Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

   Socrealizm jako...
   ,,Zarażenie śmiercią''...
   Wstęp do...
   Moje spotkanie...


Językoznawstwo Prasoznawcze

O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

Socrealizm jako sposób myślenia o literaturze.


Socrealizm albo realizm socjalistyczny jest kierunkiem artystycznym i literackim nieomal całkowicie dziś martwym. Nie znaczy to jednak, aby w rozwoju polskiej literatury po 1939 roku nie odegrał istotnej roli. Jest także kierunkiem powszechnie negowanym, potępianym, choć - tak naprawdę - mało znanym. Brakuje obiektywnej, niezaangażowanej i pozbawionej subiektywnych ocen informacji o realizmie socjalistycznym. Zajmując się różnymi problemami z zakresu polskiej i rosyjskiej dwudziestowiecznej literatury (począwszy od lat trzydziestych po osiemdziesiąte) stanąłem parokrotnie przed koniecznością dokonania beznamiętnej rekonstrukcji socrealistycznego sposobu myślenia o literaturze. Podjąłem taką próbę.
Ponieważ okruchy tego sposobu myślenia (aczkolwiek często bez świadomości swojej genezy) wciąż trwają, i ponieważ ciągle nie napisano podręcznika przekazującego nie oceny, a wiedzę o tym sposobie myślenia - zdecydowałem się na podanie do druku niniejszego tekstu.

