Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

   Fan i Idol
   Problem warunków...
   Czasopisma...
   Rola języka
   Jezyk graczy
   Młodzież edukuje..
   Świat prasy...
   Co to jest zin?
   Językowy...


O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

Rola języka w kształtowaniu poczucia tożsamości subkultur młodzieżowych


Aby w pełni kompetentnie omówić problem zawarty w tytule tego referatu, należałoby najpierw metodami socjologicznymi zbadać owo poczucie tożsamości. Ponieważ jednak nie jestem socjologiem ponadto do - w różnym stopniu zamkniętych - środowisk skinów, punków, metalowców, radykalnych ekologów itd. trudno dotrzeć, w poniższym tekście prezentował będę raczej hipotetyczne rozważania o tym, które ze swoistych cech języka, którym posługują się czasopisma subkultur - ziny, mogą owo „poczucie tożsamości” umacniać.
Trzeba od razu zaznaczyć, że rola języka jest tu ograniczona. Największą rolę pełnią uznane za „kultowe” nurty muzyczne oraz (lub) wyznawana ideologia, po drugie - sposób ubierania się oraz przestrzeganie przyjętych w środowisku zachowań. Więc np. punkowcem czy punkiem jest (a częściej był - bo ta subkultura przechodzi kryzys) przede wszystkim ten młody człowiek, który gra i słucha lub tylko słucha punk-rocka lub muzyki hard-core; uważa, że proponowana mu przez dorosłe społeczeństwo droga życiowa (dorabianie się, pogoń za prestiżem, religia, instytucje: rodziny, państwa, armii, policji) nic nie jest warta, a zatem nic go w życiu nie czeka (hasło:no future), poza ewentualnie walką z zastanym systemem (anarchizm); ubiera się w kangurkę, glany, wąskie spodnie - getry - często ze zwisającymi luźno szelkami, nosi czub, irokeza czy dready, żyje na skłocie, dziurawi się, robi sobie dziary , jeździ na gigi, gdzie tańczy pogo, odwiedza giełdy czadowe i info- shopy, uczestniczy w dniach sprzeciwu i innych zadymach, sprayuje, urządza pokazy żonglerki, hodował szczurka a teraz - psa, jest w swojej załodze i brygadzie oraz bije skina gdziekolwiek go spotka. Dopiero na dalszym miejscu w hierarchii odrębności jest „mówienie po punkowemu” (a więc m.in. z użyciem takich wyrazów, jak wyżej zacytowane).
I tak też przypuszczalnie jest w każdej innej subkulturze młodzieżowej. Posługują się one bowiem raczej slangiem niż żargonem, język którego używają nie ma więc charakteru tajnego, jak np. grypserka. Można najwyżej mówić o pewnych elementach tajności. Tym bardziej nie jest ich język gwarą terytorialną, nie różni się więc od polszczyzny ogólnej ani systemem fonologicznym, ani fleksyjnym. Występują tylko różnice w słownictwie i pewne nawyki stylistyczne, swoiste zresztą dla całej, szeroko pojętej gwary młodzieżowej.
A jednak wspólnie używana przez grupę kontrkulturową leksyka i styl wypowiedzi mogą, jak sądzę, do pogłębiania jej poczucia tożsamości się przyczynić. Stwarzają bowiem następujące możliwości:
1) Nazwania (a przez to i wyodrębnienia z ogółu zjawisk) elementów wyglądu i trybu życia charakterystycznych dla subkultury oraz prowadzenia dyskursu o ulubionej muzyce.
2) Wyodrębnienia swojej grupy i siebie (jako jej członka) spośród grup analogicznych, jak również zaznaczenia ogólnośrodowiskowej solidarności.
3) Zaznaczenia - poprzez preferowanie pewnych sposobów mówienia a unikanie innych - swojej negatywnej postawy wobec świata dorosłych zgredów i młodych pozerów.
4) Zaznaczania i utrwalania swoistego światopoglądu poprzez konstruowanie tekstów, w których zawiera się pewne wartościowanie elementów rzeczywistości oraz sugerowanie istniejących między nimi związków. Mam na myśli takie konstruowanie, w ramach którego odbywa się świadome (co prowadzi do wzmocnienia perswazyjności) lub też mniej intencjonalne manipulowanie na znaczeniach leksemów.
Te wątki postaram się rozwinąć w dalszej części mego tekstu.

***


1. Istnienie specyficznego słownictwa obsługującego codzienne życie subkultury sprowadza się nie tylko do istnienia garstki odizolowanych wyrazów, pozwalających skonstatować, że punk nosi kangurkę, skin flejersa, metalowiec katanę lub skórę nabijaną kolcami lub gwoździami, skin ma na nogach martensy a metalowiec i punk glany. Z kolei skin kiedy tańczy, to skankuje, metalowiec moshuje, uprawia (wraz z punkami) stage diving lub headbanging, co dobrze mu idzie gdy jest tęgim pióraczem, a w drodze na koncert musi uważać aby go nie skrojono. Dziedziny bytowania powołują do życia całe rodziny wyrazów. Np. ze słowem zadyma - wiążą się: dymy, dymienie, zadymiarz i demonstracje zadymiarskie; termin squatting - powołał do życia skłot, skłotersa, skłotowanie, zaskłotowanie czegoś, stosunki międzyskłotowe. Granie czadu wiąże się z pokrewnymi: czadzik, czaders, czadowanie, czadzenie, czadmen, utwory czadowne, rzeczy czadowe; a z załogą - założka, załogant, załogantowanie i miejsce załogancko obskurne. Warto odnotować fakt, że powyższe słownictwo nazywa niekiedy byty nieistniejące. W warunkach polskich flejers nie różni się niczym od skóry, jeżeli nie umieszczono na tych kurtkach napisów, a glany od martensów, bo w roli tych i tych często występują wojskowe trzewiki z demobilu. Z kolei obecność rodziny wyrazów świadczy o ważności danej instytucji dla członków subkultury.
