersy „Wywodu jestem'u" Mirona Białoszewskiego: jestem sobie / jestem głupi /[...] a co mam robić / jak nie wiedzieć.
{5}. Cyt.: Tadeusz Różewicz „Rzeź chłopców" w: T. Różewicz „Poezje zebrane", Wrocław 1971, Ossolineum, s. 151. Wiersz pochodzi z tomu "Pięć poematów" (1950).

Uwaga!!!
Tekst niniejszy jest drugim podrozdziałem artykułu: „Moje ulubione wiersze”, który ukazał się w: K. Strzelewicz [red.]; „Proza, proza, proza... Opowiadania, fragmenty, krytyka, eseje, publicystyka, notatki” t. V, Związek Literatów Polskich - Oddział w Krakowie, ss. 596, Kraków 1999; tu: s. 360-366;