***

Panującym w literaturze radzieckiej (i - począwszy od końca lat czterdziestych - w literaturach tzw. krajów demokracji ludowej) kierunkiem artystycznym był w zasadzie od samych jej początków, a już na pewno od momentu podjęcia uchwał przez I Wszechzwiązkowy Zjazd Pisarzy w 1934 roku, tzw. realizm socjalistyczny. Był on owocem szczególnego rodzaju myślenia o literaturze, u podstaw którego - oprócz oczywiście taktycznych potrzeb radzieckiej elity władzy, litery dzieł Marksa i Engelsa, estetyki Hegla i jego rosyjskich kontynuatorów (Bieliński, Dobrolubow, Czernyszewski), taineowskiej teorii sztuki i prastarego pojmowania jej jako odzwierciedlenia rzeczywistości - leży leninowska epistemologia, a dokładniej jej tzw. "teoria odbicia". Zakładała ona:
- po pierwsze: samą możliwość adekwatnego poznania przez człowieka za pomocą zmysłów niezależnej od jego świadomości, tj. obiektywnej rzeczywistości,
- po drugie: nieunikniony subiektywizm takiego poznania,
- po trzecie: jego społeczny charakter.
Poznawanie, percepcja otaczającego nas świata jest wedle teorii odbicia długotrwałym, historycznym, dialektycznym i - jak wszystko co ludzkie - uwarunkowanym klasowo procesem. W zastosowaniu do literatury (i całej sztuki) - jeśli tylko widzi się w niej (jak widzieli klasycy marksizmu) jeden z owoców działalności poznawczej człowieka, jedną z form świadomości społecznej - powyższa zasada wskazuje na jej klasowy charakter. Na to, że pisarz, jakim by nie był, zawsze będzie - jak i każdy inny człowiek - myślał określonymi klasowo kategoriami, obojętnie czy zdaje sobie z tego sprawę - czy nie. Co za tym zaś idzie, jego dzieło obiektywnie będzie wyrażać określone klasowe interesy, będzie określonej klasie służyć niezależnie od intencji i świadomości. W tej sytuacji lepiej dokonać świadomego wyboru. (Zaznaczam w tym miejscu, że kategorię "wyrażania" rozumiano najrozmaiciej. Wyrażenie jakiejś ideologii mogło więc być skutkiem osobistych poglądów pisarza zawartych w dziele, ale mogło być także obiektywną funkcją struktury i treści danego dzieła, schematu fabularnego, typu bohatera, cech kierunku i stylu. W skrajnych wypadkach klasowe interesy miał wyrażać nawet użyty przez pisarza język - leksyka, składnia itp.)
Z którą z walczących klas, proletariatem czy burżuazją się związać? Decyzja pierwsza zapewnia przede wszystkim prawdziwą ( a nie tylko sobie wyobrażaną) swobodę twórczą. Zapewnia również pisarzowi wysoką pozycję wyraziciela interesów narodu, a jego dziełu ludowość . Ideały komunizmu, którymi się będzie odtąd w swym pisarstwie kierował, są bowiem w rzeczy samej ideałami, które zawsze wprowadzić w życie chciały i chcą szerokie masy. Przy czym pragnienia mas należy rozumieć jako część ich "klasowej świadomości" - chodzi zatem o takie pragnienia, które obiektywnie leżą w interesie danej klasy, nawet jeśli w danym momencie żadna ze składających się na klasę jednostek niczego podobnego nie odczuwa.
Odwrotną stroną zasady ludowości jest partyjność , albowiem pojęte jak wyżej dążenia wyraża i wprowadza w życie komunistyczna partia - myślenie pisarza zawsze więc zgodne będzie z jej polityką, jeśli tylko jest on prawdziwie narodowy (więc ludowy - ówczesny radziecki marksista za prawdziwy naród miał ludowe masy; szlachta i burżuazja miały być pozbawione narodowych cech, kosmopolityczne).
Estetyczną konsekwencją przyjęcia przez pisarza zasad ludowości i partyjności jest realizm , innymi słowy - konieczność uprawiania sztuki definiowanej zwykle jako odzwierciedlenie istoty życia w formach realnego życia . Rzecz bynajmniej nie w robotniczych gustach (choć w okresie formowania się doktryny interesującym się literaturą robotnikom na pewno - jeśli nie liczyć literatury straganowej - najbardziej odpowiadały pozycje dziewiętnastowiecznego realizmu; nie bez znaczenia był i osobisty gust czytelniczy Lenina, który nie lubił awangardy) lecz w tym, że jedną z najistotniejszych potrzeb walczących o utrzymanie pozycji hegemona - klasy robotniczej i jej partii - jest zdobycie jak najpełniejszej wiedzy o otaczającej je rzeczywistości. I odwrotnie: gdy klasa wyradza się i degeneruje, przestaje działać na rzecz postępu ludzkości i - broniąc swoich egoistycznych elementów - staje mu na drodze (jak się to stało na przełomie XIX i XX wieku z przodującą niegdyś burżuazją), wtedy chce o świecie zapomnieć i wątpi w możliwość jego poznania. Wówczas w preferowanej przez tę klasę sztuce biorą górę tendencje antyrealistyczne . Widzą one w twórczej a zatem i literackiej działalności demonstrację duszy artysty, albo kontakt z rzeczywistością transcendentną, ewentualnie rozrywkę wchodzącą w zakres kultury masowej czy w końcu czysto formalną zabawę technikami i chwytami.
Zasady partyjności i ludowości w połączeniu z leninowskim przekonaniem o doniosłości świadomości mas jako decydującej w budowaniu nowego społeczeństwa sile - określały również miejsce pisarza i literatury w życiu ZSRR, gdzie i twórcę i dzieło traktowano niezwykle poważnie, co miało swoje pozytywne i negatywne konsekwencje. Z jednej strony człowiek pióra, jako pisarz-działacz, pisarz-obywatel otoczony był szacunkiem i opieką państwa; dysponując niezwykłej siły narzędziem wychowania ludu - stawał wobec władzy w roli partnera. Ale z drugiej strony ciążyła na nim proporcjonalna odpowiedzialność. Toż samo z dziełem: miało mówić obiektywną prawdę i częstokroć jako źródło prawdy, dosłownie przyjmowali je czytelnicy. Lecz z drugiej strony - jego tezy, niczym tezy naukowego artykułu traktowano jako sprawdzalne. Na dodatek przedmiotem, który dzieła "badały", (tj. przede wszystkim współczesnością radziecką), równocześnie zajmowała się nie tylko literatura - nic zatem dziwnego, że prawdziwość literacko- badawczych ustaleń w wydawnictwach sprawdzano bardzo aktywnie, redaktor stawał się de facto współautorem.
Wymienione kardynalne zasady realizmu socjalistycznego wpływały i na koloryt życia literackiego w ZSRR z jego: wyjazdami pisarzy "w teren", "twórczymi delegacjami", spotkaniami autorskimi, listami czytelników, uchwałami KC KPZR na tematy estetyczne, potęgą mającej nauczać i pouczać twórców krytyki literackiej oraz innymi faktami będącymi skutkiem działań mających ustrzec pisarzy przed tzw. "utratą łączności z masami". Na koniec wyprowadza się z tych zasad, oprócz ogólnego wymogu realizmu, bardziej szczegółowe wymagania estetyczne wobec utworów literackich.
Sztuka przynależy ludowi. Powinna tkwić swymi najgłębszymi korzeniami w szerokich, pracujących masach. Powinna być dla nich zrozumiała i przez nie kochana. Powinna jednoczyć uczucia, myśli i wolę tych mas i podnosić je ***1/ - te słowa Lenina przesądziły np. o dydaktycznym, popularnym charakterze literatury socrealistycznej, o zerwaniu przez nią z tradycjami awangardowymi, dążeniu do maksymalnej prostoty i jasności problematyki, kompozycji, języka, o jej emocjonalnym zabarwieniu itd. Były także teoretycznym uzasadnieniem dla codziennej redaktorskiej praktyki, dla walki z "udziwnieniami" w rodzaju np. stylizacji gwarowej czy archaicznej, że tylko o kwestiach językowych wspomnę.