Terminologia muzyczna natomiast ma wiele cech profesjolektu. Gdy mówimy o określeniach instrumentów (wiosło, gary, drumy, perka), sprzętu (piec), ról muzyków w zespole (pałker, szarpidrut, wioślarz, wiosłowy, basmen lub bassman), produktów (np. demo, demos, demówka, kompilacja, cover, promówka, reh-tape) czy instytucji życia muzycznego (stajnia, distro lub distri, gig), zauważamy, że jest to terminologia uniwersalna dla całej tzw. sceny niezależnej. Choć bywają i wyjątki - żaden zespół prócz metalowego nie nazwie się hordą, a klubu gdzie gra - ubojnią czy mordownią . Wyjątków tych jest zdecydowanie więcej, gdy uczestnicy danej subkultury przechodzą do opisu swej ulubionej muzy, czy muzoli. Pojawiają się specyficzne określenia typów śpiewu (growling, toastowanie, śpiew torturowy lub charczący, vokal brudny, blackowe pohukiwanie, wrzaski czy skrzeki), gry, brzmienia itd. (walec, sieka lub siekańsko, wyziew, wymiot, łojenie, rzeź, chora rzeż, zaciężenie, feeling, siara, deathowe łomoty itd.). Terminy te i inne (np. fankowanie, moonstompowanie), bądź zaczerpnięte z języka „dorosłych” muzyków, bądź standardowej polszczyzny układają się następnie w systemy terminologiczne, za pomocą których zinowi recenzenci są w stanie dość precyzyjnie (więc trudno w tym wypadku mówić o kodzie ograniczonym) opisać muzykę ulubionych zespołów. Ulubionych - więc „swoich”, ustawiczne słuchanie których jest wyznacznikiem przynależności do subkultury. Należy tu wspomnieć, że najistotniejszym elementem opisu jest zidentyfikowanie utworu jako przynależącego do danego muzycznego kierunku: czy to Oi!, Ska, Punk, Black lub Death Metal, niezliczonych pododmian (np. Black Viking Metal) i skrzyżowań (Oi/Punk, skank, mix ska z folk itd.).
2. To właśnie nazwa kierunku muzycznego lub nazwa subkultury (np. w wypadku muzyki i środowiska punk - są one takie same, natomiast środowisko skins słucha muzyki Ska) stają się ważnym językowym narzędziem wyodrębniania się spośród innych subkultur i ogółu społeczeństwa. Jeśli są krótkie, można uczynić z nich morfem dołączany do różnych określeń i wskazujący na specyfikę zjawisk oznaczanych. W ten sposób mowa już o punk-bandach, punk- piknikach, punk-czytelnikach, punk-party, muzyce punk, punk-szczeniakach, punk-rocku (także o ska-party, ska-scenie, ska-wywiadach, ska-elicie, skazinach itd, ), można następnie utworzyć przymiotnik (punkowy), przysłówek (punkowo), dalsze neologizmy (punkowiec, niepunkowy, anarchopunkowy, staropunkowy - od punk; skankować, skankers - od ska; skinowanie, skinówa, skinzin, zaskinienie - od skin itd.), a nawet określenia silnie ekspresywne (punksiol, skinol).
Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia i wtedy gdy nazwa kierunku nie jest tak dla operacji słowotwórczych dogodna. Weźmy na przykład muzykę „metalową” (Death Metal, Black Metal, Heavy Metal, Trash Metal, grind, doom). Dwie pierwsze nazwy z wymienionych zostały przyswojone i wykorzystane na dwa sposoby. Albo spolszczeniu i dalszym przekształceniom uległ ich drugi człon ( Black metalowiec, black metalowy, banda polskich black syf metalowców, deathmetalowy, Death Metalowy, blackmetalowa poza, blackmetalówka, metalka, blackmetalowiec,, death metalmaniacs), albo zachowano i poddano różnorodnym przekształceniom tylko człon pierwszy (scena black, profesjonalnie zagrany death black, black na wysokim poziomie, lubić blacka, zakochałem się w blacku, blackowe darcie mordy, ortodoksyjny blackowiec, blakowy wykonawca, blackowe skrzeki, death, deathowy, włączać death'a, rąbanka deathowa, deathowe łomoty, deathciol, granie death-typowe ). Co ciekawe, przyswojenie zachowujące pisownię fonetyczną to stylizacja „na wiejskość”, która jest elementem ostrej krytyki kierunku (jelita blek metalu, za mało blekoty - zamiast „blackowości”, gościu chce po blekofemu, większość blekofców, grożny defmetalowiec.)
Skojarzenia z nazwą kierunku („metal” - „stal”) wykorzystuje się także przy określeniach metaforycznych akcentujących siłę muzyki (blok stali przygniótł mnie i po chwili straciłem przytomność - opis przeżycia estetycznego, przeżuwacze stali - o fanach) lub obowiązujący w tym środowisku etos rycerski (metalowa milicja dla twojej ochrony, żołnierze zakuci w stal) - z którym wiążę się i inne kluczowe słowo: „warrior” (prawdziwi Black Metal Warriors, Helish Warriors)
Świadomi wyjątkowości swego gustu „metalowcy” wolą jednak określać się jako „maniacy” (maniacy, maniacs, maniax) lub maniactwo, akcentować jedność i ekskluzywność środowiska (metalowa brać, grindowa brać, Black Metal Mafia). Z drugiej strony zarówno w ich slangu, jak i slangach innych subkultur spotyka się słowa o zakresie obejmującym parę subkultur: „scena” (scena punk, scena death, Ska scena, skinhead scena, podziemna scena), podziemie, underground (underek) lub kult (w znaczeniu „subkultura” a nie „pogląd”, „wiara”), co świadczy o odczuwaniu pewnej jedności wszystkich młodzieżowych subkultur.
