Wojciech Kajtoch Homepage





Wstęp

Introduction to Solaris

Historia Literatury Polskiej

Historia Literatur Obcych

Językoznawstwo Prasoznawcze

   Fan i Idol
   Problem warunków...
   Czasopisma...
   Rola języka
   Jezyk graczy
   Młodzież edukuje..
   Świat prasy...
   Co to jest zin?
   Językowy...


O Poezji

Życiorys

Spis Publikacji
Wojciech Kajtoch

Co to jest zin?


Wydaje mi się, że niełatwo opowiedzieć na tak zadane pytanie. Przede wszystkim zjawisko ma w Polsce dobrze ponad 10 lat, w latach dziewięćdziesiątych ukazało się przynajmniej ok. 2000 tytułów; mamy też sporą ich różnorodność. Odmienna bywa zawartość (np. fotoziny, komiksy, zbiory graffiti, publicystyka środowiskowa, muzyka, literatura i sztuka, a nawet – w przypadku zinów „autorskich” - ekspresja tylko własnej osoby), muzyczna i pozamuzyczna ideologia (punk, hardcore, metal, ska, anarchizm, antyklerykalizm, ekologia, ale i poganizm, faszyzm, promocja narkotyków etc.), nakład (od kilkunastu do paru tysięcy egzemplarzy), technika druku (od wyklejanki i ksero do składu komputerowego, offsetu, koloru).
Odmienny bywa też cel wydawniczy. Zin może „udawać” normalne czasopismo muzyczne lub tematyczno-środowiskowe (często też po jakimś czasie takim się staje jak np. „Thrash’em All”, „Burning Abyss”, „Pasażer”, „Zielone Brygady”). Jest nastawiony na propagowanie pewnej ideologii “na zewnątrz”, jak publikacje ekologów, obrońców praw zwierząt, niektórych feministek, etc., albo skierowany tylko do własnego środowiska czy nawet grupy przyjaciół i wtedy niczego nie popularyzuje.
A jednak, biorąc dane wydawnictwo do ręki z reguły szybko orientujemy się, że to zin. Sądzę, że decyduje o tym parę czynników. Zin więc, aby być zinem, musi spełnić parę kryteriów. Ale nie wszystkie w tym samym stopniu. Analogią może być np. teoria aktu mowy Romana Jacobsona: aby akt mowy zaszedł, musi być spełnionych sześć funkcji (ekspresywna, impresywna, poznawcza, metajęzykowa, poetycka, fatyczna) – ale każda z nich może przejawić się z niejednakową siłą. Podobnie z zinem. Musi on posiadać zespół cech; muszą być wszystkie ale nie muszą zaistnieć z podobną intensywnością w wypadku każdego zina.
Sądzę, że zin musi:
1) Być dziełem indywidualnym, produktem jednego człowieka lub grupki przyjaciół, a nie zespołu ludzkiego połączonego więzami formalnym (stosunek pracy, podległość służbowa).
2) Być integralny (idea przewija się tak w treściach, jak i grafice, sposobie łamania, użytym języku itd.)
3) Kontestować, tj. służyć wyrażaniu poglądów szeroko pojętej mniejszości, a nie (równie szeroko pojmowanej) większości; musi mieć w sobie pewną przekorę, samodzielność myślową, choć trochę epatować i gorszyć kołtuna – jeśli nie wolnością i swobodą poglądów, to choćby ich skrajnością.
4) Być przedsięwzięciem niekomercyjnym – to znaczy nie być głównym źródłem utrzymania redaktorów; tzn. nie muszą oni finansowo tracić, mogą i wyjść na swoje, i sobie dorobić – byleby tylko z zina nie żyli (a tym bardziej nie robili na nim majątku), bo wtedy prędzej czy później pójdą na kompromis. Niekomercyjna - skierowana do określonych osób, a nie do anonimowych „mas czytelniczych” - musi być wtedy i dystrybucja.
5) Istnieć „na papierze”, a nie tylko jako strona internetowa. Wtedy nie jest już prasą, wydawnictwem periodycznym wydawanym, „raz po raz” (choćby i nieregularnie), lecz właśnie „stroną”, czymś innym, raz wydanym, a potem tylko bezustannie zmieniającym swój kształt.
Można zauważyć, że istnieją pisma oficjalne, które spełniają, dwa, trzy, nawet cztery z tych punktów. „Nie” – punkty 3), 5); prywatne pisma kulturalne – 1), 2), 4), 5); kiepskie prywatne pisemko sublokalne czy parafialne – 1), 4), 5) itd. Z kolei niektóre ziny się starzeją, uspokajają, nieco komercjalizują. Póki jednak (choćby i w słabym stopniu) mieszczą się w wyznaczonych wyżej granicach – jeszcze zinami są.

Druk: „Ulica Wszystkich Świętych. Miesięcznik Mail Artu”, nr 7(21), 29.07.2001., s.4