Sztuka jest więc odtworzeniem istniejącej realnie rzeczywistości dokonywanym siłą rzeczy przez pryzmat zobiektywizowanych poglądów pisarzy, swoistych dla danego czasu zasad estetycznych - pryzmat określonego estetycznego ideału.
Estetyczny ideał to piękno w życiu i sztuce ***2/. Dla twórcy realizmu socjalistycznego pięknem w życiu, czyli pięknem takim, jakim być powinno - jest po prostu komunizm. Jego wizja stanowi punkt odniesienia stosowany podczas doboru (dla późniejszego wprowadzenia w świat dzieła) i ocenie życiowych przejawów, jest celem, który przyświeca tworzeniu. Komunizm jest na koniec tematem, gdyż i w praktyce "buduje" się go w obserwowanej i odzwierciedlanej przez pisarza współczesnej, radzieckiej rzeczywistości. Ów skonstatowany przez teoretyków gatunku brak rozdźwięku między realnym a postulowanym kształtem świata miałby być źródłem właściwego literaturze realizmu socjalistycznego optymizmu .
Udział ludzi sztuki w tworzeniu nowego społeczeństwa ma polegać na obserwacji rzeczywistości społecznej, wyławianiu z niej zjawisk świadczących o sukcesach (rzadziej - niepowodzeniach) w dziele budowy nowego ustroju i artystycznym ukazywaniu tych zjawisk w sposób zachęcający naród do dalszych wysiłków. Literatura ma więc z jednej strony charakter intelektualny, naukowy, jest czymś w rodzaju "artystycznej socjologii" - z drugiej zawierać powinna element działania na emocjonalną sferę odbiorców: patos .
Zadania poznawcze miała literatura realizmu socjalistycznego spełniać w bardzo specyficzny (jak na literaturę) sposób: "odtwarzać w obrazach" tzw. życie obiektywne, życie takie jakie jest naprawdę, tworzyć analogon rzeczywistości, którego częściami składowymi miały być obrazy powstałe poprzez uogólnienie obiektywnych przejawów życia. Owo charakterystyczne podejście polegające na zainteresowaniu istotą, a nie tym, co się potocznie obserwuje, owo dążenie do przedstawienia obiektywnie zachodzącego procesu wpływało na ambiwalentny stosunek socrealistycznego twórcy do życiowej empirii. Szczegóły życia - owszem - trzeba "badać", do dzieła "przenosić", gdyż właśnie poprzez drobne fakty przejawiają się prawidłowości. Ale tak naprawdę te drobiazgi same przez się przedstawienia nie są warte, zbytnie zainteresowanie nimi grozi nawet błędami naturalizmu .
Rozumujący jak wyżej artysta ryzykował sprowadzeniem swojej sztuki do roli ilustratorstwa przyjętych apriorycznie tez. Wszak pisarz i redaktor byli również świadomi, że o zachodzeniu w społecznej rzeczywistości danego procesu równie dobrze, a nawet lepiej niż własne, wynikające z analizy faktów przemyślenia, może informować teoria. Ale nawet wtedy gdy nie popełniano błędu aprioryzmu i starano się opierać na w miarę prawdziwych i samodzielnie zdobywanych informacjach - świat dzieła i tak sprawiać musiał (i dziś sprawia!) na czytającym szczególne wrażenie, bo konstrukcja analogicznego rzeczywistemu, literackiego świata, jest zadaniem wysoce konceptualnym, niewiele mającym wspólnego z przekazywaniem obrazu, który wokoło widzą oczy.
Tak więc dla socrealisty godnym przedmiotem i obserwacji, i twórczego przedstawienia są obiektywnie wedle niego i władz partii zachodzące (co nie znaczy, by były widoczne dla większości ludzi) wielkie społeczne procesy. Badacze i krytycy radzieccy podawali np. następujące przykłady zjawisk, które miałyby zajść w ich kraju po rewolucji i stać się przedmiotem literackiego odzwierciedlenia (dla zachowania kolorytu skrótowo cytuję podręcznikowe formułki).
- Pojawienie się nowych, kolektywnych form moralności, nowego typu nie indywidualistycznej a kolektywistycznej osobowości.
- Zmiany stosunku do pracy - nie będącej już w nowym społeczeństwie zarabianiem na życie i sferą wyzysku, a jedynie godną człowieka, uszlachetniającą działalnością.
- Zastąpienie panującego w carskiej Rosji narodowego ucisku interanacjonalistyczną równością nacji.
- Powstanie innych niż w kapitalizmie, bo opartych nie na ekonomicznej zależności, a na wzajemnej miłości, przyjaźni i szacunku - stosunków w rodzinie. ***3/
(Nie muszę chyba dodawać, że rzeczywiste zaistnienie wymienionych procesów w świetle doświadczeń historii byłego ZSRR wydaje się co najmniej wątpliwe).
Socrealista winien zatem w swojej sztuce wyobrażać społeczny postęp, a że marksizm naucza, iż odbywa się on poprzez ścieranie przeciwieństw, szczególnie ważne dla twórczego sukcesu miało być odkrycie w realnej rzeczywistości i odzwierciedlenie w dziele typowych dla przedstawianej epoki społecznych konfliktów. Był to punkt newralgiczny doktryny.
Dopóki pisarz zajmował się dalszą historią, albo czasami rewolucji - wszystko było w porządku, gdyż naczelnymi konfliktami były wówczas - klasowe. Ale gdy w latach trzydziestych zażądano od literatury przede wszystkim przedstawiania bieżącej rzeczywistości (a krytykować jej z oczywistych względów osobistego bezpieczeństwa nie było można), teoretycy znaleźli się w kropce. Do początków lat pięćdziesiątych (a więc epoki, która nas, polonistów najbardziej interesuje) popularność miał pogląd, że ponieważ w socjalizmie nie ma, jak dawniej, autentycznych konfliktów ( dobrego ze złym ), pozostaje ukazywać konflikt dobrego z lepszym (np. między zwolennikami bardziej i mniej nowoczesnej technologii w fabryce). Pogląd zwany teorią bezkonfliktowności . Zadania odzwierciedlenia rozumiano zresztą nie tylko tak szeroko, jako przedstawianie społecznego postępu. Można było pisać i o konkretnych historycznych wydarzeniach (wojna domowa, kolektywizacja, wielkie budowy), istniało i pojmowanie całkiem wąskie, widoczne w obiegowych dzisiaj określeniach typu: "powieść o lotnikach".
Wspomniana wyżej kategoria patosu określająca temperaturę ideowego ukierunkowania i uczuciowy stosunek pisarza do wyobrażanych przejawów normowała zarówno ogólne cechy estetyczne dzieła, jak i sam kształt świata przedstawionego. Najważniejsza z określających ton dzieła, zasada optymizmu , wskazywała na obowiązkowy brak równowagi we wprowadzaniu w utwór pozytywnych i negatywnych faktów życia. Zło może być ukazane wyłącznie jednocześnie z niwelującym jego skutki dobrem. Wydarzenia w potocznym tego słowa znaczeniu tragiczne, a nie przekonywające jednocześnie, w ostatecznym rozrachunku, że życie ma sens (np. samobójstwo w przeciwieństwie do śmierci w walce) znajdują się poza obszarem zainteresowań literatury. Następnie - ogólna wymowa dzieła ma służyć ideom wolności, pokoju i braterstwa wszystkich narodów (wyklucza się więc - teoretycznie przynajmniej, bo w praktyce różnie bywało - propagandę militaryzmu czy nacjonalizmu) i innym ideałom humanistycznym w ich komunistycznym pojmowaniu.
Literatura ma następnie wystrzegać się zbyt gwałtownego oddziaływania na emocje czytelników, ma wychowywać w duchu estetyki piękna (bez turpizmu), zachęcać do dobrych uczynków, wyobrażać moralną prawość, a w końcu propagować określony model pozytywnego bohatera: świadomego, dążącego do samodoskonalenia się, posiadającego cechy heroiczne, będącego zdolnym do bezinteresownych uczynków, poświęcenia się w imię słusznej sprawy. Ma on też mieć określone konkretne cechy, pozytywne w tej konkretnej, historycznej sytuacji, w której uczestniczy (np. na wielkiej budowie powinien być przodownikiem pracy).