Nie spotkałem natomiast w znanych mi zinach pary antonimicznej pozwalającej precyzyjnie oddzielić uczestników subkultury, „swoich” - od „obcych”, do niej nie należących na wzór opozycji rom - gadża, czy żyd - goj. Owszem, zaznaczała się niekiedy opozycja między słabym „ludkiem” a silnym „kolesiem” (happening - domki, drzewka (z kartonów) ludkowie (prawdziwi) pośrodku - sielanka, a tu nagle kolesie w maskach p-gaz [...] rozpieprzają to wszystko), a właśnie mianem kolesi najczęściej określają się undergroundowcy, czy podziemniacy; między godnym potępienia frajerem, a kimkolwiek innym (w Ciechanowie, to o mały włos nie schowałem głowy w dupę gdy zobaczyłem ten rozpierdol... złamane nosy, połamane ręce. skrojeni frajerzy i ci co mieli akurat pecha. - „ci” najprawdopodobniej znów wskazuje na „kolesi”) lub leszczem a prawdziwym mężczyzną (koncert dla prawdziwych mężczyzn i brutalnych kobiet, leszcze tu nie mieli po co przychodzić!!!). Oczywiście subkultury mają swoich przeciwników, nie znajduje to jednak wyraźnego, systemowego odbicia w leksyce, choć padają najwymyślniejsze wyzwiska, a ponadto zdarzają się w zinach słowa, którym nie może towarzyszyć pozytywny kontekst. Np. w pismach punków będą to: skin, nazi, skinol, naziolek itd., u skinów politycznych - punki i żydzi , u radykalnych wegetarian - wiwisektorzy, panowie myśliwi, mięsożerni, mięsożercy lub mięsojadzi, metalowców: pozer (zbiorowy: pozerada) lub prawdziwek (a więc ten, który tylko nieszczerze lubi metal, albo ten, który uważa się za jedynego poważnego „wyznawcę”).
3. Jak wiadomo, subkultury kontestują, to znaczy atakują, negują, ośmieszają panujące powszechnie w danym społeczeństwie wzorce zachowań, zasady moralne, sposoby życia - bądź w imię bliżej nieokreślonych przemian w przyszłości, bądź rzekomo panujących niegdyś, a dziś zapomnianych ideałów (kontestacja konserwatywna). Właściwym celem kontestatora jest zwykle jednak nie tyle doprowadzenie do pożądanej społecznej przemiany (wtedy byłby wywrotowcem, rewolucjonistą) a zbudowanie małej, własnej rzeczywistości, istniejącej „obok” całego świata, gdzie jego, kontrkulturowca zasady byłyby prawem powszechnym. Postawa buntownicza ma swe odbicie w „buntowniczym mówieniu” - chyba że subkultura zamierza przekonywać ludzi do swego programu, więc uważa, by ich nie zgorszyć swym językiem (skini polityczni, obrońcy praw zwierząt).
Kontestacja języka polega zwłaszcza na kpinie z zasad poprawności, zabawach morfologicznych i negowaniu zasad językowego decorum. Ponadto zinorobom chodzi o szczególnie intensywną ekspresję.
Do opisanych w opracowaniach i ulubionych (zwłaszcza przez punków) dziwolągów ortograficznych należy pisanie „ks” jako „x” (ortodox, na maxa, extremalny), „q” zamiast „ku” (qurevsko, qqryq), „c” zamiast „k” (compilacia), „v” zamiast „w” (siedzieć na vocalu), umyślne popełnianie kardynalnych błędów ortograficznych („Dada rzyje”, Lóbliński Amen). Charakterystyczne są także zabawy polegające na mieszaniu polskich i obcojęzycznych morfemów w celu uzyskania głównie efektu komicznego (redfucktor, Poleland, Pyrlandia, Skurwysyns, bimberman, premier Czernokurwajegomaćjakiśtamdin), wprowadzające dwuznaczność sztuczne rozbijanie wyrazów (Red-Akcja, Radio Ma Ryja, Ma Ryja Panna), złośliwe złożenia (dyskomuł, dyskojebka, gównomózg, gitargrajek, smarkiwsercu), a czasem rebusy typu 3 maj się. Podobny charakter zabawy na swobodna inkrustacja zdań polskich wyrazami lub frazami angielskimi (full kolorowa rozkładówka, przystosować behaviour do wymagań, instant żulia) - przy czym nie mam na myśli dziesiątków cytatów i zapożyczeń z angielskiego, których obecność tłumaczy się brakiem polskich odpowiedników angielskich terminów niezbędnych dla funkcjonowania subkultury.
Wzmożonej ekspresywności służą też dalsze przejawy niezwykłej (bo praktycznie zbędnej z punktu widzenia przenoszenia informacji) inwencji językowej, polegającej na przykład na tworzeniu wyrazów mających przecież uznane odpowiedniki w języku (np. kolorkowy od „kolorek” - zamiast „kolorowy”; wokalowanie od „wokal” - zamiast „śpiew”, solówkarz od „solówka” - zamiast „solista”), albo na zupełnie bezinteresownym żonglowaniu formą wyrazu (co ci się nie podobuje, zamiast „nie podoba”) lub jego odmianą (Devylin być świetna zespoła zamiast „zespół”). Typowym dla zinów zjawiskiem jest też nadmiar informacyjnie nic nie wnoszących (a nawet przeszkadzających porozumieniu jak muza - od „muzyki”, pastorał - od „pastorałki”) augumentatiwów (np.: ciary, plery, wińsko, fota, końcówa, wymówa, lacha, szybciorem, szczena, samobój, na razicho, naplet), dziwacznych spieszczeń ( gównięta, uszęta) czy derwatów wstecznych (alk [od „alkohol”], kolo [od „koleś”], wojo, bio, info, wporzo).
W dążeniu do ekspresyjności zinowi autorzy nasycają swoje teksty różnorodnymi frazeologizmami (walić [tu: ideologię] pod publikę - „głosić coś w celu przypodobania się”, kumać czaczę - „zrozumieć”, postawić na czółku brązowy posążek [tzn. kał], trzasnąć wybryk - „dopuścić się wybryku”, latać [za czymś] jak pies za gównem, tzn. „bardzo się o coś starać”, łoić piwo - „pić piwo”, mielić metal - „słuchać muzyki metalowej”).
Najbardziej jednak swoiste jest dążenie do „ekspresywności drugiego stopnia”, to jest poddawanie ekspresywnym przekształceniom form już ekspresywnych. Na przykład tworzenie neologizmów utworzonych od potocyzmów (bzdecior - od „bzdet”, wymalowany ryjec od „ryj”), augumentatiwów od augumentatiwów (napletas od naplet), zdrobnień od zgrubień (naziolek od naziol), neosemantyzmów pochodzących od potocyzmów (zapalić [komuś] kopa w szczękę - tzn. „kopnąć kogoś” i zatracić kop do życia - „chęć do życia”), częstokroć tworzących następnie rodziny wyrazów (np. w przypadku słowa czad - patrz wyżej, albo klimat [tu: „nastrój] - klimatyczny, klimatyczność). Wzmożonej ekspresywności służy i odświeżanie utartych frazeologizmów (np. opadła mi kopara zamiast „opadła mi szczęka”, darcie paszczy zamiast „darcia pyska” itd.).
Rzucającą się na pierwszy rzut oka właściwością języka czasopism zwłaszcza punków i metali jest niezwykłe nasycenie wulgaryzmami, rzec można, nawyk stałego się nimi posługiwania. Tak się składa, że w wypadku metalowców mogę podać konkretne dane. W próbie 247000 słowoform zaczerpniętych z czterech numerów znanych czasopism tej subkultury („Sadistic'zine”, „Infernal Death”, „Equilibrium od Noice”, „Alcoholic Butcher”) znalazło się: 360 wystąpień słowa kurwa (w tym także różnorodne przejawy twórczości słowotwórczej jak w cytacie: Masz dość mdłej muzy bez krzty brutalności, bez dojebania ??? Chcesz kurewnego dokurwienia ???), 305 przykładów użycia pierdolić z przekształceniami, 304 wystąpień słowa chuj (chujowy, chujek itd.), 288 wystąpień słowa jebać (z derywatami: zajebisty, zajebiście, przejebany, przejebane, jebany, zajebać, pojeb, rozjebać, najebać się, ujebać, niedojebany, odjebać, powyjebywać, zjebać się, zajebywać, jebnąć, od zajebania, przyjebać, wjebać, jebnąć, dojebać, jebać [czymś], dyskojebka, pojebus), 138 - dup (dupiasty, dupconko, zadupczyć, zadupie etc), 38 - srać, 20 - słowa cipa (w tym: ocipieć, cipny ), 16 - pizda, 7 - kutas (dla porównania w przypadkowo dobranej ale równej wielkością próbie tekstów zaczerpniętych z popularnych czasopism młodzieżowych: „Popcorn”, „Machina”, „Bravo”, „Dziewczyna”, „Bravo Girl” wyżej wymienione słowa w ogóle nie padły, co warto zaznaczyć wobec pojawiających się konstatacji o fali wulgaryzmów w mediach).
Należy ponadto zważyć, że wulgaryzmy znacznie powiększyły tu zasięg swego występowania (stały się terminami estetycznymi przydatnymi do opisu muzyki i wywołanych przez nią wrażeń), służą realizacji zabawnych konceptów (np. adres internetowy: http://www.jarekzchujemwdupie.com) bądź budowie całych oracji, jak choćby poniższa: bawiłem się sobie świetnie, a tu mi jakiś skurwiel kopa wyjebał w brzuch, nie mocno, ale poczułem, ponoć stuknąłem jego laskę czy tam wpadłem na nią [...]. Bardzo mi przykro kochana dziewczyno za te zajście, a ty chłopaczku z wioski się wal na ryj i dziękuj swojej brzydkiej jak noc wybrance, że tą sprawę załagodziła, bo bym cię pożarł żywcem, a strawionym resztkami, czyli niczym innym jak gównem z ciebie obsrał całą salę w „PARKU" i wszyscy by pouciekali, bo by strasznie śmierdziało takim syfem i gównem jak ty. Chuj z tobą i niech cię Kryszna ma w opiece.
Ostatnim aktem (zapewne intencjonalnego) kontestowania możliwego do opisu w kategoriach tylko leksykalnych jest również często występujący (ale tym razem częściej u punków) nawyk mieszania słownictwa normalnie związanego z „wysokimi” i „niskimi aspektami” życia, a więc słownictwa oficjalnego, uczonego etc. z potocznym, młodzieżowym, wulgarnym. Można więc napotkać stwierdzenia typu (znakiem // zaznaczam moment zmiany stylu): to nie „ideał dosięgnie bruku” // ale zwykła kiszka, kolesie pod barami w modlitwie z ustami pełnymi // rzygowin. Parafia św. Klementyny // Zdziry (przykłady punkowe), albo pojedyncze wtrącenia (podkreślonych) wyrażeń kojarzących się z uczonością czy oficjalnością do fraz o treściach wulgarnych: np.: przetkać [komuś] układ pierdziawczy (zamiast „układ pokarmowy” - a chodzi o stosunek analny), pobierać nauki w fachu hydraulictwo doodbytnicze (jak wyżej), mieć [do problemu] podejście raczej analne, mieć [kogoś] tak głęboko w dupie, że nawet stolec boi się tam zaglądać (przykłady z pism „metalowych”).

***


4. Problem, jak światopogląd grupy odbija się w języku danego tekstu jest skomplikowany. Można spojrzeć na niego tradycyjnie: sposób myślenia związany jest z użyciem określonych pojęć, te zaś wymagają nazwania - stąd adaptacja przez grupę na swoje potrzeby słów znanych (podziemie muzyków rockowych to coś innego niż „podziemie” w czasie wojny), zapożyczenia z języka angielskiego (scena D.I.Y, nołfiuczerowiec, zostać rip-offem), duża aktywność niektórych cząstek, jak „anty-” (antywojskowy, antycyrkowy, antyfutrzarski, antymuzyka, itd.), neologizmy (np. kalka z angielskiego unholy - nieświęty). Natomiast odpowiedź na pytanie o językowe (tekstowe) wyznaczniki określonego wartościowania oraz o to, jak język sugeruje istnienie lub nieistnienie pewnych realnych związków - jest złożona. Poniższe rozważania mają więc charakter wstępny. Jako przykład wystąpią tu cytaty i dane z badań pism „metalowych”, bowiem subkultura „metalu” jest w Polsce najwdzięczniejszym obiektem takich badań.