***

Druga - prócz zasadniczej (określającej główne uwarunkowania, cele, estetyczno-ideologiczne cechy literatury) - specyficznie literaturoznawcza i krytycznoliteracka część doktryny omawia niejako metody analizy rzeczywistości i sposoby przedstawiania w dziele rezultatów tejże analizy; innymi słowy - omawia metodologię postępowania mającego doprowadzić do powstania dzieła spełniającego omówione w poprzednich akapitach wymagania (tj. dzieła będącego prawdziwym analogonem świata rzeczywistego a raczej takiego jak go radzieccy marksiści oficjalnie widzieli). Najkrócej "metodę realistyczną" określił Engels w słynnej definicji zawartej w fragmencie listu do Margarett Harkness: Realizm moim zdaniem zakłada oprócz prawdy szczegółów, prawdę w odtwarzaniu typowych charakterów w typowych okolicznościach... ***4/. Rzecz jasna jest tu mowa o każdym realizmie - ale tym samym i o socjalistycznym. Z powyższego zdania, drogą najrozmaitszych logicznych operacji, wyciągnięto szereg istotnych wniosków.
Istota realizmu ma zatem polegać na odtworzeniu stosunków wzajemnych człowieka i rzeczywistości takich, jakimi są te stosunki obiektywnie - w rozumieniu marksisty. Typowość wizerunku literackiego jest wynikiem skonstruowania go z "odbić" elementów, które określają najważniejsze cechy obiektu przedstawienia również w realnym, pozatekstowym życiu.
I tak np. człowiek - jest przede wszystkim istotą społeczną. Ściśle związaną z historią świata, w którym żyje, zdeterminowaną socjalnie , jest "całokształtem społecznych stosunków" ujawniających się w jego świadomości i wpływających na postępowanie (stosunki społeczne właśnie poprzez filtr świadomości determinują człowieka, człowiek jest więc racjonalny, świadomie kieruje swoim postępowaniem - pogląd ów zdecydował o przyjęciu zasady działającego wspólnie z socjalnym determinizmu psychologicznego ). Ponadto stosunki społeczne decydują o ludzkim zachowaniu także poprzez tę okoliczność, że tworzą środowisko, warunki działania jednostki. Człowiek następnie - co logicznie wynika z jego społecznej, więc wiecznie zmiennej istoty - jest (jak i otaczający go świat) zdolny do postępowej, bogacącej go przemiany. Ewolucja ta ma dialektyczny charakter, jest skutkiem ścierania się przeciwieństw, które są subiektywnym ujęciem, wcieleniem w ludzki umysł - głównych, historycznych konfliktów epoki. To przekonanie i równocześnie normatywną zasadę określano mianem historyzmu .
Konkretny bohater utworu ma być konstruowany w oparciu o owe trzy wskazania, ma być zatem soczewką skupiającą najważniejsze w danym czasie problemy swojej społecznej grupy, ale równocześnie powinien być zindywidualizowany, powinien reprezentować "ogólne wcielone w indywidualnym". Inaczej nie mógłby być pełnokrwistym i pełnoprawnym literackim obrazem.
Zastrzeżenie to pojawiło się w teorii dopiero ok. 1953 r., po przeprowadzeniu krytycznoliterackiej kampanii przeciwko tzw. schematyzmowi ***5/, będącej reakcją na przysłowiową nieomal papierowość bohaterów szczególnie powieści produkcyjnej, co zresztą nie dało wyraźnych wyników. Nie mogło być inaczej, ponieważ postaci powieściowe, których cechy osobowości były jedynie znakami zjawisk zachodzących w społeczeństwie, musiały mieć albo niespójne, albo zabójczo racjonalne charaktery. Ciągłe powtarzanie się typów literackich w kolejnych utworach również nie sprzyjało zainteresowaniu czytelnika (powieści o jednej epoce musiały mieć przecież tylko niewiele różniących się między sobą bohaterów, skoro wszyscy ją jedną reprezentowali.) Przy czym teoretycy i pisarze, nie negując samej "znakowości", usiłowali poprawić i uprawdopodobnić bohaterów - głównie powiększaniem katalogu cech, którymi winni się oni charakteryzować. Np. bumelant "X" powinien być już nie tylko szpiegiem obcego wywiadu (co odzwierciedla walkę imperializmu z rozwijającą się socjalistyczną gospodarką) i monarchistą (w rozwoju nowoczesnego społeczeństwa szkodzą klasowe przeżytki w świadomości), ale i mieć nie uporządkowane życie rodzinne, zdradzać żonę, nie kochać dzieci, a na koniec na przykład kochać kwiaty - żeby nie być sztucznie jednopłaszczyznowym.
W sumie, choć realizm socjalistyczny stworzył parę dzieł wysokiej literackiej wartości nawet już przed XX Zjazdem KPZR (np. "Cichy Don" Michaiła Szołochowa), to znaczy w okresie ścisłego przestrzegania jego normatywnych zaleceń, były to raczej wyjątki od reguły, a teoretycznie problemu i tak nie rozwiązano.
Potraktowanie człowieka jako pryzmatu typowych stosunków społecznych przesądziło sprawę ich odzwierciedlenia poprzedzonego społeczną analizą rzeczywistości. I uczyniło prawidłowość tej analizy głównym warunkiem artystycznego powodzenia. Tylko ona dać mogła odpowiedź na pytanie, które z rejestrowanych wokoło zjawisk są najważniejsze, typowe. Analizę pisarz socjalistycznego realizmu przeprowadzał, kierując się:
- po pierwsze, ogólnymi przekonaniami o naturze rzeczywistości społecznej, wiecznie zmiennej i rozwijającej się poprzez konflikty (oczywiście te najważniejsze na danym etapie jej rozwoju),
- po drugie, ogólnymi wskazaniami materializmu historycznego, traktującego rozwój społeczny jako uwarunkowany poziomem sił wytwórczych, ekonomiką, a zatem klasową walką.
- Ostatecznie decydowały jednak, w zgodzie z zasadą partyjności, dokumenty i uchwały KPZR.
Jako najważniejsze, najbardziej w rzeczywistości teraźniejszej istotne należało traktować przy tym nie fakty najczęstsze, a nawet nie te, które stanowią o stanie dzisiejszym społeczeństwa, lecz zjawiska decydujące o przyszłości, dopiero zaczynające się przejawiać zarodki nowego. Elementy podobne należało wysunąć na pierwszy plan i uczynić głównymi zwornikami świata powieściowego. Wszak w rozwijającej się wedle praw postępu rzeczywistości, teraźniejszość w gruncie rzeczy nie istnieje, bo to wyłącznie początek przyszłości ***6/.
Na koniec tej części artykułu wspomnieć ( na razie) należy o pojmowaniu realizmu (więc i realizmu socjalistycznego) jako stylu, tzn. jako zespołu konkretnych cech kompozycyjnych i językowych dzieł literackich rozpatrywanych formalnie. Pojęcie "realizm jako styl" weszło w teorię socrealizmu na dobre dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Operując tym pojęciem można było teoretycznie uzasadnić przyzwolenie na tworzenie różnorodnych formalnie dzieł - w tym realizacji poetyk groteski, hiperboli i innych form konwencjonalnych, jako mogących wyrażać realistyczne treści, choć nie są "formami samego życia".
Zmiany w teorii realizmu były konieczne, ponieważ po 1956 roku w literaturze radzieckiej zaczęły rozwijać się różnorodniejsze (stylistycznie) tendencje; dokonano również rewindykacji wielu dzieł lat dwudziestych uznając je za godne istnienia w literaturze - więc automatycznie inkorporując do kierunku.
Ale tak w ogóle, to klasyczny, sprzed XX Zjazdu KPZR realizm socjalistyczny pozostał estetyką treści, nie formy. Tą drugą nie interesowano się zbytnio. Najdogodniejsze dla składających się na gros utworów kierunku powieści socrealistycznych okazały się chwyty powieści tendencyjnej: komentujący narrator pozwalał autorowi na ideowe samookreślenie, fabularność sprzyjała budowaniu wizji zmiennego świata i rozwijającego się bohatera, a dwubiegunowość czarno - białej intrygi okazała się dogodną szatą nie tylko dla moralnych, ale i klasowych konfliktów.