Przede wszystkim jest młoda, ma ok. 10 lat z tym, że dopiero od jakiś pięciu dorabia się własnej ideologii pozamuzycznej. W tej chwili poszczególne grupki mogą przejawiać następujące orientacje: satanizm religijny, dość rzadki i często krytykowany (por. wypowiedź: grozi przemiana mózgu w szczyny Szatana, opis: wokalista [...] za studniówkowym paskiem dzierży wielki miecz i jest kultowo. Szatan sra z uciechy); satanizm filozoficzny bliski zwykłemu ateizmowi; antychrześcijański poganizm wiążący się z próbą wskrzeszenia kultury dawnych Słowian; mieszanina satanistyczno- lub słowiańsko- faszystowska; aideologiczna lub okultystyczna fascynacja średniowieczem; fascynacja horrorem, kannibalizmem, wampiryzmem, seryjnymi zabójstwami i przemocą; zwyczajne uwielbienie dla muzyki metalowej i swobodnego picia piwa połączone z buntem antyklerykalnym. Zaznaczają się też dwa pokolenia: młodych i starych metali, oraz przemienna fascynacja zwłaszcza nurtem Black (satanistyczne treści, zespoły ucharakteryzowane makijażem na żywe trupy lub demony buchające ogniem, w rękach miecze, topory etc.) oraz Death (tu odmienna od Blacka stylistyka muzyczna, treści makabryczne - flakowe hymny ) ale są i inne nurty.
Konieczne elementy stroju to: długie włosy, czarne kurtki skórzane z wykończeniami metalowymi (kolce, gwoździe), koszulki z nazwami zespołów. Wystrój graficzny wydawnictw akcentuje czerń, satanistyczne symbole, przemieszanie „najtwardszej” pornografii ze zdjęciami egzekucji, zniekształconych zwłok, rysunkami tortur, reminiscencjami drugiej wojny światowej, obrazkami z mniej chlubnych stron historii Kościoła katolickiego. Młodzi ludzie starają się jednym słowem mieszać bluźnierstwa z najgorszą obrzydliwością (na dodatek często jeszcze z dawką młodzieńczej autoironii i szkolno-studenckim humorem - stąd np. zdrobnienia imienia Lucyfer typu dobry Luci ) i obrazami zła. Ich bunt ma więc aspekt antyestetyczny, antyreligijny i antymoralny. Por. następujące wypowiedzi:
A) Dialog zwolennika postawy „hedonistycznej” (metalowania polegającego na słuchaniu muzyki) z ateistą: Co mi się nie podoba w katolicyzmie??? [...] Mogę tolerować chrześcijanina, który szanuje jednocześnie moje poglądy, wierzy szczerze w swojego boga, a nie w jego kościół. Taka sytuacja zdarza się niezmiernie rzadko. Chrześcijaństwo w swoim założeniu jest ideologią podobnie jak faszyzm, czy komunizm. Począwszy od swoich początków [...] chrześcijaństwo i jego organ - kościół udowadniali swój imperialistyczny charakter [...] Dobrze, niech ludzie, wierzą sobie w Jahwe [...] jednak niech nie narzucają swej wiary innym, niech zachowają resztki szacunku dla innych ideologii, a nie szkalują je mianem bezwartościowych. Ten brak tolerancji, zawiść owieczek Chrystusowych jest jednym z powodów dlaczego nienawidzę ich religii, o tym chorym fenomenie można by pisać całe tomy...
Po co, nie lepiej się trochę zabawić??? [...] Mnie osobiście ta cala „wojna" z chrześcijaństwem rozpętana przez metalowe środowisko bardzo śmieszy. [...] I poza tym jak oni „walczą" w podziemiu , gdzie i tak większość ludzi jest nastawiona podobnie jak oni, a księżulka i tak o ich istnieniu gówno wiedzą. A tak w ogóle to po cholerę z tym walczyć ???
[...] Mnie ta wojna (chociaż jak dla mnie jest to szumne słowo i zastąpiłbym je słowem „manifestacja") (skoro powiedziałem wojna to znaczy, że wojna, ja też manifestuję swoje poglądy, które są zupełnie inne od chrześcijańskich, ale nie pierdolę nic takiego, że wyrżnąć wyznawców tej religii i tym podobne [...]) nie śmieszy, w zupełności popieram te zjawisko. Choćby dlatego, że sam mając te kilkanaście lat dzięki muzyce zacząłem sam myśleć, zupełnie inaczej aniżeli księża w moim kościele .. Metal z założenia jest muzyką antychrześcijańską, pewnym buntem. [...]. To jest kurwa KULT, to jest istota death i black metalu i tak ma być!!! [...]. Bardzo dobrze, że większość ludzi w podziemiu jest nastawiona antychrześcijańsko. My też jesteśmy częścią społeczeństwa, żyjemy pośród niego i zapewniam Cię, że księżulka zdają sobie sprawę z pogardy jaka ich darzymy. Najlepszym tego przykładem mogą być próby zdegradowaniu metalowców do stada baranów czczących Szatana czynione za pomocą środków masowego przekazu [...] Po cholerę z tym walczyć??? Choćby po to, aby od czasu do czasu jakiś klecha zdał sobie sprawę, że nie wszystkich udaje mu się nabrać swoją obłudą, po to, aby ktoś może zaczął zastanawiać się nas tym problemem, po to aby wielki aparat kościelny utopił się we własnym gównie!!! Na koniec chciałbym zaznaczyć, że jestem osobą tolerancyjną i potrafię docenić zespoły metalowe śpiewające o innych rzeczach aniżeli religia, o ile oczywiście grają muzykę na poziomie. To wcale nie jest tak, że wszyscy jak jeden mąż muszą bluźnić tutaj bogu. [...] Tak, chciałbym, aby chrześcijaństwo upadło, mimo, iż jeśli mam być szczery, to nic wierzę w ten upadek. To jest taka utopia; gdyby nie było chrześcijaństwa, ludzie sami znaleźliby kolejną ideologię, która pozwoliłaby im ogłupiać swoich bliźnich. Chciałbym, aby nie było tej religii, to może ludzie zaczęliby sponsorować służbę zdrowia, oświatę, kulturę, etc., zamiast kolejne pielgrzymki ojca świętego, zachcianki jego pracowników, tutaj w Polsce. Być może [...] społeczeństwo zajęło by się pracą, a nie stawianiem krzyży w Oświęcimiu, dzieci w szkole uczono by historii, a nie cudownych bajeczek o obronie Częstochowy, itd. [...] Po prostu uważam, że upadek chrześcijaństwa byłby wskazany, za mojego żywota jednak pewnie on nie nastąpi.

B) Wypowiedź zwolennika tzw. „krojenia” (wzajemnego obrabowywania się metalowców z ubrań, pieniędzy i biletów na koncert):
Nie dbam o dobry wizerunek tzw. Metalowca. Dla mnie metal był zawsze ostry, brutalny i wulgarny, tak jak muzyka, której słuchał. Ja stoję po przeciwnej stronie społeczeństwa i jako jednostka nie mam zamiaru się niczego uczyć od niego, a już na pewno nie moralności. Wolę już być aspołeczny, niż przynależnym do tej szarej masy, pustej masy ludzkiej, która mnie zewsząd otacza. Wolę być postrzegany jako przysłowiowy „czarny kozioł", którego się nienawidzi, a który budzi wstręt, oburzenie, a przez co również RESPEKT!!! Nie interesują mnie chrześcijańskie pojęcia i postrzeganie czegoś w kategoriach „dobra" i „zła". Mogę być zepchnięty na margines społeczny i tam się lepiej czuję niż w tym całym moralnym społeczeństwie. Mało tego, mogę śmiało powiedzieć, że dbam o swój negatywny wizerunek i chcę być takim postrzegany. Z tego powodu, wielu wielkich działaczy podziemia woli ze mną nie utrzymywać kontaktów, gdyż jestem dla nich zwykłym chuliganem. A ja nich sram i mam ich głęboko w dupie, bo ich moralność przejawia się później. Idąc do pracy obcinają przez lata noszone kudły, biorą śluby kościelne, bo co powiedzieliby rodzice, choć przez cały czas byli zawziętymi anty-chrześcijanami. żeby nie powiedzieć... satanistami !!! Dlatego nie interesują mnie grzeczne metalowe dzieci z ,,ogólniaka'' czy nadmiernie inteligentna młodzież studencka wyznająca tylko zło poza domem rodzinnym. [...] Jestem za tym, aby tych wszystkich zhipisiałych metalowców tłuc do krwi i kroić ile wlezie !!! Może wtedy dojdą do wniosku, że nie pasują do podkultury metalowej i przestaną swoją muzykę wciskać do sceny metalowej. Jeżeli chcą się identyfikować z metalem, to muszą zaakceptować jego brutalność i ekstremalność. W innym razie będziemy obserwowali takie zjawiska jak moda na metal, na satanizm itp. [...] Tak więc owe krojenie uważam za naturalną selekcję. Pozbywanie się ze światka metalowego ludzi słabych, nie pasujących do wizerunku metalowca, czyli kogoś brutalnego, bezwzględnego i ekstremalnego.
O szczególnym historycznym, ideologicznym i etycznym rzeczy pomieszaniu (zwłaszcza wśród zwolenników nurtu Unholy Black) świadczą też wznoszone na koncertach hasła (Jezus Hitler) powitania, (Hail Salve Lucifer Imperator), pseudonimy muzyków ( Necronosferatus, Lord Hellchrist, Forgotten Demon, Christocrusher, Necrobuther, Aphazel, Leviathan, Gelal Necrosodomita, Desecrator of Souls, Lord Vlad Luciferian, Infernus, Darken, Apocaliptic Hellhammer, Hrabia Magus itd. itp.), tytuły zinów („I'am Death”, „Najświętszy Napletek Chrystusa”, „Messerschmitt”, „Suck my Dick”, „Necroscope”, „Holocaust”, „Rooting Necrofucker”) i nazwy zespołów (Rotting Christ, Behemoth, Zyklon B, Vader, Bundeswehra itd.).
Odpowiedź na pytanie czy tak szczególne poszukiwania moralno-estetyczne przyniosły równie osobliwe efekty w systemie aksjologicznym, ukrytym w języku tekstów wydawanych przez tą subkulturę - wymagałaby napisania osobnej książki, ale na zakończenie referatu pragnąłbym choćby pobieżnie pokazać możliwość zaistnienia tych efektów. Sądzę, że świadczy o niej poniższa ilościowa analiza widocznego w tekstach sposobu oceny za pomocą wyrazów dobro, dobry, dobrze i zło, zły, źle. Uważam, że pokaże ona pewną potencję aksjologiczną widoczną w tekstach subkultury „metalu”, realizowaną następnie za pomocą tysięcy innych wyrazów wartościujących. Materiałem porównawczym będzie wybór tekstów z czasopism komercyjnych (wspominałem o nich wyżej). Wzięto więc pod uwagę dwie próby po 247000 słowoform. Wyniki obrazuje poniższa tabela. W nawiasach kwadratowych podano liczbę wystąpień ww. wyrazów w pismach komercyjnych.



W sumie pozytywnych kwalifikacji padło 364[371], negatywnych 152[121], co dowodzi, że zasadniczo obie „medialne osobowości” - tj. i wpisana w tekst czasopism kontrkulturowych, i komercyjnych - traktują rzeczywistość jako mniej więcej dwa razy lepszą niż gorszą, choć ta komercyjna - jako lepszą w nieco większym stopniu. Liczba przejawów ogólnego zadowolenia (rubryki: I, V, XXIII) wynosi 89[80], a niezadowolenia (II, VIII, XXIV) - 102 [50] , co wskazuje wyraźnie, że podmiot wypowiedzi „wpisany” w tekst zinów skłonny jest do o wiele większego krytycyzmu w stosunku do niedoskonałości świata. Na dodatek dane z rubryk VI, VII wskazują, że akceptację często możemy wyrażać zgoła automatycznie, dzięki owym na dobrą sprawę, wyjść na dobre, stara dobra, itd. Krytykę wyraża się bardziej świadomie.