***

Po XX Zjeździe KPZR, może w związku z rewindykacjami twórczości części radzieckich pisarzy lat dwudziestych i trzydziestych częstokroć korzystających z osiągnięć estetyki awangardowej, a może - by zaspokoić aspiracje środowisk twórczych lub z innych powodów - pojawiła się konieczność takiego zreformowania doktryny socjalistycznego realizmu, aby mógł on objąć swoim zasięgiem dzieła o większej formalnej różnorodności. Dotychczas sądzono, iż pomiędzy użytymi przez artystów środkami wyrazu a zawartością ideową dzieł istnieje korelacja nadzwyczaj ścisła. Praktycznie nawet na językowym poziomie dzieła (przykładem niechęć krytyki wobec archaizacji języka w prozie historycznej). Realizm i antyrealizm walczyły z sobą tak zawzięcie, że nawet najmniejsze uszkodzenie tynku na murach twierdzy otwierać miało dostęp wrogom.
Właściwą doktrynalną podstawą późniejszej liberalizacji było dokonane jeszcze ok. 1950 r. przez Stalina w tzw. "pismach językoznawczych" usunięcie języka poza sferę "nadbudowy" - tj. poza część ludzkiej kultury zdaniem marksistów bezpośrednio zdeterminowaną "stosunkami produkcji". Namówiony najprawdopodobniej przez grupę młodych językoznawców Wódz skrytykował - bezwzględnie dotychczas obowiązujące - lingwistyczne teorie Nikołaja Marra, dla którego język ludzki był klasowo uwarunkowany tak ściśle, że języki robotników różnych nacji zbliżone były do siebie bardziej, niż sposoby mówienia burżuazji i klas uciemiężonych w ramach jednego narodu.
Kilka niewielkich artykułów z podpisem Stalina uczyniło możliwymi późniejsze medytacje, na ile forma literackiego dzieła (więc twór językowy) jest klasowo zdeterminowana, a więc na ile są możliwe - w ramach jednolitej ideowo literatury - formalne różnorodności. Pierwszym, dość jeszcze nieśmiałym krokiem w stronę - kontynuujmy metaforę - udzielenia zezwolenia na pomalowanie tynku w różnorodne wzory, była kampania przeciw schematyzmowi , bo przecież przyznano w jej trakcie, że literacki utwór, nawet całkowicie zadowalający jeśli idzie o temat i ideowe nastawienie, może być zły ze względu na swe kompozycyjne i stylistyczne cechy. Drugim krokiem - bardziej znamiennym w skutki i zdecydowanym - było uznanie kulturowej wojny postępu i reakcji za mniej wszechogarniającą. Na specjalnej dyskusji o realizmie w kwietniu 1957 skrytykowano pojęcie "antyrealizmu".
Od tej pory uznanie zdobyła koncepcja L. Timofiejewa, który (wykorzystując zapewne uznaną na przełomie wieków, wywodzącą się z myśli Nietschego koncepcję o apollińskim i dionizyjskim nurtach w dziejach sztuki) już w 1955 roku zaproponował pojęcia "realizm" i "antyrealizm" zastąpić kategoriami wiecznych metod realizmu i romantyzmu koegzystującymi pokojowo w sztuce i mogącymi na siebie wpływać. Około roku 1960, na miejsce pojęcia wiecznych metod wprowadził Timofiejew kategorię dwóch typów twórczości , które stoją u podstaw różnorodnych nurtów artystycznych. Są to: - starający się odtwarzać rzeczywistość obiektywnie "typ realistyczny" i "typ romantyczny" , którego zasadą jest bardziej subiektywne przetwarzanie obiektywnej rzeczywistości w dziele sztuki. Realistyczny i romantyczny "typy twórczości" wcielają się konkretno-historycznie w dwie twórcze metody - realistyczną i romantyczną, które współistnieją z sobą w ramach literackich epok. Wkrótce pojawiły się pojęcia "stylu romantycznego" i "stylu realistycznego" , którymi określano środki wyrazu charakterystyczne dla (tworzonych wedle wskazań danej metody) dzieł. Koncepcja Timofiejewa zastosowana w historii radzieckiej literatury stworzyła szeroką możliwość przepatrzenia dawnego przekonania, jakoby pisarze radzieccy niczym się zasadniczo od siebie nie różnili w swojej stylistycznej manierze, a także pozwoliła wydzielić dwa odmienne: "realistyczny" i "romantyczny" stylistyczne nurty, w ramach których tworzyła się radziecka literatura oraz dała możliwość włączenia w tę literaturę w charakterze romantyków całego rzędu artystów, w których "realizm" przedtem wątpiono, a w każdym razie miano za nie w pełni wartościowy ***7/. "Romantyzm" okazał się trzecim - prócz "realizmu" i "antyrealizmu" kwalifikatorem dzieła. Trzecim - i dla decydujących o kształcie radzieckiej literatury instancji - możliwym dla zaakceptowania.
Teoria realizmu socjalistycznego - wizja rozwoju literatury w socjalizmie otrzymała więc na początku lat sześćdziesiątych szereg nowych pojęć. Szczegółowe ustalenie ich zakresów trwało następnych lat piętnaście (a więc przynajmniej do momentu, gdy wyrażone w rezolucji CK KPZR "O krytyce literacko- artystycznej" z 1974 roku niezadowolenie mecenasa pchnęło teoretyków literatury do wzmożonego wysiłku).
Spory dotyczyły przede wszystkim istoty "metody" i "stylu" oraz możliwych zależności między nimi i nie były bynajmniej akademickie - bo dotyczyły zakresu dopuszczalnej twórczej wolności. Jeżeli np. Igor N. Lisakowski, autor jednej z nielicznych książek z tego zakresu u nas tłumaczonych twierdzi: Metoda twórcza to całokształt ideowo-artystycznych zasad znajdujących oparcie na gruncie poznawczo- wartościującym sztuki; odpowiednio styl należy rozumieć jako konkretny artystyczny sposób wyrażenia określonych ideowo-estetycznych zasad mający za podstawę konstrukcyjno-znakową stronę twórczości artystycznej. ***8/ - to związki stylu i metody są dla niego dosyć elastyczne. Da pomyślenia jest więc sytuacja, w której stosujący "metodę realistyczną" (czyli nastawienie podmiotu twórczego dzieła na ukazanie prawdziwych i istotnych relacji człowieka i społeczeństwa) lub też konkretniej - "metodę realizmu socjalistycznego" (tj. nastawienie na ujawnienie i ukazanie relacji człowieka i społeczeństwa istotnych z punktu widzenia marksizmu-leninizmu) twórca wypowiada się w różnorodnych stylach, nawet takich, które genetycznie nie są związane z "realistycznym typem twórczości". Przypuśćmy: mogą istnieć dzieła pisane wedle metody realizmu socjalistycznego, a w stylu "romantycznym" (Konstanty Paustowski) lub "ekspresjonistycznym" ("Misterium buffo" Władimira Majakowskiego) i należy je traktować jako równocenne z pisanymi w "stylu realistycznym" sensu stricto. Jedynie w wypadkach skrajnych forma dzieła wpływać może niekorzystnie na jego zawartość ideową.
Jeśli jednak przyjmie się punkt widzenia konserwatywniejszego Pietrowa, dla którego - jak pamiętamy - metoda realistyczna oznacza odzwierciedlenie istoty życia w formach samego życia (odpowiednio: metoda realizmu socjalistycznego widzi tę istotę po marksistowsku), to forma realistyczna, tj. "styl realistyczny" okaże się najodpowiedniejszym dla twórcy socjalistycznego realizmu i wszelkie dzieła groteskowe, fantastyczne, romantyczne (tj. eksponujące ekspresję podmiotu) itd. okażą się czymś gorszym, niepotrzebnym (bo przecież toż samo o istocie życia a jaśniej można powiedzieć realistycznie) aczkolwiek klasowo niewrogim, więc do literatury radzieckiej , na prawach młodszego brata mogącym przynależeć. W przypadku przyjęcia podobnych założeń, najczęściej dzielono dzieje literatury radzieckiej na dwa etapy: romantyczny (do 1935 r.), kiedy posługiwano się metodami i stylami romantycznymi (ewentualnie metodą już realistyczną ale stylem jeszcze romantycznym) i współczesny (po 1935 r.), gdy metoda i styl realizmu socjalistycznego "zwyciężyły", a posługiwanie się stylami innymi (a tym bardziej metodą romantyczną) - jest niepotrzebnym epigoństwem.
Jeszcze w latach sześćdziesiątych ten konserwatywniejszy punkt widzenia na terenie rosyjskiej literatury zdecydowanie przeważał. Do tego, jeśli już nawet dopuszczano uprawianie metody socjalistycznego realizmu (a to było jedynie godnym współczesnego radzieckiego pisarza) różnymi stylami, to nie zgadzano się co do tego. czy dwoma (realistyczny i romantyczny) czy trzema (powyższe, plus różnie nazywany styl operujący tzw. formami konwencjonalnymi w rodzaju fantastyki, groteski itd.) Panował również kompletny bałagan terminologiczny: pojęć metody i stylu używano zamiennie i to zarówno jako historycznoliterackch jak i teoretycznoliterackich określen.***9/
Poglądy liberalniejsze powszechniej głosić zaczęto dopiero na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych i - poniekąd - za późno. Tzw. "pieriestrojka" i późniejszy upadek imperium oznaczały praktyczny koniec socrealizmu, w każdym razie jako nurtu dominującego i rozwijającego się.