Poważnie różnią się obie „osobowości” w kwestii poglądów na to, co ważne lub nieważne w życiu człowieka. Problem dobrego samopoczucia (XI, XV) lub jego braku (XII, XVI) w tekstach zinów praktycznie nie istnieje 8[42] - 3 [24], w świecie komercji natomiast jest bardzo istotny, zwłaszcza brak dobrego nastroju wydaje się przerażający, siedem razy bardziej ważny, niż dla „undergroundu”. W kwestiach cielesności „underground” wykazuje swoisty ascetyzm (XV, XVI, XXIX, XXX), tak ważne dla pism oficjalnych - przyjemność zmysłowa i zdrowie nie liczą się tu prawie wcale 4[50] - 1[14].
Zważywszy na tryb życia subkultury, wydaje się to dość dziwne. Ale tajemnica się wyjaśnia, po spojrzeniu na rubryki XVII, XVIII, XXXI, XXXII. Tak ilość pochwał (111[45]), jak i nagan (17[8]) wskazuje, że w zinach problematyka artystyczna jest ponad dwukrotnie ważniejsza niż w pismach komercyjnych. Przeżycie estetyczne - jak widać - zastępuje metalom wiele innych przyjemności.
Widać także, że werbalnie niezbyt interesują się inteligencją człowieka (XIII, XIV, XXVII, XXVIII): 22[49] - 7[5]. Czasopisma komercyjne więcej o niej mówią, zapewne ze względu na poruszanie kwestii szkolnych. Za to podziemie znacznie częściej z niej korzysta, interesując się jakością procesów sprzyjających osiągnięciu konkretnego celu 75[37] - 5[5]. Podobne natomiast jest podejście obu „osobowości” do spraw współżycia w swoim środowisku rówieśniczym i szerszym (XXI, XXII, XXXV, XXXVI), świat komercji wykazuje nawet większy zapał w wartościowaniu problemów współżycia i jakby większy krytycyzm. 50[68] - 17[23], co tym tłumaczę, że metale przebywają w już zintegrowanych małych grupach koleżeńskich, natomiast konformizm jest z pewnością ta cechą, którą czasopisma komercyjne usilnie starają się wytworzyć u swoich czytelników.
Na koniec, zliczywszy, ile pochwał i nagan udzielonych jest łącznie danej dziedzinie, możemy stwierdzić, która z nich częściej lub rzadziej bywa oceniana, więc większą czy mniejszą wartość stanowi. W świecie zinów największą wartością jest muzyka i wrażenia odczuwane przy jej słuchaniu (99), następnie walor pragmatyczny urządzeń i rozwiązań (znów najczęściej służących jej produkcji) (30), oraz zgodne współżycie środowiska (38) i inteligencja (8). Z kolei w świecie produktu komercyjnego liczą się: życie towarzyskie (60), dobry nastrój (39), muzyka (30), zmysły i ciało (22), pragmatyzm (21), intelekt (19). W tym świecie więc w ogóle nie ma miejsca na wartości absolutne. Rubryki I, II, wskazują, że zarówno absolutne dobro, jak i absolutne zło (te, które wyrażane są rzeczownikiem) dla „Bravo”, „Popcornu”, „Dziewczyny” etc. są najmniej ważne (w sumie 12 wystąpień).
W świecie metalowców wartości absolutne są ważne - aczkolwiek mniej od muzyki - 65 wystąpień. Ale spośród nich wybrali sobie, z kontrkulturową przekorą, antywartość. Przy czym „zło” metalowców jedynie wyjątkowo jest wadą życia społecznego, z którą należy walczyć, jak powszechnie uznają inne subkultury (Te dźwięki są przejawem buntu przeciwko złu, różnym skostniałym układom i strukturom). Zwykle jest to siła autonomiczna, równa „dobru” (walka dobra ze złem [...] zło wygrywa), godna rozpowszechnienia w świecie (Możecie rozprzestrzenić nieco agresji i zła; rozsiewanie zła; szerzyć zło i rozpustę;.) przekazania innym ludziom ( przekazywać zło i nienawiść wyznawcom swoim;) i stania się zasadą ogólną (A wtedy zło i nienawiść zapanują na zawsze). Wartości mu bliskie to „mądrość”, „pogaństwo”, „nienawiść”, „siła” (Widzimy krainę mądrości, Moc i czyste zło; czyste pogaństwo i zło, pogański hymn nienawiści i zła)
To następnie godny poważania efekt działania ludzi (czynić oni będą wtedy zło i nienawiść na każdym krańcu twego świata; wielkie było zło dokonane w imieniu twoim ), sposób okazywania szacunku (Ilu czarodziei służy mi swym złem) i dobro absolutne, godne kultu ( mega kult Mroku i zła; całkowite oddanie się siłom zła; teksty wychwalają zło i ciemność; wyznawać zło), w sumie „zło” to - coś z pogranicza świata bogów i ludzi.
Jest następnie atrakcyjną kategoria etyczną (jesteśmy niedoskonałymi ludźmi poszukującymi doskonałego zła ) oraz estetyczną, obecną zwłaszcza w muzyce (Rewelacja! Czyste zło, zakute w kryształach północnego lodu! Ta muzyka to jeden wielki rytuał, to rozum łączący zło z siłą, to przemiana światła astralnego w pierwiastek zła. Kiedy to słyszysz naprawdę czujesz to zło i złość w tej muzyce), dlatego właśnie można zachwycać się „czystym złem” ( zachwycać ludzi czystością Zła; zło, które jest tak czyste i doskonałe).
W kontekście zła można myśleć na koniec o korzyściach bardziej przyziemnych, jak głosi reklamowy slogan: Tylko zło może sprzedawać się tak dobrze!
Można by pomyśleć, że to tylko mechaniczna zamiana pojęć „dobra” i „zła” miejscami. Ma ona jednak dalsze konsekwencje. Np. przymiotnik „zły” użyty w stosunku do człowieka (Jestem nieskończenie zły; koszulki najbardziej złych zespołów [muzycznych]), raczej nie występuje w zinach „metalowych” w standardowo przyjętym u nas znaczeniu. Praktycznie nigdy nie jest to człowiek „zdenerwowany”, ani „godny z jakiegoś względu nagany”, lecz zawsze „reprezentant zła”, ktoś „praktykujący zło”.