***

Realizm socjalistyczny rozwijał się więc w Rosji i na terenie imperium radzieckiego w dwu etapach.
- W latach 1935 - 1956 mieliśmy do czynienia z formą ortodoksyjną.
- Między 1957 a 1991 rokiem rozwijała się forma nieco unowocześniona.
W literaturze polskiej w latach 1949 - 1955 mieliśmy do czynienia z modelem ortodoksyjnym. Od 1956 roku kierunek - słusznie uznany za rodzaj narzuconego importu kulturalnego - nie rozwijał się, czego najlepszym dowodem brak w Polsce poważniejszej recepcji reform Timofiejewa. Przetrwały jednak pozostałości: utrwalony przez programy szkolne sposób pojmowania stosunku między obiektywnie istniejącym światem - a literaturą, częściowo także proponowane przez socrealizm myślenie o zadaniach literatury, elementy socrealistycznej normy dotyczące np. warunków prawdopodobieństwa osobowości bohatera, wypracowane przez socrealizm narzędzia perswazji i propagandy, okruchy lansowanej w latach pięćdziesiątych świadomości gatunkowej, nadmierne przywiązywanie wagi do politycznego znaczenia literatury i sztuki, omnipotencja władzy państwowego mecenatu.

1987, 1995

Aneks:

Gdy rozum śpi... (felieton)

Prof. Ridan, bohater klasycznej radzieckiej powieści fantastycznonaukowej Jurija Dołguszyna ("Generator cudów" - 1939), przygotowując odczyt o oddziaływaniu promieni radiowych na organizmy doznał był następującego olśnienia: psucie się żywności nie polega na zarażaniu jej bakteriami gnilnymi - bakterie się w niej samozaradzają . Tylko ze względu na usilne namowy córki, fikcyjny ale "typowy" przedstawiciel "przodującej radzieckiej nauki" lat trzydziestych godzi się na kompromis z "ogarniętą przesądami" opinią publiczną i akapit wykreśla.
Biologii kiedyś uczyłem się pilnie, nie mogłem się więc nadziwić, jak Dołguszyn - pisarz, bądź co bądź, dwudziestowieczny - mógł jako "błysk geniuszu" przedstawić powtórne sformułowanie teorii samorództwa, czyli (cytując encyklopedię) domniemanego powstawania istot żywych z nieorganicznej lub organicznej materii nieożywionej . Na tej teorii się opierając konstatowali średniowieczni scholaści powstawanie much ze zgniłego mięsa lub myszy z brudnej bielizny... Ale rozwiązanie zagadki taiło się nie w przyrodoznawstwie, a w historii, której pewnego epizodu nie mogłem swego czasu należycie poznać - nie z własnej winy zresztą.
W jakiś czas później nasza ambasada w Moskwie (gdzie i Anno Domini 1987 bawiłem się lekturą "Generatora...") poprosiła mnie o ocenę sensowności przekładu powieści Władimira Dudincewa "Biełyje odieżdy", drukowanej z ponoć dwudziestoletnim opóźnieniem, "pieriestrojkowej" sensacji wydawniczej, z której powodu tamtegoroczne numery leningradzkiego miesięcznika "Newa" osiągały u spekulantów zawrotne ceny. Zamówienie wykonałem (spolszczenie pod niezbyt udanym tytułem "Białe fartuchy" ma się niedługo ukazać), a nagrodą - oprócz niewątpliwego zaszczytu wypicia z samym Panem Radcą kieliszka wiśniówki - było rozstrzygnięcie niedawnych wątpliwości.

***

Okazało się, że Dołguszyn tylko użył pospolitego w naukowej fantastyce chwytu: uwznioślił bohatera, czyniąc go prekursorem realnie opracowanej teorii naukowej, jednak obowiązującej w rzeczywistości kilka lat później w stosunku do czasu, w którym przebiega akcja powieści. W tym wypadku teorią tą był tzw.: "miczurinizm".
Pod tą nazwą kryje się - lansowany w latach czterdziestych naszego stulecia przez grupę radzieckich agrobiologów pod wodzą akademika Trofima Denisowicza Łysenki - pogląd, który miał być zastosowaniem zasad marksistowskiej dialektyki w biologii. Dialektyka ta uczy patrzenia na rzeczywistość jako na ciągły, rządzący się pewnymi prawami (np. "przejścia ilości w jakość") materialny proces, tym się charakteryzujący, że wydzielanie w nim różnych w swej istocie, poszczególnych "części" czy "etapów" - nie ma sensu. Konstruujący "łopatologiczne" analogie miczurinowcy zatem nauczali, że skoro (dialektycznie) nie ma istotnych różnic między materią ożywioną i nieożywioną, jak również między materią tylko ożywioną i psychiczną - to należy traktować je tak samo: np. hodowla roślin może przebiegać na kształt procesu wychowawczego. Więcej: nie istnieją żadne nieprzekraczalne bariery i niemodyfikowalne różnice między biologicznymi gatunkami. Można więc "wychowaniem" przekształcić jeden gatunek w drugi: wyrosła w olchowym gaju brzoza wypuści olchowe gałązki, wysiewając na wiosnę pszenicę ozimą "zmieni się" ją w jarą. Proces podobny dotyczy i zwierząt: pisklęta kukułki po prostu się tworzą w jajkach znoszonych przez inne ptaki.
Owi "naukowcy" przekonali do swych racji Stalina przyrzekając - co było nie bez znaczenia w głodnym od lat kraju - rewelacyjnie szybko uzyskać nowe, superwydajne odmiany ziemniaków, zbóż, owoców, Na koniec doprowadzili do fizycznej rozprawy z genetykami - swoją konkurencją. Np. już w 1940 roku aresztowano seniora genetyków radzieckich - Mikołaja Wawiłowa (w trzy lata później zmarł w więzieniu), a począwszy od słynnej sierpniowej sesji Wszechzwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych w 1948 roku - na której uznano całą naukową genetykę za diaboliczny, antykomunistyczny "weismanizm-morganizm" - rozpętano kampanię prześladowań. Na mocy ministerialnego zarządzenia zwolniono z pracy 3000 biologów (wielu trafiło do obozów - spora część nigdy nie wróciła). Co prawda już w niespełna 10 lat później - po XX Zjeździe KPZR - wszystkich ich zrehabilitowano, a "miczurinizm" uznano za nienaukowy, ale o żadnych rozliczeniach i ukaraniu winnych mowy nie było, a Łysenko pozostał prezydentem WANR jeszcze w 1962 roku.
O wszystkich tych wstydliwych faktach długo w Rosji milczano. Przypomniała je lub ujawniła dopiero powieść Dudincewa, której akcja na tle wspomnianych represji się rozwija i opowiada o ratowaniu nasion uzyskanej przez uwięzionego naukowca nowej odmiany ziemniaka przed chcącymi skraść odkrycie "łysenkowcami" i wspomagającą ich służbą bezpieczeństwa. Rzecz czytałem z zapartym tchem. I w Moskwie, i powtórnie - trzy miesiące temu, gdy do krakowskiej księgarni rosyjskiej dotarło wydanie książkowe.
Moja czytelnicza gorliwość wszelako miała dziwaczne przyczyny. Nie interesowały mnie sensacyjne przygody, ani niezbyt kompetentne socjologiczne rozważania usiłujące dociec, jak możliwe było propagowanie przez całe lata jawnej bzdury, zabijanie w jej imię ludzi i niszczenie autentycznego, naukowego dorobku. Zwracałem też minimalną uwagę na skądinąd cenne psychologiczne obserwacje o różnych aspektach bohaterstwa i podłości. Za to z drżeniem serca wyławiałem cytaty z dzieł Łysenki i jemu podobnych. Dawały bowiem możliwość prześledzenia, co przedstawiał sobą stalinizm rozumiany najszerzej: jako filozofia, stan umysłu, sposób myślenia.
Sformułowałem pewną roboczą jego definicję. Otóż jest on - opartą na piramidalnym niedouczeniu, pewności siebie i niecierpliwości - utratą poczucia filozoficznej i czasowej proporcji, jeśli utrata owa ma miejsce podczas wcielania w życie obietnic marksizmu.
Rozpatrzmy przykład Łysenkowskiej nauki: jeśli patrzeć na przyrodę poprzez przykład materializmu dialektycznego, to na pewno stanowi ona jedność - życie i brak życia są dwoma stanami materii, możliwe jest między nimi przejście i polega ono na skokowym osiągnięciu przez materię dotychczas martwą - nowego poziomu organizacji. Ba! Skok ten w praktyce się już kiedyś zdarzył, bo skąd niby miałoby się wziąć życie na Ziemi!
Myśląc podobnie Łysenko pozostawał zwykłym marksistą. Ale on nie tylko stwierdził i zanalizował fakt. On chciał go powtórzyć! Chciał znaleźć dowód empiryczny na to, że taka powtórka jest możliwa! Właśnie w tym miejscu w rozumowanie dotąd mniej-więcej poprawne "włączał się" komponent stalinizmu, bo przecież to, że na Ziemi z materii martwej i w ciągu miliardów lat powstawało życie jeszcze nie oznacza, że proces podobny zajść może w zepsutej konserwie w ciągu paru godzin! Również skonstatowanie faktu powstawania gatunków zwierząt i roślin niejako "z siebie nawzajem" jest - choć uproszczone - mniej więcej logiczna. Można by nawet tę hipotezę potwierdzać wskazując na istnienie różnych "przejściowych" form, w rodzaju owego praptaka, podobnego zarazem do dzisiejszego ptaka i gada. Ale tylko będąc filozoficznie nadzwyczaj bezczelnym można chcieć powielić trwający w naturze wiele milionów lat proces - w ciągu sezonu, na kołchozowym poletku, można chcieć wychować ze znanej "nową" roślinę, zmieniające jej warunki bytu, wystawiając na zimno, itd.
Otwarta pozostała przy tym dla mnie kwestia przyczyn. Jakim cudem można było podobną bezczelność publicznie głosić, jakim cudem w nią wierzono! Nie wiem, czy rzecz jest w stanie wytłumaczyć ten fakt, że radzieccy biologowie przełomu wieku musieli być bardzo niedouczeni (potwierdza to Dudincew wspominając o docentach nie umiejących się posługiwać mikroskopem), co z kolei nie dziwi jeśli zważyć straty, jakie poniosła rosyjska inteligencja po 1917 roku, podczas walk, deportacji, egzekucji.

***

Wiele się dzisiaj pisze o stalinizmie. Dla jednych - był to po prostu preferowany przez Josifa Wissarionowicza sposób rządzenia. Dla innych - każda dyktatura. Wielu szuka istoty stalinizmu albo w totalitarnym "zniewoleniu umysłu", albo w uwiecznianiu wojennej ekonomiki, niekiedy zaś w moralnym pragmatyzmie, świadomości, że "w imię rewolucji wszystko wolno...". A mnie, gdy czytałem "Biełyje odieżdy" nieustannie się wydawało, że stalinizm to przede wszystkim najrozmaitsze: "historyczne przyśpieszenia", "intensyfikacje wysiłków", "przyśpieszone rozwoje", "zdecydowane zwroty". Łysenko zapragnął miliardy lat "ścisnąć" do rozmiarów miesięcy, więc jego przykład ma rangę modelu. Ale gdy bez uprzedzeń spojrzymy na codzienną rzeczywistość każdego byłego "kraju realnego socjalizmu", na każdym kroku dostrzegać będziemy skutki niegdysiejszych realizacji zamysłów zrodzonych z podobnego Łysence, "prometejskiego" ducha. Tylko że ich autorstwo nie agrobiologom a socjotechnikom przynależy, więc może czasowa niewspółmierność (z którą agrobiolodzy wcale nie liczyli się) - w wypadku socjotechników trochę mniej razi. Ale tylko trochę...
Przecież już Lenin w "Dwóch taktykach socjaldemokracji rosyjskiej" radził w ciągu paru miesięcy przejść przez "etap" demokracji burżuazyjnej normalnie trwający setki lat. Osławiona kolektywizacja lat trzydziestych miała jedynie "przyśpieszyć" w Rosji - naturalną przy rozwoju przemysłu komasację rolniczych gruntów. Zapomnianym na ogół przykładem "intensyfikacji" jest chruszczowowski plan "zbudowania w ZSRR komunizmu" w ciągu dwudziestu lat, z 1962 roku. Miano "z marszu" dokonać w gospodarce radzieckiej przewrotu technologicznego, aby dogonić i przegonić USA. A czy nasz Gomułka ze słynnym hasłem: Z nową pięciolatką w nowe tysiąclecie nie miał podobnych ambicji?
Cóż nam owe "przyśpieszenia" dały? "Jaki jest koń każdy widzi", znana jest polityczna i gospodarcza kondycja Polski, Rosji, innych krajów tzw. "obozu". A po poszczególnych "śmiałych eksperymentach" pozostało tylko parę smętnych kuriozów: owe stołówki i bary mleczne niegdyś mające - w miejsce "kapitalistycznych, prywatnych gospodarstw domowych" - tworzyć inne, socjalistyczne..., albo gigantyczne, rujnujące system urbanistyczny naszych miast osiedla, celowość budowy których wynikała z konieczności "znoszenia przeciwieństw między miastem a wsią", czy też miliony sztucznie tworzonych urzędniczych miejsc pracy dla kobiet. - Ongiś wraz ze żłobkami, aborcjami i łatwością rozwodu miały kobietę "wyzwalać" od męskiej dominacji i... biologii.
Sądzę jednak, że te "przyśpieszenia" coś jeszcze pozostawiły nam w spadku. Mianowicie pewną naukę. Zadedykować ją chciałbym tym wszystkim, którzy żądają "cudownego" wyjścia Polski z kryzysu w ciągu najbliższych lat.