Natomiast konsekwencja uczynienia ze „zła” cenionej kategorii estetycznej („zły” utwór wychwala zło, a nie jest np. źle skomponowany) zaowocowała wprowadzeniem dalszych kategorii pokrewnych: „okrucieństwo”, „brutalność”, „agresja”, „ekstremalność”, „bluźnierstwo”, „destrukcja” itd. - w tekstach zinów są one również wysoko wartościowane (a przecież, na terenie slangu stając się neosemantyzmami, nie zatraciły znaczeń pierwotnych w polszczyźnie ogólnej, również metalom znanej), a po drugie sprawiła, że stały się możliwe - a nawet funkcjonują jako standardowe - wyrażenia w rodzaju: radość z bluźnierstwa; niezły kawałek bluźnierstwa; destrukcyjne dzieło; naprawdę dobry, emanujący złem Black metal; jakże brutalny ale doskonały vokal - wyrażenia sprzeczne z oczywistym w naszej kulturze paradygmatem etyczno-estetycznym (związek Piękna i Dobra), naruszające zatem nasz system aksjologiczny.
Powyższa analiza znaczeń słów „dobry” i „zły” występujących w tekstach prasy komercyjnej i zinów subkultury metalowców może więc - jak sądzę - zostać potraktowana jako dowód słuszności tezy, że zarówno częstość występowania w tekstach, jak i zmiana znaczeń przynajmniej kluczowych dla problematyki etycznej terminów - może zaowocować obecnością (w rzeczywistości wyznaczanej przez teksty) modelu etycznego odbiegającego od modeli powszechnie przyjętych. A to na pewno wzmacnia tożsamość omawianej subkultury, czytającej te teksty i utwierdzającej się wówczas w swych przekonaniach.

LITERATURA:
Wiele pomysłów niezbędnych dla napisania powyższego tekstu zaczerpnąłem z następujących pozycji:
Buttler D.: „Polski dowcip językowy”, Warszawa 1974.
Grabias S. "Język w zachowaniach społecznych", Lublin 1997.
Jędrzejewski M. „Młodzież a subkultury. Problematyka edukacyjna”, Warszawa 1999.
Kajtoch W.: "Młodzież edukuje się sama albo o antyestetyce muzyki w czasopismach subkultury metalowców", w: "Media a edukacja", Poznań 1997 s. 381-383; "Humor językowy alternatywistów" w: „Proza, proza, proza... (opowiadania, fragmenty, eseje, notatki)", tom 4, wybór, wstęp i redakcja W. Kajtoch, Kraków 1998, s. 335-346; "Świat prasy alternatywnej w zwierciadle jej słownictwa", Kraków 1999.
Kajtoch W., Kołodziej J., Płaneta P.: „Język czasopism dla młodzieży: świat, wartość, perswazja” w: J. Bralczyk, K. Mosiołek-Kłosińska [red.]: „Język w mediach masowych”, Warszawa 2000, s. 120- 134.
Kiliańska-Przybyło G.: „Humor napisów na murach - opis, analiza, interpretacja”, [w:] : "Języki specjalistyczne, język biznesu. Materiały konferencyjne pod red. Janusza Arabskiego", Katowice 1997, s. 125-136.
Kowalikowa J.: „Znaczenie i funkcja wyrazów tzw. brzydkich we współczesnej polszczyźnie mówionej”, [w:] Kurzowa Z., Śliwiński W.: „Współczesna polszczyzna mówiona w odmianie opracowanej (oficjalnej)”, Kraków 1994.
Kołodziej J. „Dobro, zło i inne wartości w czasopismach młodzieżowych”, „Zeszyty Prasoznawcze” 2000, nr. 1-2, s. 59-80.
Lewiński P. H.: „Elementy etosu rycerskiego w języku młodzieży szkolnej”, [w:] Anusiewicz J., Siciński B.: „Język a kultura”, t. 10: „Języki subkultur”, Wrocław 1994.
Mosiołek-Kłosińska K.: „Wulgaryzacja języka w mediach” w: J. Bralczyk, K. Mosiołek-Kłosińska [red.]: „Język w mediach masowych”, Warszawa 2000, s. 112-119.
Ożóg K. „Kultura słowa współczesnej młodzieży”, referat wygłoszony na sesji „Kultura współczesnej młodzieży” zorganizowanej przez KUL w Lublinie w dniach 25-26 listopada 1999.
Paleczny T: „Kontestacja. Formy buntu we współczesnym społeczeństwie”, Kraków 1997. Pęczak M.: "Mały słownik subkultur młodzieżowych", Warszawa 1992.
Puzynina J.: „Jak pracować nad językiem wartości?”, [w:] Bartmiński J., Puzynina J., „Języka kultura”, t. 2: „Zagadnienia leksykalne i aksjologiczne”, Wrocław 1991; „Język wartości”, Warszawa 1992.
Wertenstein-Żuławski J., Pęczak M.: "Spontaniczna kultura młodzieżowa. Wybrane zjawiska", Wrocław 1991.
Zgółkowa H.: „Słowa charakterystyczne w subkulturze rockowej", [w:] Anusiewicz J.. Siciński B.: „Język a kultura”, t. 10: „Języki subkultur”, Wrocław 1994; „Język subkultur młodzieżowych”, [w:] Miodek J.: „O zagrożeniach i bogactwie polszczyzny. Forum Kultury Słowa, Wrocław 1995”, Wrocław 1996; "Język subkultur młodzieżowych" [w:] Pisarek W. [red.], "Polszczyzna 2000. Orędzie o stanie języka na przełomie tysiącleci", Kraków 1999, ss. 181-196;
Natomiast przykłady szerszych wypowiedzi zaczerpnięto m. in. z kontestatorskich pism i zinów: "Mać Pariadka", "Pasażer", "Alcoholic Butcher", "Sadistic", "Infernal Death"

Uwaga!!!!
Tekst „Rola języka w kształtowaniu poczucia tożsamości subkultur młodzieżowych” ukazał się w: Teresa Kostyrko, Tadeusz Zgółka [red.] „Kultura wobec kręgów tożsamości. Materiały konferencji przedkongresowej Poznań 19-21 października 2000”, ss. 240; tu s. 215-228;