lipiec 1989

PRZYPISY

***1/. Cyt. V. I. Lenin: "O literature i iskusstwe", Moskwa 1979, str. 657 (przekład mój - wszystkie cytaty ze źródeł rosyjskich, w języku rosyjskim występują w moich przekładach, o ile nie podane jest nazwisko tłumacza). Przytaczam za: Siergiej M. Pietrow: "Socialisticzeskij riealizm. Istorija, tieorija, sowriemiennost'", Moskwa 1984, wyd. Sowietskij Pisatel', s. 472 (tu: str, 230) - monografia ta jest jednym z głównych moich źródeł.
***2/ Por. S. Pietrow, opus citatum, str 212.
***3/ Por. S. Pietrow, opus citatum, str 259 - 275.
***4/ Zdanie to, jeszcze niedawno powszechnie znane cytuję ze strony 224 książki: Henryk Markiewicz "Główne problemy wiedzy o literaturze" Kraków 1976, WL, wyd. IV, przejrzane i poprawione.
***5/ Polskim odpryskiem tej kampanii był słynny "Nowy Zoil albo o schematyzmie" Ludwika Flaszena - referat wygłoszony na forum Sekcji Prozy Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, 1 grudnia 1951 i następnie opublikowany w prasie. Pracę tę w naszej historii literatury przedstawia się zwykle jako samorzutny, zdrowy odruch buntu przeciw socrealistycznym ograniczeniom nie pamiętając, że dyskusje o schematyzmie nie w Polsce miały swój początek i objęły chyba wszystkie europejskie kraje socjalistyczne.
***6/ Najlepiej ten sposób myślenia zilustrować może jakiś hipotetyczny i aktualny przykład:
Jak wiadomo, miasto Kraków charakteryzuje się dzisiaj, w 1995 roku fatalnym stanem środowiska naturalnego. Udało się jednak zmniejszyć nieco zanieczyszczenie powietrza w zabytkowym centrum. Socrealiści nie interesowali się ekologią. Gdyby jednak zwrócili na nią uwagę i mieli pisać o dzisiejszym Krakowie, w ich powieściach - dziejących się aktualnie, w 1995 roku - cały Kraków charakteryzowałby się szczególnie czystym powietrzem, gdyż to na fakt polepszenia się składu atmosfery na Rynku Głównym (a nie - fatalnego zanieczyszczenia wszędzie indziej) zwrócono by uwagę, to on zostałby uznany za będący zapowiedzią przyszłości, typowy.
***7/ Cyt. Arkadij P. Eljaszewicz: "Lirizm. Ekspressija. Grotiesk. O stilewych teczenijach w litieraturie socialisticzeskogo riealisma", Leningrad 1976, wyd. "Chudożestwiennaja Litieratura", str. 360; tu str. 13.
***8/ Cyt. Igor N. Lisakowski: "Z zagadnień metodologii realizmu socjalistycznego", przełożył Jerzy Kozibąk, Warszawa 1982, KiW, str. 212 (wyd org. p.t.: "Tworczeskij mietod: swojstwa i otnoszenija"; tu str. 199.)
***9/ Na temat ewolucji doktryny socrealistycznej od końca lat pięćdziesiątych - porównaj rozdziały wstępne cytowanych prac Eljaszewicza i Lisakowskiego oraz artykuł Henryka Markiewicza: "Uwagi o spornych problemach realizmu socjalistycznego, w: Marksizm, kultura, literatura", praca zbiorowa pd red. Bogdana Owczarka i Krzysztofa Rutkowskiego, Warszawa 1982, PIW, str, 237-248.
Zainteresowanym historią teorii realizmu socjalistycznego poleciłbym następującą lekturę (sprzed 1990 r.) w języku polskim: Maria Gołaszewska: "Osobliwości estetyki socrealizmu. Szkic wprowadzający do dyskusji na konferencji naukowej "Kultura artystyczna w Polsce lat 1949 - 1955", organizowanej przez Zakład Literatury XX wieku IFP UJ w Krakowie.. 21-22 XI 1983", Kraków 1983, Zakład Estetyki UJ, "Mała biblioteka estetyki", str. 14; Artur Hutnikiewicz: "Realizm socjalistyczny", w: A Hutnikiewicz: "Od czystej formy do literatury faktu. Główne teorie i programy literackie XX stulecia", wyd. IV, Warszawa 1976, Wiedza Powszechna, str 296 - tu: str 244 - 263. Bogusław Jasiński: "Estetyka realizmu Gyorgy Lukacsa i jej przesłanki filozoficzne", Warszawa 1984 KiW, str 275, Biblioteka Studiów nad Marksizmem nr. 26; Henryk Markiewicz: "O marksistowskiej teorii literatury. Szkice", wyd. II, poprawione i uzupełnione, Wrocław 1953, Ossolineum, IBL PAN, Studia historycznoliterackie, tom XIV, str. 104; Henryk Markiewicz: "Krytyka literacka w walce o realizm socjalistyczny 1944 - 1954" Warszawa 1955, PIW, IBL PAN, Studia nad polską literaturą współczesną, str 60; Stefan Morawski: "Szkice z podstawowych zagadnień estetyki marksistowskiej" Kraków 1951 (skrypt); Gabriela Porębina: "Realizm socjalistyczny w pierwszych dokumentach programowych", "Zeszyty Naukowe Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Gdańskiego. Filologia Rosyjska", 1973 nr. 3; Gabriela Porębina "Od proletkultu do realizmu socjalistycznego. Węzłowe problemy literatury radzieckiej okresu międzywojennego", wyd "Śląsk", Katowice 1989, str. 452 (tu niektóre szkice); Józef Śmaga: "Najnowsze radzieckie dyskusje na temat realizmu i awangardy", w: "Pamiętnik Literacki" 1969, z. 1.
Ponadto z radzieckimi dyskusjami 1950-1955 na bieżąco zaznajamiała polskiego czytelnika rubryka "Na widnokręgu" w "Twórczości", publikowane w niej przeglądy J. Spinca.

Uwaga: "Socrealizm jako sposób myślenia o literaturze" opublikowano jako część artykułu: "Z mojego archiwum (Kosiński, Parnicki i... socrealizm)" w: Proza, proza, proza... (opowiadania, fragmenty, eseje, notatki)", tom 3, wybór, wstęp i redakcja Wojciech Kajtoch, Kraków 1997, Związek Literatów Polskich - Oddział w Krakowie, ss. 516, tu: s. 304-332; natomiast felieton "Gdy rozum śpi" - w: "Gazeta Krakowska" 1989/196;